Z czym na studia - niezbędnik

W sklepach zaczęło się papiernicze szaleństwo: kredki, zeszyty, mazaki - raj! Co wybrać na studia? W czym notować? Jak wygląda studencki niezbędnik?




W ciągu trzech czy pięciu lat studiów może Ci się kilka razy odwidzieć forma, w jakiej będziesz notować. Możesz stwierdzić, że noszenie zeszytu jest bezsensu, albo, że to jednak najlepszy pomysł na jaki kiedykolwiek wpadłeś. Niezależnie od tego, jaką formę wybierzesz pamiętaj, że ma to być dla ciebie wygodne.

Czym pisać?

Jestem fanką piór. Mam ich całkiem sporo, w różnych kolorach i uwielbiam nimi bazgrać. Kocham gładkie ruchy pióra po kartce i w miarę czytelne pismo, jakie gwarantuje pióro.

Z drugiej strony kocham mazaki, zakreślacze, pisaki, cienkopisy i całą resztę mojego wyposażenia które pokazałam Wam na youtube.


Cienkopisy dostaniecie zarówno  w Lidlu jak i w Biedronce, ale w Lidlu  zestaw 30 żelowych długopisów kosztuje jakieś 20 złotych (do teraz ich nie zużyłam). Mam też sporą kolekcję zakreślaczy (najtańsze są w Auchan i całkiem długo wytrzymują), pisaków (podobają mi się te z Ikea) i mazaków, które sukcesywnie wykańczałam (i dokupowałam nowe) w trakcie sesji.

Lidl

Biedronka

Biedronka

Biedronka

Przyda się też ołówek (zwykły lub automatyczny), gumka (najlepsza jest pentela) i korektor.

W czym pisać?

Zeszyty

Najczęsciej są to dość spore zeszyty z kolorowymi registrami, w których jeden kolor odpowiada jakiemuś przedmiotowi. Dodatkowym plusem jest perforacja i podziurkowane strony, dzięki którym nie tylko łatwo wyrwiemy kartki, lecz również możemy je bez problemu wpiąć do segregatora i zachować porządek w notatkach.


+ wszystko mamy w jednym miejscu, możemy cofnąć się do dowolnego wykładu

+ nie musimy się przejmować utrzymywaniem porządku (do momentu wyrwania kartek)

+ jest to wygodne rozwiązanie dla osób lubiących prowadzić zeszyty i z nich się uczyć

- ciężar -niekiedy potrzebujemy kilku zeszytów, by trzymać się zasady "jeden kolor- jeden przedmiot".

- jeśli dużo notujemy mogą nam się skończyć kartki danego koloru

- nie wiesz ile kartek w zeszycie będziesz potrzebować -są wykładowcy u których jeden zeszyt to mało a są i tacy, u których nie zapiszesz jednej strony.

- nie ma zbyt dużo miejsca na dopisanie czegoś - jeśli wykładowca "skacze" nie ma jak dopisać nowej informacji (chociaż można to zrobić ucząc się do egzaminu to i tak nie będzie to już wyglądało zbyt pięknie)

- jeśli zapomnimy zabrać zeszytu nie mamy gdzie notować (i to na kilku wykładach/ konwersatoriach)



Białe/ kolorowe kartki ksero lub kartki do skoroszytu noszone luzem.

+ kilka kartek niewiele waży

+ możesz się bawić kolorami (np. jeden wykład/ zagadnienie na zielonych kartkach, inny na niebieskich lub każdy przedmiot na inny kolor)

+ łatwiej coś dopisać i uporządkować chaos wprowadzony przez wykładowcę (np. po stronie 5 może być 5a, 5b) i wpiąć do segregatora/ teczki

+ kilkanaście kartek wygodniej jest zabrać ze sobą by się uczyć do sesji w każdym miejscu i o każdej porze


- bez numeracji kartek i zapisywania daty wykładu łatwo się pogubić

- trzeba utrzymać porządek w notatkach, bo łatwo się gubią i "latają"


Niedługo napiszę o tym jak notować, pewnie zdążę przed sesją :)



Gdzie to trzymać?

