Poniedziałkowa piątka #24

Po przymusowym jedzeniu tego, co miękkie i unikaniu alkoholu nadszedł on – TYDZIEŃ ROZPUSTY!

Nie zdziwię pewnie nikogo faktem, że na telefonie mam jedzenie, jedzenie i jedzenie 😀 No, może jeszcze jakieś piwo 😛 

Tak, zapoznałam się w końcu ze smakiem płatków śniadaniowych nestle lion 🙂 Nawet niezłe, ale szału nie robią.

Monte w szklance + ameo do pogryzienia. To wszystko w doborowym towarzystwie (z podsłuchującymi współtowarzyszami) 

Piwo studenckie + pizza studencka, czyli Jack wita głodomory 🙂

 Bycie głodnym to stan umysłu. Chroniczny w dodatku 🙂 Poszukiwania najlepszej pizzy do piwa zaprowadziły nas do Piratto obok Kubryka:

Pizza genialna. Wrócę na bank! 🙂 
Jeden z wielu uchwyconych widoków 🙂 

Żeby nie było, że wciąż jadłam same niezdrowe jedzonko :

Świetny nektar do nabycia tylko w Biedronce 

 Moja inwencja twórcza przechodzi renesans w obliczu pustawego żołądka, zwłaszcza z ciemnym, czeskim (lub słowackim) piwem w szklance 🙂

Ułańska fantazja dotknęła także kanapki : 

Zawsze jak już napaćkam dookoła to przypomnę sobie, że mogę zrobić zdjęcie…
A tu lody karmelowe z Lidla: 
Mogą być, ale szału nie ma… 

 Wielbicielom gorzkiej czekolady mogę polecić to małe cudo:

 Tak, dobrze widzicie, znów to samo miejsce i po raz kolejny szarlotka 🙂

 Fontanna Potop na Placu Wolności w Bydgoszczy – idealnie po drodze na świecący spektakl wodny 😉

Światła jak światła, woda jak woda, ale w połączeniu z muzyką… Bydgoszcz, plac przed Filharmonią Pomorską, fontanna (niegdyś śmierdząca i zapuszczona) teraz w soboty o 21 30 zmienia się w miejsce magicznego show. Polecam! (Mam nawet filmik, choć pewnie na yt  jest tego mnóstwo)

 A to poważne selfie by Tysia :

Na koniec, dla tych, którzy nie śledzą mnie na instagramie, odrobina języka polskiego dla ubogich: 
Jak Wam minął tydzień? 🙂

Poniedziałkowa piątka #23

Po wyjeździe i innych przygodach mój telefon cierpi na brak nowych zdjęć. W tym tygodniu na tapecie były głównie blendowane owocki 🙂 

Ci, którzy śledzą mnie na Instagramie nie będą tu mieli zbyt dużo nowości, bowiem starałam się utrzymać z Wami jakoś kontakt w trakcie tego dość męczącego tygodnia.

 Kawa, panna cotta z malinami i świetne towarzystwo, czyli udany wieczór w moim ulubionym miejscu 🙂

Lidl mnie skusił… Mam słodką, różową piżamkę 😛 

Gołąbki z tortelloni? Czemu nie 🙂

 Wszystkie sztuki wykupiłam, ciekawe, kiedy będą nowe…

Arbuz

I borówki. 

 
Lody, które przeżyły do zrobienia zdjęcia 🙂

W Lidlu trwa czeski tydzień, na mnie piwa już czekają 🙂 

I zasada przygotowania posiłku – nabrudź! Niby to pesto takie suuuper, ale mi niestety odwłoka nie urwało 🙁

Kiedy wielu z Was cieszyło się pogodą ja grzecznie siedziałam w domku i zajadałam lody na ochłodzenie rany. Swoją drogą nie mam zielonego pojęcia po co komu te ósemki? Jeśli chodzi o ekstrakcję tych pokręconych niewyrzniętych ósemek będę chyba ekspertem, ale rady na ten temat pojawią się tutaj za dobry miesiąc 🙂

Jak Wam minął tydzień?