2013 – czy aż taki straszny jak go malowałam?

Czas podsumowań i nowych założeń. Nowych planów nie będzie, postanowień nie robię. Jest na to czas w każdym innym momencie roku. Ale podsumuję, co mi szkodzi 🙂

Pod względem pecha – to był najgorszy rok. Wszystko się psuło (moje ciało także), w momentach względnej stabilności okazywało się, że jednak nie jest tak miło jak być powinno.

Pokonałam jednak swoje największe nigdy-w-życiu-nie-będę-biegać i ukończyłam półmaraton (żywa!). Pisałam już o tym tyle razy, że tylko przypominam. Swoją drogą chcę wrócić do biegania jak tylko ustabilizuje się kwestia moich popapranych studiów. Po głowie chodzi mi też maraton (tak, wiem, ledwo przeżyłam połówkę a już myślę o całym, co ja mam w głowie).

Zaliczyłam konferencję naukową dotyczącą motywacji do nauki języków obcych i nadal zapoznaję się z czasopismem Języki Obce w Szkole (sporo tych numerów do nadrobienia):
Przy okazji porobiłam kilka zdjęć w stolycy i moje nazwisko nadal widnieje w Google’ach 🙂
Ogólnie sporo rozkminiałam nad motywacją i dalej to robię, choć nie wszystko jest już gotowe by ujrzeć światło dzienne.
Poczułam się stara –  nie ogarnęłam tegorocznych Juwenaliów o czym już pisałam, ale watę tradycyjnie wrąbałam jak pięciolatka!

 

 

Zwiedziłam trochę z siostrą – to chyba największy plus. Chyba w końcu zaczniemy rozmawiać jak ludzie, a nie jak typowe rodzeństwo, skoro razem paciamy sobie buty 🙂
Nie wiem, czy mogę wrzucić zdjęcie z moją siostrą, bo mogę dostać potem kopa w tyłek, więc wrzucam swoje, które ona zrobiła – jest kompromis! 🙂
W końcu dotarłam do  Świecia. Gdzie nakręciłyśmy filmik z którego śmieję się tylko ja 😀
Oprócz Ostródy, którą odwiedziłyśmy w trakcie wolontariatu, zajrzałam także do Chełmży.
A to wszystko dzięki legitce studenckiej 🙂
Pojawiłam się na blogspocie – i po wielu przeżyciach i blokowaniu kont nadal tu jestem 🙂 Bardzo mnie cieszy, że jesteście ze mną 🙂 W sekrecie zdradzę, że nie spodziewałam się, że to napiszę…
Przypomniałam sobie o wystawach foto sprzed lat, na których zawisły moje zdjęcia – chociaż miało to miejsce w dniach smutaska, to i tak zaliczam na + .
Po raz kolejny zabrałam się za wolontariat. Nie tylko BFN, lecz także PROJEKTOR pojawiły się po raz kolejny. W przyszłym roku pewnie też się pojawią, bo jak dobrze pójdzie to we wrześniu będę praktykować w szkole a w lipcu i sierpniu miły pan dentysta pozbawi mnie tych irytujących dolnych ósemek 🙂
I poznałam świetnych ludzi 🙂 Np. tę ze zdjęcia 😛
Zafascynował mnie węgierski i mam nadzieję do niego wrócić na poważnie.
www.krynica.pttk.pl
Ruszyłam z cotygodniowymi wyzwaniami akcja organizacja i mam nadzieję, że Basi uda się wygospodarować tyle czasu, by móc to pociągnąć ze mną (choć wiem, że doba niestety nie jest z gumy).
Stworzyłam kolejne torty 🙂

 

 

Jak widać nie wyszło do końca jak chciałam, ale i tak mam już pomysły na kolejne cuda w kuchni 🙂
O ciastach nie wspominam, królowały praktycznie co sobotę na stole.
Zrobiłam pierniczki – tym razem w ilości hurtowej
Odkryłam 23 powody do radości (a nawet i więcej)…
Choć czasem ludzie bardzo mnie irytowali.
Próbowałam stać się „typową kobietą”, ale mi nie wyszło.
Założyłam instagram – jeszcze w starym roku 🙂 I z czasem coś się zacznie pojawiać 🙂
Youtube chwilowo ode mnie odpoczywa, muszę mieć wenę i czas na realizację pomysłów, a póki co – sesje nadchodzą 😛
O, nie jest aż tak tragicznie. To znaczy pod pewnymi względami jest, ale jak widać pozytywów jest też sporo 🙂 Facebook zupełnie inaczej widzi mój 2013 rok, ciekawe jak stworzyli ten skrypt 😉