Czego nauczyłam się w 2018 roku?

Nie wyszłam za mąż, nie kupiłam mieszkania i nie stałam się milionerką w 2018 roku.  Ale w minionych miesiącach było wiele pierwszych razów  – schudłam prawie 10 kilogramów, głaskałam lamę a potem okradziono mnie, prawie zostałam bezdomna i postawiłam wszystko na jedną kartę.

 

Właściwie to nie wiem od czego zacząć, bo działo się bardzo dużo. A mnie w tym roku było tu bardzo mało, potrzebowałam skupić się na sobie i chyba się udało.  Ten czas minął bardzo szybko, chociaż czasami miałam wrażenie, że się dłuży. Ostatecznie jednak ciężko jest zrobić podsumowanie tyyyylu dni w kilkunastu zdaniach.  Proszę bardzo, oto mój 2018 w skrócie (dużo już widzieliście na instagramie, facebooku i youtube)

 

Zawodowo

Moja szkoła językowa Sonrisa Studio ma się całkiem nieźle. Mam kilka projektów, które czekają na realizację, m.in. na przypływ odwagi lub wolnego czasu. Muszę przyznać, że był to dość szalony rok i po raz pierwszy od wielu lat musiałam gasić całkiem spore pożary. Dzięki temu nauczyłam się jeszcze więcej o ludziach. Mimo ogromnego stresu i żalu wyszło mi to na dobre, więc nie będę się na ten temat rozpisywać.

Udowodniłam Wam, że nie jesteście za stare na naukę języka obcego (i bardzo dobrze, bo działacie bardzo prężnie!). Podzieliłam się z Wami kolejnymi serialami do nauki hiszpańskiego.  W międzyczasie zdążyłam też polecić Wam kilka książek do nauki hiszpańskiego w domu, więc naprawdę miałyście co robić 🙂

Zaczęłam pracę na etacie i bardzo mi się podoba, chociaż łączenie pracy dla kogoś i dla siebie czasami wymaga ekstremalnych rozwiązań.  Ekipa, z którą pracuję jest cudowna, codziennie uczę się czegoś nowego i czuję, że żyję!

Prywatnie

Zobaczyłam Maltę i się w niej zakochałam. A zwłaszcza w winie Shiraz i słodkim deserze imqaret!

Po raz pierwszy odwołano mi lot i przez to musiałam zmienić trochę plany naszej podróży do Hiszpanii.

W końcu zobaczyłam śnieg w Wielkiej Brytanii, pracowałam w szkole podstawowej i zdecydowałam, czego chcę od życia.

Głaskałam małą lamę i ryczałam przy tym z radości!

 

 

Zaczęłam używać czerwonej szminki, ścięłam włosy i to na totalnym spontanie. Zrobiłam pierwszy w życiu torcik bezowy a po przeprowadzce nauczyłam się “piec” bez piekarnika i zaczęłam myśleć o sobie.  Zadbałam też o swoje zdrowie bardziej niż zwykle.

 

Zaczęłam trochę częściej wrzucać nowości na mój kanał na youtube i powiedziałam Wam co nieco o tabu dotyczącym emigracji.

Najgorszy czas

To chyba ten pomiędzy dwoma krajami, gdy nagle okazało się, że nie jest tak łatwo jak myślałam i groziło mi wylądowanie pod mostem. A właściwie to pod wiaduktem, bo tu nie ma mostów. Ostatecznie, dzięki znajomej, znalazłam świetne mieszkanie.

Gdy tylko zaczęłam wierzyć, że wszystko się ułoży, włamano się do naszego mieszkania w Anglii. Był środek nocy, złodzieje na pewno się cieszą z łupów.

Oprócz mojego portfela pełnego kart (ale nie płatniczych! taki psikus) zabrali też mój nowy aparat do vlogowania i stare telefony. Na szczęście obudzili mojego partnera jak już zwiewali.  Teraz się z tego śmieję, bo najnowszą komórkę zostawili tam, gdzie była. Ale uwierzcie, gdy dowiedziałam się, że w nocy ktoś u nas był i mogło się stać coś dużo gorszego… do śmiechu mi nie było. Wkurzyła mnie też brytyjska policja, która na sprawę miała baaardzo wywalone mimo wielu śladów włamania przez okno.

Na szczęście to już za nami a ja zaczęłam tęsknić za miastem, w którym spędziłam ostatnie 3 lata życia. Pewnie gdyby nie Notts nie byłoby Sonrisy 🙂

Jak schudłam 10 kilogramów?

To jedno z pytań, które mi często zadajecie 🙂 I chyba w końcu będę musiała napisać osobny post na ten temat, chociaż w skrócie nazwałabym to: post, bieganie, zero słodyczy, alkoholu i słodyczy. Słodyczy, rozumiecie to?! Ja i brak słodyczy. Początkowo gehenna, później już było całkiem łatwo, miło i przyjemnie. Niektóre z Was dzielnie mi towarzyszyły w odwyku od cukru, za co baaardzo Wam dziękuję!

Jeśli chodzi o moje dokonania sportowe to w 2018 przebiegłam wieeele kilometrów. Wróciłam na pole dance, dzięki któremu wyglądałam jak ofiara przemocy domowej. A ostatnio nawet wskoczyłam na snowboard, by w końcu nauczyć się jeździć.

 Jak oceniam 2018?

To był rok, który zdecydowanie chciał mnie wiele nauczyć. Dzielnie zapisywałam  wdzięcznotki w moim bujo i skupiałam się na pozytywach. Zaczęłam Wam opowiadać o swoim życiu i doświadczeniach na moim kanale na yt. Najadłam się mnóstwo strachu, wylałam pełno łez smutku, bezsilności, żalu i radości. Zweryfikowałam znajomości, doceniłam własną siłę, determinację i upór. Wiem, że mogę więcej niż mi się wydawało.

A na nowy, 2019 rok mam już gotowy kalendarz z alpakami, więc na pewno będzie udany!

Do tego wszystkiego – zawsze do przodu, zawsze z uśmiechem! Jak na ostatnim spotkaniu z Klaudyną, którą znacie jako Kreatywa:

Jaki był Twój rok?

 

Martyna Tadrowska - wulkan energii. Kocha alpaki, uczy hiszpańskiego i przeżywa właśnie kolejną życiową przygodę w Wielkiej Brytanii. W wolnym czasie sama nie wie co ze sobą zrobić bo co chwilę namalowuje jej się coś nowego i ją "nosi".

1 Comment

  1. Marta
    25 lutego 2019

    Piękny rok, wspaniałe osiągnięcia. Mój 2018 był słaby, beznadziejny jednak 2019 zaczął się lepiej i idzie w lepszym kierunku. Dziękuję również za motywację do działania Kochana 😊

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *