Barcelona w kilka dni - fotorelacja

Barcelona - przez jednych wielbiona, dla innych nic ciekawego. Dla wielbicieli książek Zafona to punkt obowiązkowy na mapie miejsc do odwiedzenia. A dla mnie? Cóż, dla mnie to była kolejna wspaniała wyprawa! 





Ta relacja miała już powstać dawno temu i jeśli należysz do grona osób, które z niecierpliwością na niego czekały - wybacz. Po ostatnim prywatnym trzęsieniu życia powoli wracam do rzeczywistości i gdzieś w tzw. międzyczasie dłubię przy kolejnych pomysłach. W ten sposób powstała moja działalność, którą możesz już znaleźć na facebooku klik, a w ramach językowego zajęcia szykuję dla Was coś związanego nie tylko z językiem hiszpańskim, lecz także z Barceloną- więcej informacji już w przyszły weekend :) 




Przed kwietniowym wyjazdem w Barcelonie byłam w październiku jako przewodnik i tłumacz z całkiem sporą ekipą. Kilka słów na ten temat napisałam tutaj dbając, by pozostały tylko te najmilsze wspomnienia :)



Jak widać churrosy i kawa to zestaw idealny :) 




Tym razem wiedziałam dokładnie co chcę zobaczyć i czego oczekuję od życia. Na liście pojawiła się góra Montserrat wraz z klasztorem i wzgórze Tibidabo (którego tym razem też nie udało się "zaliczyć") oraz cała masa miejsc mniej uczęszczanych. Zwiedzaliśmy naszym tempem, po swojemu, zahaczając o knajpki i relaksując się na każdym możliwym kroku. Chodziliśmy po ulicach, na których turystów było jak na lekarstwo a kawa i jedzonko miały normalną cenę a nie tę dla turystów. Słowem - idealnie. 




Z dachu Las Arenas widać nie tylko fontannę, lecz także wieże Krystyny i Muzeum Sztuki Katalońskiej. To przy tym budynku wieczorem widać pokaz świateł i wody, który przyciąga tutaj takie tłumy, że niekiedy nie można wcisnąć nawet szpilki. Żaden przewodnik nie zabierze Was na Las Arenas (no chyba, że jedziecie ze mną ;) ). 


Pobyt trwał od niedzielnego popołudnia do piątkowego poranka. Spokojnie da się moje trasy zwiedzić w krótszym czasie, ale w trakcie planowania uwzględniłam zapas w postaci braku dojazdu na Montserrat czy brak biletów w Parku Güell. 



Początkowo chciałam zrobić dla Was miniprzewodnik, by pokazać Wam co i kiedy obejrzeć, jednak w trakcie pisania wpadłam na inny pomysł, który już powoli realizuję.


Tym razem w końcu zwiedziłam osławiony Park Güell autorstwa Gaudiego i cóż... zawiodłam się. Do tej pory nie było okazji odwiedzić tego miejsca, więc kiedy udało mi się kupić bilety nie mogłam się doczekać kolejnego dnia. Większość parku możecie odwiedzić bezpłatnie i gorąco do tego zachęcam - to prawdziwa oaza zieleni i niezwykłe, spokojne miejsce, w którym można odpocząć od zgiełku Barcelony. 



Teren płatny, czyli muzeum, niestety nie zachwyca (poza salamandrą, tarasem i dwoma domkami naprawdę nic tam nie ma!). No, może poza turystami, których i tak było całkiem niewielu w porównaniu do sezonu. 




Wzgórze Montjuïc to kolejne miejsce warte uwagi jeśli chcecie iść na spacer. Sporo do zobaczenia, wiele miejsc z gatunku rozrywkowych (wiele osób poleca wioskę hiszpańską, ale niestety, sztuczne twory nie są dla mnie- wolałam wypić wino w otoczeniu tubylców). Znajdziecie tu taras widokowy burmistrza, mały zamek (osoby do 26. roku życia mają taniej, śmiało się upominajcie!) i zobaczycie cały port i sporą część Barcelony - zależy gdzie staniecie. 





A poniżej  widoczne z całej Barcelony Tibidabo :) 



Spacery po najważniejszych ulicach miasta, szwendanie się po Las Ramblas i fotografowanie domów Gaudiego to chyba nieodzowny punkt każdej wycieczki, więc i ja po raz kolejny zrobiłam minirundkę :) 


Gdy wspominam, że Barcelonę zwiedzaliśmy głównie pieszo ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę. Zdobycie Montserrat i jego najwyższego punktu, Miranda de Sant Jeroni, bez użycia kolejek, wyciągów i innych udogodnień (jedynie autobus nas zawiózł dość wysoko, bo wcześniej nie było przystanku) to świetny pomysł, ale przygotujcie się na setki pytań czy na pewno się dobrze czujecie, że chcecie cały dzień poświęcić na hasanie po górze. Ze względu na widoki z góry podpowiadam: chcecie! 









Jeszcze trochę i czeka mnie kolejny lot do Hiszpanii :) a póki co pracuję nad tym, byście i Wy mogli spędzić ze mną trochę czasu w Barcelonie i to w nieco niekonwencjonalny sposób :) 



13 komentarzy:

  1. Ja miałam teraz lecieć do Barcelony i zostać tam jeden dzień, ale odwołali mi mój lot i zamiast niego dali 2 inne. A szkoda, bo bardzo się cieszyłam, ze będę mogła zwiedzić to piękne miasto :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze na pewno będziesz miała okazję :)

      Usuń
  2. Tyle dobrego słyszałam o Barcelonie.. Dlaczego ja tam jeszcze nie byłam ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba czekasz na dobry moment :) Daj znać jak nadejdzie :)

      Usuń
  3. Piekne zdjęcia. Pozwoliły mi wrócić wspomnieniami do Barcelony. W życiu nie piłam lepszego wina niż na Montserrat..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym wypiła wino po tym łażeniu to by mnie chyba nieść musieli, ale następnym razem będę pamiętać :D

      Usuń
  4. Dat architektura! :D <3 Marzą mi się takie wakacje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje nic innego jak polować na tanie loty i rezerwować hostel :)

      Usuń
  5. Ja też zdecydowanie zdobyłabym górę pieszo! Chociaż normalnie nie szwendam się po górach, na wyjazdach pokonuję dziesiątki kilometrów, tych w górę też. Ah, czekam az w końcu też odwiedzę Hiszpanię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie ja nie jestem wielką fanką Barcelony. Oczywiście doceniam niesamowite budowle Gaudiego, ale jeśli chodzi o samo miasto to zdecydowanie wolę Granadę i Sewillę :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja magiczna Barcelona. <3
    W sierpniu wracam po raz trzeci. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie gorąco :) Baw się dobrze!

      Usuń
  8. Mój wymarzony wyjazd do Barcelony... nigdy nie ma czasu albo środków. Kiedyś muszę to zrealizować.

    OdpowiedzUsuń