Poniedziałkowa piątka 2016 #1

Zdarza się, że czas jakoś tak leniwie "płynie", jednak ostatnio, w natłoku spraw rozmaitych przecieka mi przez palce niczym woda i zanim się obejrzałam nastał luty.



Spróbowałam:

Kaszy jaglanej w wersji śniadaniowej (kasza jaglana już dawno czekała na moją wenę, więc najpierw była owsianką a potem stała się ciastem i niestety żadna wersja mi nie odpowiadała):


burgera z tempehem (dla wszystkich chętnych na wegetariańskie i wegańskie jedzonko polecam bar Vega we Wrocławiu)




i sernika Oreo (na szczęście mama potrafi wyrównać poziom słodyczy i wcale nie był zbyt słodki ;) )




Zrobiłam też minionki (wcale nie jest to takie proste, bez nożyka do tapet nie da rady), grzecznie wypełniałam łamigłówki i bawiłam się angry birdsami nakładanymi na paluchy :)






Znalazłam: bardzo ciekawe zdjęcia pleców w zupełnie nowej odsłonie znajdziecie tutaj.

Dla siebie:

odwiedziłam Zapałkę - jedno z najmilszych miejsc w Bydgoszczy, w którym sernik słony karmel jest dostępny nawet na zamówienie ;)




spotkałam się z cudownymi ludźmi i oczyściłam swoje otoczenie z toksycznych znajomości :) oraz



odebrałam swój dyplom i cieszyłam się każdym momentem spędzonym w chłodnej Warszawie.



Kolorowałam, bo długi wieczór to idealny powód, by użyć kredek (najlepiej z kimś)! 



Poza tym uzupełniłam zapasy kosmetyczne, co ewidentnie zadało kres mojemu minimalizmowi kosmetycznemu - za dużo bym chciała spróbować ;) Na pierwszy ogień poszła czarna odżywka do paznokci Golden Rose:



Uporałam się z:  wizytami u "specjalistów" oraz rozliczeniem budżetu rodzinnego. Gdzieś po drodze napisałam kilka słów na osoby, które nie mają pojęcia o obsłudze klienta - gdzieś tam w głębi mojego serduszka żyje nadzieja, że kolejni ludzie będą traktowani z należytym szacunkiem.



Doceniłam:

Siebie, swoje życie i najbliższe mi osoby. Wdrażam w życie swój plan a dwa hasła nadchodzącego roku to siła i szczęście. Muszę częściej doceniać to co mam, swoje życie i wszystko dookoła mnie. Chcę żyć tu i teraz, nie czekać na cokolwiek i mieć centralnie między pośladkami chamskie osoby. Każdego dnia utwierdzam się w przekonaniu, że czas działać.







Zaskoczyło mnie- obecność urzędu miejskiego w nowym centrum handlowym w Bydgoszczy i kasa biletowa Teatru Polskiego w starym, poczciwym Auchan. Bardzo dobry pomysł by być bliżej ludzi ;)



Ogólnie znów więcej było mnie w świecie realnym niż wirtualnym :)

W głośnikach rozbrzmiewał kolejny zapętlony utwór, tym razem:


Tradycyjnie mogliście znaleźć mnie na facebooku (jest nas już prawie 200!) i instagramie (i póki co się to nie zmieni). Niektórzy z Was dostali też newsletter- a to dopiero początek!  :)


 Jak Wam minęły pierwsze dni lutego? 

2 komentarze:

  1. Mmm pycha zjadłabym te serniczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też :D Mam nadzieję, że na kolejną wizytę mojej mamie znów coś pysznego do głowy przyjdzie :)

      Usuń