Prawie spełniłam moje marzenie!

Kiedy wszędzie dookoła królują kurczaczki i zajączki ja w końcu zabrałam się za spełnianie marzeń! Na pierwszy ogień poszło to, którego realizacja niestety przesunęła się w czasie…

Moje największe marzenie?

Jeśli znasz mnie choć trochę z pewnością wiesz, że mam fioła na punkcie alpak. Jaram się nimi od wieeeelu lat, kiedy to jeszcze w Polsce niewiele osób wiedziało, czym różni się lama od alpaki. Przy okazji tematu Ameryki Południowej na filologii hiszpańskiej zrobiłam prezentację porównując lamy, alpaki i wikunie i już wtedy marzyłam o tuleniu alpak w Peru i ich hodowli na własnym podwórku.

Co jakiś czas dostaję od Was zdjęcia alpak a także informacje na temat tego, że gdzieś widzieliście kubek / skarpetki / cokolwiek w alpaki/lamy, co mnie bardzo cieszy! Piżamę w alpaki dorwałam dopiero po kilku latach mojej miłości, ale moja kolekcja wciąż się powiększa 😉

 

 

Przytulę alpakę- jak nie w Peru to gdziekolwiek!

Teraz alpaki są modne a ja, choć miałam być już blisko spełnieniu pierwszego wspomnianego marzenia (Peru!), niestety musiałam obejść się smakiem. Postanowiłam jednak, że w 2018 roku przytulę alpakę. Do realizacji miałam jeszcze trochę czasu, ale spontanicznie zdecydowaliśmy odwiedzić farmę słodziaczków niedaleko nas, w Matlock.

Było nieziemsko zimno i mokro. Padało jak wściekłe, a błoto dookoła sprawiało, że niezbyt miałam ochotę łazić gdziekolwiek. Ale gdy zobaczyłam dwie zmokłe i brudne alpaki pobiegłam do nich i próbowałam przekonać, by podeszły. Musiałam mieć niezłą minę, gdy w trakcie prób przekonania zwierzątek, by jednak do mnie podeszły, jedna z alpak podniosła łeb do góry jakby była teatralnie obrażona. Postanowiłam zobaczyć inne zwierzaki i wrócić do obrażonej alpaki, z nadzieją, że da się dotknąć. W sumie co się dziwić – zimno, mokro, co będzie do mnie podchodzić…

Mała lama zamiast alpaki?

Kolejną alpakę znalazłam w stajni z innymi zwierzętami. O ile alpaki są dość czystymi zwierzętami, o innych tego powiedzieć nie można. Zapach, który mnie przywitał przypomniał mi, że wieś lubię tylko na obrazku lub z dala od odoru zwierząt i chciałam stamtąd uciekać. Nawet nie zauważyłam lam czy alpaki walcząc o oddech 😉 Na szczęście nie byłam sama, bo pewnie bym zwiała i tyle by z tego było. Alpaka wcinała granulat z ręki, ale niezbyt miała ochotę dać się pogłaskać, a duża lama nie była tak samo przyjemna w dotyku jak alpaka. Może uda się coś zmontować z tego co nagraliśmy, bo to doświadczenie było nieziemskie!

Alpaka wcinała jak szalona, ale dotknąć jej udało się jedynie podstępem a sprawę utrudniały jej towarzyszki – szalone owce, które chciały zjeść nam ubrania. Malutka lama miała do mnie trochę więcej zaufania i nie tylko dała się głaskać, lecz także położyła się a w końcu położyła łepek na mojej ręce.

Nadal nie mogę w to uwierzyć, że to maleństwo dało się tak głaskać aż się położyło! Wiem, powtarzam się, wybaczcie moją dziecięcą radość i ekscytację 🙂

Nie było to tulenie, więc marzenie jeszcze nie jest do końca spełnione, ale radość z głaskania była we mnie tak ogromna, że jeszcze nie mogę w to uwierzyć! Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się przytulić małe lamy i alpaki, a któregoś dnia nie tylko wyruszę do Peru lecz także będę miała swoje alpaki, dzięki którym będę zmieniać świat!

 

Jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co się u mnie dzieje, śmiało dołączcie do mnie na instagramie lub facebooku.

 

Martyna Tadrowska - wulkan energii. Kocha alpaki, uczy hiszpańskiego i przeżywa właśnie kolejną życiową przygodę w Wielkiej Brytanii. W wolnym czasie sama nie wie co ze sobą zrobić bo co chwilę namalowuje jej się coś nowego i ją "nosi".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *