Żyję w cieniu zmarłej siostry…

Wiesz, jak to jest, gdy wciąż porównują Cię do kogoś innego? Do siostry lub brata i Ty jesteś tym gorszym, złym albo w ogóle nikt Cię nie zauważa? Gdy wymaga się od Ciebie więcej niż od kogokolwiek innego i wszystko jest nie takie jak być powinno? Witaj w moim świecie! 

Mam na imię Jamie a moja siostra mieszka na kominku. Dosłownie. W sumie mam dwie siostry, ale tylko jedna z bliźniaczek żyje i na pewno nie jest jej łatwo patrzeć na Rose zamkniętą w urnie postawionej na kominku. Nie płakałem po Rose, chociaż jej śmierć z pewnością nie jest typowa. Nie będę Wam jednak zdradzał o co chodzi, bo moja opowieść jest bardziej skomplikowana,  Wciąż wierzę, że mama mnie kocha i jej na mnie zależy. Nie dociera do mnie, że moja matka to egoistyczna świnia, która tak naprawdę ma nas gdzieś. Nie chce nawet obronić nas przed tatą, bo woli spędzać czas ze swoim gachem…

 

Moim zdaniem

Gdybym miała opisać powieść „Moja siostra mieszka na kominku” Annabel Pitcher z punktu widzenia małego chłopca, pewnie zaczęłabym tak jak powyżej. Nie widzę w tej historii zbyt wielu ciepłych sytuacji, o których pisali inni czytelnicy. Jest to opowieść o wyjątkowo trudnej sytuacji rodzeństwa. Nie dość, że Jamie i Jas stracili siostrę, to jeszcze muszą poradzić sobie z pijącym ojcem i wierzą, że matka jest dobra. Biedny Jamie należy do tego kręgu nieszczęśliwców, którzy zamiast wspaniałych rodziców dostali słabego ojca, który załamał się po utracie córki i pije, by zapomnieć, oraz matkę egoistkę, która olewa swoje dzieci i daje dyla ze swoim nowym kochankiem. Do tego starsza siostra Jamiego, Jas, zajmuje się nim i zastępuje mu rodziców, chociaż jest w bardzo trudnym dla siebie momencie życia. To musi chwytać za serce, nawet jeśli nie znacie takich sytuacji z własnego życia.

PS Wiecie, że tę książkę czytają w UK jako lekturę obowiązkową? Polecam,  czyta się ją naprawdę szybko. Wrażliwym osobom, zwłaszcza z trudną sytuacją życiową, z pewnością wyciśnie sporo łez z oczu!

Wcześniej z pewnością widzieliście już tę książkę na moim instagramie klik.

Wpis powstał przy współpracy z wydawnictwem Papierowy Księżyc

Martyna Tadrowska - wulkan energii. Kocha alpaki, uczy hiszpańskiego i przeżywa właśnie kolejną życiową przygodę w Wielkiej Brytanii. W wolnym czasie sama nie wie co ze sobą zrobić bo co chwilę namalowuje jej się coś nowego i ją "nosi".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *