Jarmark świąteczny Drezno 2014 [fotorelacja]

W okresie zimowym tematyka świąt pojawia się dosłownie na każdym kroku. Dzisiaj krótka relacja z jarmarku świątecznego w Dreźnie, na którym miałam okazję być rok temu w ramach wspólnego wypadu z uczelni. 

Udział w Weihnachtsmarkt Dresden to jedno z najpiękniejszych wspomnień jakie udało mi się złapać w trakcie studiowania filologii hiszpańskiej. I chociaż Niemcy niewiele mają wspólnego z Hiszpanią a „język wroga” nigdy mi się nie podobał – z radością się spakowałam i pojechałam na weekend do naszych zachodnich sąsiadów.

Grzane wino, kilka jarmarków, tysiące stoisk, mnóstwo smakołyków i niemiecki we wspaniałym, lekko francuskim (w moim odczuciu) brzmieniu – tak pamiętam tamten wypad.  Zwiedziliśmy muzeum, w którym najbardziej zafascynowała nas niesamowicie wypolerowana podłoga, która aż sama się prosiła, by po niej „poszurać” i poślizgać się kapciuszkami (a „pantoflen won” jest całkiem zrozumiałą komendą). Po drodze był jakiś kościół, muzeum porcelany w Miśni, zamek i masa innych atrakcji.

Oglądanie porcelany (chociaż naprawdę była piękna i nieziemsko droga) w moim odczuciu nie jest tak fascynujące jak próby dogadania się z niemieckojęzycznymi kupcami, ale radość, jaka ogarnęła nas przy peruwiańskim stoisku jest nie do opisania 😉

 

 

 

 Przepiękny kalendarz adwentowy!

 

 

 

 

 A to historia uwieczniona za pomocą porcelanowych kafelków- piękna robota. 
Po drodze trafiliśmy na parady, kolejne jarmarki i masę innych atrakcji.

 

 

Drezno wydaje mi się bardzo podobne do Pragi, nawet most wygląda jak próba stworzenia czegoś tak pięknego jak Most Karola. Podobno takie były zapędy władcy (tak czułam!)

 

 

I kolejne słodkości na każdym kroku – tym razem te pluszowe i czekoladowe:

 

 

 

 I kolejne stoiska i karuzele i sama już nie wiem czego tam nie było! Nawet była sauna na świeżym powietrzu 🙂

 

Alpaki, misie i co tylko bym sobie pomyślała – to się nazywa nadmiar pluszowych słodkości 😉

 

 

Bardzo podoba mi się to, że każdy jarmark ma inne kubeczki w którym podaje się grzane wino i co roku się zmienia ich wygląd. Przy zakupie płaci się także depozyt – jeśli chcemy możemy zatem zostawić sobie kubeczek na pamiątkę.

Spróbowałam pieczonych kasztanów:
Jak smakują pieczone kasztany? Dziwnie, są po prostu ciepłe i lekko mdławe.
Z cyklu próbowanie na straganie:
I nie mam zielonego pojęcia jak to się nazywa.

A tutaj największe galoty jakie widziałam:

W trakcie tego wyjazdu niechcący zostałam trollem. Niektórzy myśleli, że zamieniłam moją zieloną kurtkę na zielony ręcznik i naprawdę stoję prawie naga na stacji benzynowej 🙂
Który jarmark świąteczny polecacie? 🙂 


Martyna Tadrowska - wulkan energii. Kocha alpaki, uczy hiszpańskiego i przeżywa właśnie kolejną życiową przygodę w Wielkiej Brytanii. W wolnym czasie sama nie wie co ze sobą zrobić bo co chwilę namalowuje jej się coś nowego i ją "nosi".

0 Comments

  1. Joa
    6 grudnia 2015

    Niemiecki nie jest taki straszny jak się wydaje 🙂 zazdroszczę tej wyprawy 🙂

    Odpowiedz
  2. Poligon Domowy
    7 grudnia 2015

    mam nadzieję, że i ja kiedyś tam dotrę…
    to musi być magiczne 🙂
    może masz ochotę dodać ten artykuł do mojego świątecznego Link Party?

    Odpowiedz
  3. iTysia
    7 grudnia 2015

    Właśnie sęk w tym, że w Dreźnie ten niemiecki brzmi jakoś… ładniej i nawet przez chwilę chciałam się go uczyć 😀

    Odpowiedz
  4. iTysia
    7 grudnia 2015

    Najbardziej magiczne momenty na zdjęciach wyglądają jak rozmazane plamy (tłumy ludzi, gra świateł i kubek grzanego wina w ręku), ale warto się wybrać 🙂
    Jeśli masz ochotę dodać to nie widzę przeciwwskazań 🙂

    Odpowiedz
  5. Platano
    7 grudnia 2015

    Jarmarki to jedna z niewielu tradycji świątecznych, które tak na prawdę lubię i doceniam 🙂

    Odpowiedz
  6. Ja polecam oczywiście jarmarki które odbywają się w moim hrabstwie Carlow (opisałam je na blogu jeśli miałabyś ochotę to zajrzyj zobaczyć 🙂 ) PS nigdy jeszcze nie jadłam pieczonych kasztanów.

    Odpowiedz
  7. iTysia
    7 grudnia 2015

    moje jarmarki też wyglądają pięknie, pewnie niedługo pójdę z aparatem 😀 Na naszych jarmarkach widziałam pieczone kasztany, może i u Ciebie są?

    Odpowiedz
  8. Agnieszka Ilnicka
    8 grudnia 2015

    Z Dreznem mam bardzo złe wspomnienia 🙂 Co do pieczonych kasztanów – na pewno już nie chcę ich jeść. W ogóle mi nie smakują. Za to ta jakby pizzerka, którą trzymasz w ręku.. Tak, to zdecydowanie coś dla mnie!

    Odpowiedz
  9. iTysia
    8 grudnia 2015

    Kurczę, szkoda :O Co do kasztanów i pizzerki się totalnie zgadzamy! 🙂

    Odpowiedz
  10. Polka w Niemczech
    10 grudnia 2015

    Ja w ten weekend byłam na Jarmarku w Mannheim, ale niestety trafiłam na brzydkie kubeczki i je zwróciłam 😉
    Mam w planach w weekend bezpośrednio przed świętami odwiedzić jarmark w Heidelbergu, może tam dostanę coś oryginalnego 😀
    Spróbowałam też pianek w czekoladzie o smaku grzanego wina i powiem, że były smaczne 🙂
    Na owoce w czekoladzie pójdę następnym razem 🙂

    Podejrzewam, że to 'coś' to Flammkuchen mit Speck 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *