Szlifowanie języka dla leniwych – Fiszkoteka

Jak Wasze postanowienia noworoczne? Uczycie się pilnie języków obcych? A może trochę Wam nie wychodzi? Nadchodzę z pomocą – mam dla Was fiszki (tak, wiem, mam do nich ogromną słabość), które z pewnością ułatwią i umilą Wam naukę 🙂  

Fiszkoteka to serwis, którego zapewne nie trzeba Wam przedstawiać, dlatego od razu przejdę do konkretów. W ramach współpracy z fiszkoteką otrzymałam do przetestowania następujące kursy:

 

Podstawowe słownictwo hiszpańskie klik hiszpański za darmo znajdziesz tu 
Podstawowe słownictwo francuskie klik  darmowy kurs francuskiego tu
Angielski w 1 dzień – ten kurs jest darmowy, zatem śmiało korzystajcie! 🙂 klik 
Słownictwo angielskie do matury rozszerzonej klik 
Fiszkoteka ma w swojej ofercie takie języki jak angielski, hiszpański, francuski, niemiecki, czeski, włoski, szwedzki, rosyjski, słowacki, ukraiński, czy norweski! Niestety, węgierskiego jeszcze nie ma, ale jestem cierpliwa 😉
Jako zagorzała fanka fiszek wszelakich (pamiętacie Quizlet?) i wszelkich nowinek technologicznych bardzo ucieszyłam się z możliwości przetestowania kursów. Jeśli dodamy do tego miłość do hiszpańskiego i chęć powrotu do francuskiego oraz pomoc Wam w znalezieniu idealnego narzędzia do nauki: wychodzi nam combo doskonałe.
Ogromnym plusem fiszkoteki jest estetyka– bardzo przypadła mi do gustu szata graficzna, zwłaszcza na telefonie (może dlatego, że mój nowy nabytek śmiga jak trzeba i teraz przeglądanie fiszek to ogromna przyjemność? 😉 ).
Kolejny plus przyznaję aplikacji za obrazki. Uwielbiam obrazki, dlatego każde zilustrowane słówko jest dla mnie na wagę złota. Małym minusem jest za to fakt, że nie do wszystkich słówek „dorzucono” ilustrację. Szkoda, wzrokowcy na pewno byliby zadowoleni, gdyby obrazków było więcej.
Wymowa! Uwielbiam fiszkotekę za to, że zawsze mamy możliwość usłyszenia słówka. Co prawda zdarzają się drobne błędy w wymowie, niekiedy brakuje akcentu w słowie (np. w czasowniku oír), ale są to detale, na które, jeśli zaczynasz się uczyć, nawet nie zwrócisz uwagi. 
Podoba mi się również porządek– słówka są ułożone tematycznie, dzięki czemu łatwiej jest zapanować nad nauką, zaś jej planowanie to przyjemność. Dokładnie wiesz, co będziesz robić danego dnia i nie masz wrażenia wszechogarniającego chaosu. Wystarczy jeden rzut oka i widzisz co umiesz a czego nie. Słówka, których nie znasz są zaznaczane na czerwono i wiesz, że musisz do nich wrócić.
Różne rodzaje zadań, które możemy wybrać sprawiają, że nauka nie staje się nudna. Do wyboru mamy tryby (widoczne na dole screenu):
wiem/ nie wiem:
wybierz odpowiednie:
i tak jak wspomniałam – bez względu na tryb nauki poprawne odpowiedzi są zielone, a błędne- zaznaczane na czerwono

 

na górze, na pasku postępu, widzimy ile słówek już za nami, ile przed nami i stosunek poprawnych odpowiedzi do błędnych

 

tryb przepisz pomaga w zapamiętaniu pisowni słowa:

 

ostatni tryb to wpisz lub podyktuj odpowiedź:

 

Tworzenie własnych zestawów słówek w fiszkotece:
Szczerze się przyznam, że nie wpadłam na to, że można wrzucać swoje własne zestawy słówek, ale cieszę się, że jest to możliwe. Zastanawiam się nad użyciem tego na lekcjach z niektórymi z Was 😉
Aby stworzyć fiszki na komputerze wystarczy kliknąć tu, zaś z telefonu wystarczy kliknąć „+” na ekranie głównym, by przenieść się o tu:
i robimy swoje 🙂 Jeśli macie jakieś pytania to wołajcie, postaram się pomóc.
 
