Życie jest jak alfabet!

Kiedy ktoś pyta mnie, co słychać, zwykle na moją odpowiedź reaguje dość dziwnie. Komentarze w stylu „nie nadążam”, „znów coś zmieniasz” albo „a tak chciałaś x” to już klasyk. A przecież życie jest jak alfabet – nie ma tylko jednej, jedynej litery i poprawnej odpowiedzi.

Plan A

Załóżmy, że masz plan A, jednak on nie wypala. Możesz się wściekać, płakać i trzymać tego planu kurczowo, bo przecież tak Ci zależało, przecież tego nie rzucisz. Możesz też wymyślić plan B. A jeśli i on okaże się być niedoskonały kombinujesz dalej. I tak do końca alfabetu. Nie oznacza to, że porzucasz swój cel, a celem jest być szczęśliwym, prawda? Modyfikujesz jedynie ścieżki dotarcia do niego, szukasz najlepszej i nie stoisz w miejscu.

Nie wyszło, co dalej?

Dlaczego nie spróbować czegoś nowego? Raz tak, raz tak? W ten sposób, w inny. Tu, tam a może w totalnie innym miejscu? Zupełnie od nowa albo gdzieś w środku? Jeśli nie spróbujesz to nie przekonasz się, czy to działa. A jeśli nie działa – zawsze możesz coś zmienić. Tylko mało kto nadąży za Tobą i Twoimi pomysłami na życie  😉

Ale… po co?

Pewnie, możesz zapytać mnie „po co?”- przecież możesz siedzieć całe życie w jednym miejscu, narzekać na szefa, pracę, wypłatę, pogodę, partnera, dzieci i co tam Ci jeszcze do głowy przyjdzie. Albo możesz zmieniać. Nie tylko siebie, ale też to, co jest dookoła. Nikt Ci nie każe siedzieć w pracy, w której nikt Cię nie szanuje, której szczerze nienawidzisz a w dodatku płacą Ci marnie. Tak, masz kredyt na karku i nikt Cię nie utrzyma, rodzice Ci nie pomogą, ale nie wmówisz mi, że nic z tym nie możesz zrobić. Wystarczy trochę odwagi i cierpliwości, by zobaczyć, że jednak coś możesz zmienić.

Szukaj aż znajdziesz!

W alfabecie nie masz tylko trzech liter. Nie ma też tylko jednego jedynego alfabetu, więc jeśli Twój plan Ż nie wypalił – zacznij nowe abecadło. Nic tak nie boli jak zawiedzione oczekiwania, ale jeśli Twoje plany się nie powiodły nie oznacza to, że musisz się zgodzić na wszystko. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz, niektóre musisz zaakceptować (nie sądzę, byś wynalazła lekarstwo na wszystkie choroby świata), ale nie oznacza to, że masz zapomnieć o swoim rozwoju i o tym, do czego dążysz.

Martyna Tadrowska - wulkan energii. Kocha alpaki, uczy hiszpańskiego i przeżywa właśnie kolejną życiową przygodę w Wielkiej Brytanii. W wolnym czasie sama nie wie co ze sobą zrobić bo co chwilę namalowuje jej się coś nowego i ją "nosi".

14 Comments

  1. Fly Nerd
    30 stycznia 2017

    Jakbym czytała o sobie.

    Przecież poszłaś na bioinformatykę, zaraz magisterka, co będziesz robić?
    Może będę pracować naukowo, a może nie. Przecież już na początku studiów poszłam w kierunku web dev, ale wolę rysować, mam tablet, dlaczego mam się rozwijać tylko w jednym kierunku, mieć tylko jedną ścieżkę 😀 ale alfabet to chyba zdecydowanie lepsze porównanie – jeśli plan "ż-et" nie wypali to jeszcze mam całą cyrylicę i hangul przed sobą 😀

    Odpowiedz
  2. iTysia
    30 stycznia 2017

    Cieszę się, że nie jestem jedyna, bo odnoszę wrażenie, że powinnam czuć się winna, że nie chcę siedzieć w miejscu, tylko wciąż coś zmieniam i szukam najlepszej opcji dla siebie.
    Żebyś tylko miała przed sobą tylko te dwie opcje 😉 Masz jeszcze tyle alfabetów do wyboru 😀 Trzymam kciuki za powodzenie i radosną podróż między literkami!

    Odpowiedz
  3. Nikola
    30 stycznia 2017

    Bardzo podoba mi się Twój tekst, jest dla mnie ważny. 🙂 Mam świadomość istnienia innych planów, ale zawsze podupadam nieco, gdy plan A nie wypala.

    Odpowiedz
  4. Angelika
    30 stycznia 2017

    bardzo mądrze napisane.