W teczce (zwykłej, harmonijkowej, konferencyjnej, na rzepy/ z gumką), skoroszytach, segregatorze, zeszycie/ książce - jak ci wygodnie. W domu z kolei dobrze jest wygospodarować miejsce na "studenckie" przedmioty - ułatwia to organizację i ułatwia sprzątanie w pokoju.




U mnie występowała już chyba każda wersja, sprawdziła się też plastikowa teczka kopertowa: 





W zależności od rozmiaru trzymałam w nich notatki np. teczka żółta- gramatyka, zielona- dydaktyka etc. oraz materiały na praktyki czy zajęcia z uczniami. Dostępne są teczki i na zatrzask i na zamek, kolorów i rozmiarów też jest sporo :)

Po zakończeniu studiów możesz śmiało pozbyć się notatek z uśmiechem na ustach :)


Co jeszcze?

Przede wszystkim kalendarz lub organizer.




Poza tym wszystko co może się przydać i co nam się podoba, czyli karteczki post-it, zakładki indeksujące, notesiki, spinacze- ogranicza nas wyobraźnia i budżet. Przyznajmy szczerze, niektórzy mają hopla na punkcie przyborów szkolnych i nigdy się go nie pozbędą. Oprócz Lidla, Biedronki. Auchan czy Carrefoura warto zajrzeć także do Pepco czy  KIK.

Biedronka
 Pepco i Auchan
Biedronka
Biedronka 
Biedronka
kalendarz - Carrefour, reszta- Biedronka
Pepco
W zależności od kierunku, na administracji przydadzą się kodeksy, na filologii słowniki, ćwiczenia do gramy i tak dalej. Najlepiej wypytać ludzi z trzeciego roku- ci z drugiego mogą chcieć sprzedać to, co sami naiwnie kupili będąc na pierwszym roku (a okazało się niepotrzebne) i chcą odzyskać pieniądze.

Z kwestii bardziej ogólnych- przyda się skrzynka pocztowa roku, jakaś grupa na facebooku i konto na dropbox.

Torba czy plecak?

Jeśli zajęć i notatek, słowników, kodeksów i jedzenia na cały dzień koczowania na uczelni jest sporo- lepszy będzie plecak. Wszystko jednak zależy od ciebie.

Może być też torba/ torebka, chociaż niektóre są mało pojemne.



U mnie było różnorodnie- raz plecak zwykły, raz materiałowy, ale głownie duuuuuża torba (i pełno pierdół w środku).

Co do jedzenia? 

Teoretycznie możesz zjeść coś na uczelni, ale pewniejszym wyjściem jest domowe jedzenie. Kanapki, domowe sałatki w pojemniku, owoce czy jogurty to częsty widok na uczelniach, podobnie jak shakery, kubki termiczne czy butelki z napojami. Nie zapomnijcie dobrze zabezpieczyć jogurtów czy serków na czas transportu na uczelnię :)



To chyba wszystko :) Z tego co wiem nie jestem odosobniona w moim papierniczym szaleństwie :) Mam nadzieję, że już wiecie co się przyda na studia oraz co kupić i jak się organizować jako student :)







5 komentarzy:

  1. Mam kilka zakreślaczy i kolorowych długopisów/żelopisów... i prawie ich nie używałam, chyba tylko na pierwszym roku ;) Lubię kupować zeszyty itp., a potem zwykle leżą, bo piszę w jednym bloku listowym, wyrywam z niego kartki i wkładam do segregatora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sądzę, że tyle rzeczy na studia Ci nie będzie potrzebne ;). Ja osobiście miałem zakreślacze, zeszyt i długopis. Resztę zastępował mi komputer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, ale to jest wpis dla maniaków :) wiesz, uzależnienie z wiekiem nie przechodzi, potem się prowadzi BuJo i kupuje taśmy washi, zakreślacze, kredki, karteczki, zakładki indeksujące w kształcie alpak i cieszy się, że można bazgrać po papierze :) i wszyscy są zadowoleni :)

      Usuń
  3. Ja również na początku wyposażyłam się w podobny arsenał ale użyłam może klika razy bo później albo nie było czasu albo chęci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam chęci to i czas znalazłam :D

      Usuń