 
Jak wszystko, aplikacja (i serwis, ponieważ fiszkoteki możemy używać na komputerze, telefonie i tablecie), jak wszystko, ma swoje  plusy i minusy.
Nie oszukujmy się- zawsze można coś poprawić, może oprócz słówek dodać całe wyrażenia do nauki?
Jeśli chodzi o liczebniki – dodałabym ich więcej, bo w hiszpańskim są one naprawdę uciążliwe, zwłaszcza ten „chodzący” akcent graficzny, który pojawia się „w dziwnych miejscach” jak to mówią moi uczniowie 😉 Pewnie łatwiej byłoby, gdyby te trudniejsze liczebniki były po prostu napisane.
Kwestia wymowy i jej drobnych błędów oraz niewielkich błędów w akcentach to detale, które musiały się pojawić – gdyby nie one fiszkoteka byłaby idealna.
Uff! Na szczęście nie jest, bo zwątpiłabym w sens nauczania 😉
Moim zdaniem to bardzo dobra aplikacja i zamierzam z nią jeszcze pomęczyć francuski- dajcie znać, czy interesują Was wieści z frontu 😉
A jeśli chodzi o słownictwo angielskie do matury rozszerzonej, to planuję osobny post, jeśli będziecie zainteresowani 😉
Używacie fiszkoteki? Wiedzieliście, że można w niej tworzyć własne zestawy słówek? A może tak jak ja, żyliście w nieświadomości? 🙂
Martyna Tadrowska - wulkan energii. Kocha alpaki, uczy hiszpańskiego i przeżywa właśnie kolejną życiową przygodę w Wielkiej Brytanii. W wolnym czasie sama nie wie co ze sobą zrobić bo co chwilę namalowuje jej się coś nowego i ją "nosi".

11 Comments

  1. Klaudyna Maciąg
    19 stycznia 2017

    Bardzo lubię Fiszkotekę, chociaż jako jedyna metoda nauki języka nie sprawdza mi się w ogóle. Za to strona jest bardzo przejrzysta, ma kilka ciekawych funkcji i urozmaiceń i bardzo się cieszę, że mogę sobie teraz z niej korzystać.

    Odpowiedz
  2. Mikrożycie
    19 stycznia 2017

    Bardzo lubię tę metodę nauki ale akurat z Fiszkoteki nie korzystałam. Aplikacja wygląda bardzo estetycznie. 🙂

    Odpowiedz
  3. Motivation Day
    19 stycznia 2017

    Chętnie obejrzymy. Szlifowanie języków zawsze zostaje u nas w głowie. Tylko trzeba się za to zabrać. 😉

    Odpowiedz
  4. Oliwka
    19 stycznia 2017

    Nigdy nie używałam Fiszkoteki, ale po przeczytaniu tego posta mam zamiar spróbować. Od dawna zabieram się za niemiecki, czas się odpowiednio zmotywować i zacząć działać 🙂

    Odpowiedz
  5. iTysia
    19 stycznia 2017

    Jasne! Zwłaszcza, że możesz spróbować za darmo 🙂 a i jakby co to mamy grupę na fb dla uczących się języków obcych, by się wzajemnie motywować do nauki 🙂 Może i Tobie pomoże misiowacja? 🙂

    Odpowiedz
  6. iTysia
    19 stycznia 2017

    Zawsze warto zacząć 🙂

    Odpowiedz
  7. iTysia
    19 stycznia 2017

    Też uważam, że jest niezwykle estetyczna 🙂 Polubiłam fiszkotekę bardzo szybko 🙂

    Odpowiedz
  8. iTysia
    19 stycznia 2017

    O, masz jak ja 😉 Też potrzebuję różnych bodźców, bo inaczej szybko się nudzę i zniechęcam 🙂 Ale fakt, kawał dobrej roboty włożony jest w tę aplikację.

    Odpowiedz
  9. Nieidealna Anna
    19 stycznia 2017

    Ciekawe i nie słyszałam o tym wcześniej, może zacznę się uczyć 🙂

    Odpowiedz
  10. iTysia
    19 stycznia 2017

    Warto spróbować 🙂

    Odpowiedz
  11. Anorexic.Candy
    21 stycznia 2017

    Candy tu była i się zmyla hihi

    A tak serio to musze przetestować, skoro tak zachwalasz, choć nie wiem czy dam radę zdradzić Anki 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *