Nie chcę tego dziecka!

Jestem matką. Nie chciałam tego dziecka. Ale on chciał. Byliśmy wspaniałym małżeństwem, mieliśmy dla siebie mnóstwo czasu. Nie brakowało nam spontaniczności, szybki seks w toalecie samolotu nie należał do rzadkości. Co się zmieniło? Urodziłam dziecko. 




Urodziłam to za mało powiedziane. Bolało jak diabli, trwało to wieki a w dodatku mnie pocięli. Gdy wreszcie wróciłam do domu i poczułam się lepiej chciałam, by było jak dawniej. Brakowało mi seksu, ale Harry się ode mnie odsuwał. Wtedy wpadłam na pomysł, by pozbyć się dziecka. W nocy ukradkiem wyszłam z sypialni i schowałam synka w bezpiecznym miejscu. W końcu czułam się spokojna i bezpieczna...


Myślę, że tak opowiedziałaby Wam swą historię Lea, bohaterka filmu De gelukkige huisvrouw - jest to holenderska produkcja (z 2010 roku), która obudziła we mnie bardzo wiele emocji. Już same sceny porodu są dla osoby wrażliwej wystarczająco koszmarne, a co dopiero momenty schiz świeżo upieczonej matki. Lea ma wszystko, o czym marzy kobieta- piękny dom, stałą pracę, kochającego, przystojnego męża i naprawdę niczego więcej do szczęścia nie potrzebuje.

Na film natknęłam się niedługo po tym, jak w Internecie zrobiło się głośno o akcji "Nie zdążyłam zostać mamą. Żałuję". Nie będę już dokładać swoich trzech groszy, bo temat jest do znudzenia wałkowany, zaś z mojego punktu widzenia ugryziony nie z tej strony z której by należało. Jedno jednak jest pewne - temat jest wyjątkowo medialny i wzbudza emocje.

Chciałam jednak zwrócić Waszą uwagę na walki (i to wyjątkowo prymitywne), które rozgorzały się miedzy tymi, którzy dzieci nie chcą a tymi, którzy już je mają. Przykładów jest coraz więcej, ale najlepiej widać to na facebookowym profilu Beka z mamuś na forach czy po komentarzach do wydarzenia Nie zostanę ojcem/matką w 2015. Najbardziej chyba zszokowała mnie postawa pani, która życzy uczestnikom wydarzenia:



Ostatecznie jednak, gdy nie wiadomo czy śmiać się czy płakać, należy się roześmiać. Po obu stronach barykady znajdują się osoby, które nie potrafią prowadzić merytorycznych rozmów i uciekają się do wyzwisk i hejtu.

Bez względu na to która filozofia jest Wam bliższa - film polecam, zaś wrażliwym przypominam, by oglądali go z kimś - zawsze lepiej gdy nam ktoś powie kiedy już można otworzyć oczy ;)

2 komentarze:

  1. Z tą kupą i obrzyganiem to autentyk? Jeśli tak, to witki opadają... Widzę, że zmieniła się nazwa bloga? Bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autentyk z wydarzenia o którym wspomniałam i podlinkowałam. Zainspirowała mnie ta walka :)
      Jakoś mi tamta wersja nazwy nie pasowała do koncepcji, a że zaczęłam robić porządki na blogu i nawet doczekał się od podstrony o mnie, to poszłam za ciosem :)

      Usuń