Wielozadaniowość- czy faktycznie jest negatywna?

Są takie osoby, które po prostu rozpiera energia i wszędzie ich pełno. Widzisz ich twarze nie tylko na zebraniu kół studenckich, konferencjach i spotkaniach wolontariuszy, lecz także w bibliotece, kinie czy na otwarciu kolejnej wystawy. Mnogość ich zainteresowań i zakres działań jest tak szeroki, że zraża innych.

Jak stać się rozpoznawalnym?

Nie mam pojęcia, zauważyłam, że sporo osób po prostu mnie zna- jestem głośna, wiecznie cieszy mi się gęba i zagadam każdego, nawet jak nie znam języka, któryn się posługuje. Panie z dziekanatu są dla mnie miłe, bo zawsze mam im coś do powiedzenia (nie mylić z lizaniem tyłka!), podobnie jak pani z rejestracji na badania, z którą mogę gadać nawet o wyższości sera żółtego z dziurami nad tym bez.

Zbyt duża radość jest jednak często punktem zapalnym- są ludzie, którzy nie lubią radosnych osób. A przecież powodów do radości jest z każdym rokiem coraz więcej!
Pewność siebie również powoduje niekiedy niechęć innych. Zupełnie jakbyśmy nie lubili tych, którzy zajmują się wieloma rzeczami, szukają swojego poletka do popisu, nowych wyzwań, wrażeń i zainteresowań. Nie jestem pewna czy to kwestia obaw, że ci aktywniejsi wygryzą tych mniej żwawych, zazdrość czy po prostu różnice charakterów?

Bądź aktywna!

Nie da się jednak ukryć, że aktywność pomaga- uśmiech na usta i jazda do przodu! Poznajesz nowych ludzi, zdobywasz doświadczenie, zapełniasz CV i kolekcjonujesz wspomnienia. Zwykle uśmiechnięty człowiek ma większe szanse na to, że ktoś odwzajemni jego radość i też się uśmiechnie 🙂

Wielozadaniowość odchodzi do lamusa?

Wielozadaniowość przez wiele lat była traktowana jako ogromny pozytyw. Taki człowiek- orkiestra był bardzo pożądany. To coś w stylu kobiety, która lewą stopą ugniata kapustkę, prawą kołysze dziecko w wózku, prawą ręką obiera ziemniaki a lewą odpisuje na maila słuchając w międzyczasie zagranicznego radia by szlifować znajomość języka obcego – tyyyyle do zrobienia! Podobno jednak lepiej się skupić na jednym zadaniu by chronić nasz mózg, jednak niektórym jest strasznie ciężko skupić się na jednej rzeczy. Nowinki naukowe nie są jednak jedyną słuszną opcją w życiu- róbmy to, co nam odpowiada. Nie wyobrażam sobie siebie zajmującej się tylko jedną dziedziną, to totalnie nie dla mnie. Dlaczego zatem miałabym robić coś wbrew sobie? 🙂

Martyna Tadrowska - wulkan energii. Kocha alpaki, uczy hiszpańskiego i przeżywa właśnie kolejną życiową przygodę w Wielkiej Brytanii. W wolnym czasie sama nie wie co ze sobą zrobić bo co chwilę namalowuje jej się coś nowego i ją "nosi".

0 Comments

  1. Anorexic.Candy
    24 września 2015

    Ty masz w sobie coś takiego, że nawet mężczyzn zmuszasz do opowieści o wstydliwym nasikaniu na policjanta ^^

    Bądź taka jaka jesteś i jak się najlepiej czujesz. W końcu o to chodzi, by nie gonić za "moda" (kiedyś im bardziej wielozadaniowy był człowiek tym lepiej, teraz znowu wola jednozadaniowego. Nadążyć za nimi nie można) 🙂

    Buźka!

    Odpowiedz
  2. Karolina
    25 września 2015

    Że tak powiem… Jak się komuś nie podoba, to niech odwróci głowę. Tak na prawdę zostaną przy Tobie tylko CI, którzy Cię akceptują taką jaka jesteś, życie zweryfikuje. A dlaczego Ty miałabyś się ograniczać? Nie ma sensu gasić swojego zapału.

    Odpowiedz
  3. księżycowa róża
    2 października 2015

    Świetnie, że taka jesteś :).

    Odpowiedz
  4. iTysia
    2 października 2015

    Dzięki, tego się nie spodziewałam 😀

    Odpowiedz
  5. iTysia
    2 października 2015

    Co ja mogę, że przy jednym zadaniu nudzę się jak mops? (Rolmops 😀 ) No i ten tego noooo ja wcale nie chciałam wiedzieć o tej przygodzie 😀

    Odpowiedz
  6. iTysia
    2 października 2015

    Też tak myślę, dzięki 😀

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *