Gdy innym spełniają się moje marzenia...

Powodów do zazdrości z pewnością znaleźlibyśmy wiele. W dodatku możemy je mnożyć w nieskończoność: ładne włosy, modna sukienka, wakacje na Kubie, wspaniały mąż, przestronne mieszkanie na własność (i ta lista mogłaby zająć kolejnych tysiąc stron i stać się książką dla zgorzkniałych)... Czy coś z nami nie tak jeśli coś spowoduje nagłe ukłucie w sercu? 

Tak naprawdę nie musimy śledzić na bieżąco innych by dowiedzieć się czegoś, co w gorszych dniach może u niektórych spowodować prawdziwą histerię. Możemy to zrzucić na PMS, deszczową pogodę, ciężki dzień w pracy itd. ale po co? Wypadałoby coś z tym zrobić. No dobra, ale co?

1. Dlaczego zazdrościsz? 

Może faktycznie nie masz w życiu czegoś, czego bardzo byś chciała i chwilowo nie masz możliwości tego zdobyć. Poza tym nigdy nie wiesz co jest prezentem od losu czy innych osób a co efektem ciężkiej pracy. Może ci się wydawać, że to świetnie urządzone mieszkanie jest efektem wieloletniego oszczędzania a tak naprawdę jest to spadek po wujku. Możesz nie mieć samochodu, mieszkania i działki nad morzem ani nikogo, kto mógłby ci pomóc finansowo czy zapisać cię w testamencie opiewającym na grube miliony, ale czy to w jakikolwiek sposób definiuje ciebie? Nie znaczy to jednak, że możesz zacząć patrzeć na innych z góry bo ty zarobiłaś na wszystko sama i nikt ci nie pomagał. Każda sytuacja jest inna - jedni mają wspaniałych rodziców na których zawsze mogą liczyć, inni mogą liczyć tylko na jednego rodzica, jeszcze innych wyparła się cała rodzina. Ilu ludzi tyle historii - naprawdę warto je roztrząsać zazdroszcząc innym i marnować energię na spoglądanie spode łba na to, jak innym spełniają się twoje marzenia? 


2. Działaj! 

Chcesz mieć to, co ma Julka. No przecież jej facet taki świetny, mieszkanie śliczne, praca idealna, dzieci słodkie i grzeczne. Jakbyś się bliżej przyjrzała mogłabyś zauważyć, że jej związek to tylko gra pozorów, mieszkanie jest wynajmowane (choć ona twierdzi, że nie), w pracy mobbing pełną gębą a dzieci są grzeczne tylko wtedy gdy przyjdą goście. Nie chodzi tu jednak o to, byś szukała dziury w całym i znalazła negatywne aspekty sytuacji życiowych ludzi, którym zazdrościsz. Szkoda na to energii. Skup się na sobie - twój związek ma być satysfakcjonujący dla was, dobra materialne nie mają być obiektem westchnień innych, lecz służyć w codziennym życiu. Możesz obrać sobie cele i do nich dążyć, skoro tak bardzo zależy ci na najnowszym modelu mazdy i koniecznie musi być z salonu. Przecież praca po 16 godzin codziennie to nic takiego, dasz radę! Wiadomo, że fajnie jest zaszpanować, ale chyba o wiele fajniej jest po prostu żyć póki mamy taką możliwość? 

Możliwe też, że działasz już bardzo długo a efektów nie widać. Też chcesz mieć jak Krzysio i koniec. Staraj się dalej. Albo w końcu osiągniesz swój cel i będziesz szczęśliwa albo zrozumiesz, że to jednak nie to. W obu przypadkach dowiesz się o sobie wiele i będziesz w stanie lepiej poznać samą siebie. 

Akceptacja obecnego stanu też jest formą działania. Niestety, nie należę do osób uważających, że wszystko jest możliwe. Nie urosnę wymarzonych 10 centymetrów, nie zmienię kształtu oczu czy grubości paliczków. No dobra, z interwencją chirurgiczną okraszoną milionem monet i ogromnym bólem może dałoby się coś z wyżej zmienić, ale po co? Łatwiej jest zaakceptować nieco nieforemne paliczki, migdałowe oczy i ten metr pięćdziesiąt w kapeluszu i po prostu żyć


Żyć swoim życiem.


A Wy co robicie gdy innym spełniają się wasze marzenia? 

5 komentarzy:

  1. Kiedy moje koleżanki młodsze ode mnie 5-6 lat pojechały po raz pierwszy do Japonii, zazdrościłam im straszliwie, ale zamiast oszczędzać, tylko narzekałam. Potem zaczęłam zbierać fundusze, koleżankom "wybaczyłam" gdy dostałam śliczną kartkę, a sama lecę w marcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie o takie możliwe działania mi chodzi :) Liczę na dużą dawkę zdjęć i obszerną relację z Japonii! :)

      Usuń
  2. Co innego gdy ktoś zdobył ciężką pracą - wtedy nie ma czego zazdrościć tylko trzeba podziwiać, a jak komuś coś się trafiło poprzez nepotyzm, albo dziwną protekcję - szczególnie komuś kto nie ma kompetencji czy nie spełnia wymogów no to sorry, ale szlag mnie trafia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie wiem skąd mieć pewność, że człowiek sam do czegoś doszedł (zwykle zakładam że tak jest i zapominam o tym, że przecież rodziny pokoleniami się dorabiają i niektórym coś "skapnie" w mniejszej czy większej ilości), dlatego chyba lepiej patrzeć na swój nos. Jeszcze ten podziw mógłby się w jakieś negatywne emocje zamienić podczas kolejnego upadku na zakręcie ;) A tak - ktoś syty, Tysia cała :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj nie jest lekko i przez pewien czas dusiła mnie wielka zazdrość, bo koleżanka jeździ 3 razy w roku do ciepłych krajów, ma super ciuchy, biżuterię, dobra prace. Jest zdolna, jednak dużo z tych rzeczy miała dzięki pierwszemu a potem drugiemu partnerowi. Obaj dużo starsi. Przestalam zazdrościć. Później dowiedziałam się, że wylądowała u psychologa bo nie radziła sobie z życiem. Potem nawet powiedziała, że to ona zazdrości mi spokojnego i ułożonego życia. Gadżetami i innymi cudami rekompensuje sobie brak czegoś, chociaż.. pieniędzmi nie da się kupić szczęścia.

    OdpowiedzUsuń