    Odpowiedz
  5. Marta
    30 stycznia 2017

    O tak, według innych powinnaś się czuć gorzej, bo nie poszłaś do pracy za minimalną krajową. Ile razy nasłuchałam się, że "ja w twoim wieku to …" – można dopisać wiele odnośników. Prawie nikomu nie podobał się pomysł moich wyjazdów za granicę. Ile razy miałam rzucać , to nie policzę. Na szczęście miałam wtedy blisko sąsiadkę, dla której słowo NIE MOGĘ, NIE DAM RADY nie istnieje w słowniku. Tak naprawdę to Ona była wtedy moim słownikiem myślowym, który mówił, że w końcu dam radę. Powinno robić się to, co się czuje oraz wiedzieć, czyich podpowiedzi można słuchać. Powodzenia !

    Odpowiedz
  6. iTysia
    30 stycznia 2017

    Dobrze mieć taką osobę w pobliżu, bo wsparcie wiele daje 🙂 Przecież jak raz się gałęzi uczepisz to powinnaś się trzymać. A że np. mniejsze cele czy drogi, które prowadzą do większego się zmieniają? Co z tego? Nie muszę się nikomu tłumaczyć, nie jestem dzieckiem. Jeśli ktoś wybiera jedną i sprawdzoną drogę to jego wybór, ale dlaczego inni nie mają szukać tak długo, aż znajdą swoją? 🙂
    Tobie również życzę powodzenia i duużo uśmiechu i energii! Obyś spotykała same pozytywne osoby jak Twoja sąsiadka 🙂

    Odpowiedz
  7. iTysia
    30 stycznia 2017

    Nie ma się co łamać, nie wypaliło to się otrzepujemy i szukamy dalej. Gdybym się załamała przy planie A to w ogóle bym tego nie pisała 😉

    Odpowiedz
  8. Babski Blues
    30 stycznia 2017

    Tak to bardzo ważne, żeby pozwalać sobie na całą skalę róznych aktywności…przecież jesteśmy tak wielowymiarowi a nie płascy 🙂

    Odpowiedz
  9. iTysia
    30 stycznia 2017

    Chyba niektórzy wolą być płascy 😉

    Odpowiedz
  10. Anorexic.Candy
    30 stycznia 2017

    Święta prawda 🙂 u mnie najczęściej powtarzany komentarz to "na dupie nie usiedzisz"… Ale przecież jak się nie da w tą stronę, to trzeba próbować w drugą 🙂

    Odpowiedz
  11. iTysia
    30 stycznia 2017

    D-o-k-ł-a-d-n-i-e! Piona! 🙂

    Odpowiedz
  12. annaanuszka
    1 lutego 2017

    Zgadzam się z Tobą! Nie ma jednej właściwej odpowiedzi i właściwego planu na wszystko. Każdy wypracowuje swoje sposoby i ma możliwość zmiany wszystkiego w swoim życiu. No ale, żeby coś się zmieniło to trzeba tego chcieć i wziąć się do roboty 🙂 Pozdrawiam

    Odpowiedz
  13. Marta Górna
    3 lutego 2017

    Hmm zgadzam się, ale tylko jeśli chodzi o singli. Budując poważniejszą relację z drugą osobą patrzysz też na jej życie, jej plany, nie możesz skakać z kwiatka na kwiatek, próbując wszystkich liter alfabetu. Tym bardziej jak pojawia się coraz poważniejsze myślenie że to osoba, z którą chcemy założyć a czasem rodzinę. Ja z czegoś rezygnuje, ktoś z czegoś rezygnuje. Rozumiem, że ktoś może nie mieć swego miejsca na ziemi jeszcze znalezione go i określonego i dlatego gna,bo nie ma w jego życiu tej kotwicy, dla której będzie budował coś trwalszego niż tylko osobowość poprzez różne doświadczenia. Nie mówię, że sposób na życie zły. Ja się nie wyszumiałam do końca i już tego nie zrobię ze względu na pewną stabilizację w życiu prywatnym. I wiele osób zmienia potem perspektywę

    Odpowiedz
  14. iTysia
    3 lutego 2017

    A co, jeśli to właśnie Twój partner zachęca Cię do przeskoczenia do kolejnej litery alfabetu i jeśli tak bardzo trzymasz się "B" mówi "pakuj walizkę, wyjeżdżamy spróbować czegoś nowego"? Co jeśli Twój dom jest tam, gdzie Twój partner i oboje uważacie, że najważniejsze jest to, byście byli razem a to, czy to będzie Wrocław, Paryż, Toronto czy Nowy York nie ma znaczenia dopóki obojgu to pasuje? 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *