iTysia na rurze - pole dance dla zielonych

Pole dance w sieci, na plakatach, w telewizji - wszędzie! Chcę spróbować ale nikt nie chce iść ze mną, patrzą jak na czubka, pukają się w głowy. Przeczekuję, przecież sama nie pójdę, może moje zainteresowanie minie. Mija, owszem, ale ... czas.



Nie wiem ile dokładnie, ponad 1,5 roku na pewno, pewnie już bliżej dwóch lat gdy w końcu znajduję w sobie odwagę i dzwonię, by umówić się na pierwsze spotkanie. Jest poniedziałek, pani po drugiej stronie zaprasza mnie na wtorek. Otwieram kalendarz i pytam na który (przecież muszę zaplanować!), jednak to już jutro i mam wziąć krótkie spodenki i sportowe buty na zmianę.


Idę. Od czasu półmaratonu naprawdę padła mi kondycja, moje ćwiczeniowe zrywy to za mało, by dać radę. Po którymś spotkaniu doceniam to, że przyszłam na salę sama. Co prawda nadal gdzieś z tyłu głowy pojawia się "ta po lewej jest lepsza", "ta z prawej szybciej załapała", ale nikt znajomy mnie nie widzi, robię swoje i zaczynam odczuwać satysfakcję, że już robię coś, czego jeszcze niedawno bym nie zrobiła.




Tak, pracujesz z własnym ciałem, jeśli masz go trochę więcej - musisz mieć więcej siły, by je podnieść. Ale to, że ktoś jest szczupły nie oznacza wcale, że ma silniejsze ręce. Wszystko wymaga czasu, o czym nasza trenerka przypomina nam na każdym kroku. Powoli odpuszczam, uczę się na nowo słuchać mojego ciała. Tym razem nie chodzi o wytrzymanie 20 kilometrów, ale o utrzymanie mojego ciała w odpowiedni sposób.

Siniaki pojawiają się i znikają, te na stopach zdają się być bardziej fotogeniczne niż na udach i kolanach. Powoli wyglądam jak "powstaniec palestyński" ale z każdymi zajęciami jest mi łatwiej...



Uda się, na pewno! Moja lewa strona dalej stroi fochy, nie jestem w stanie utrzymać się na lewej ręce przy niektórych figurach. Przy wchodzeniu na rurę lewa stopa jest poobijana jak śliwka. Trudno, robię swoje, przecież jeszcze niedawno nie pomyślałam o tym, że mogłabym wejść na prawej nodze a to robię :)

Rodzina dziwnie reaguje na wieść o moim nowym hobby - jedni się śmieją, inni pytają czy tak źle z moimi finansami. Babcia mówi, że widziała Berenikę i fajnie, że mam takie hobby ale w którym klubie tańczę, może w Savoy'u ? Mają tam rurki do pokazów?  Nikt by chyba sam nie wpadł na to, że bawię się w połamańca na sali gimnastycznej ;)


Chodziłam miesiąc. Miałam śliczne siniaki, które Wam pokazałam na insta i  już nawet wchodziłam na rurę. Tak, to chyba ten sport. Niestety, teraz muszę przerwać na jakiś czas (byle nie na długo, skoro w końcu się przełamałam i jakoś to szło) a w moim życiu szykują się zmiany, do których i ja się powoli przygotowuję. Jednak z mojej listy nowości do spróbowania  pole dance już spróbowany i polubiony ;)

A Wy? Próbowałyście? Co myślicie o pole dance?

7 komentarzy:

  1. Słyszałam, że to nie jest łatwy sport, ale sama nigdy nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, rozbawiły mnie uwagi na temat stanu Twoich finansów :))

    Dziewczyny planowały zabrać mnie na pole dance w ramach panieńskiego, ale wywinęłam niestety tydzień wcześniej jakiś numer na schodach i jedna z moich rąk była całkowicie niesprawna. A szkoda, chętnie bym spróbowała - lubię ciekawą aktywność fizyczną. I siniaki też dobrze czasem zdobyć ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam z nich dumna :D I chętnie bym pochodziła dalej, ale jeszcze w tym roku wrócę :D Jak będziesz miała możliwość - idź i spróbuj, dla mnie to chyba "to" :)

      Usuń
  3. Zawsze chciałam to trenować. Ale w chili obecnej rura by się podemną załamała. Trochę sobie jeszcze pochudnę.
    Innym problemem jest to, że tutaj nie ma takich zajęć. To już trudniej będzie przeskoczyć:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzaj, udźwig ma bardzo dobry, co najwyżej Twoje ręce mogłyby nie dać rady, ale myślę, że przesadzasz :) Co prawda nie wiem jak wyglądasz, ale zobacz jakie duże dziewczyny ćwiczą :P Gdzie mieszkasz? Ja już w nowej lokalizacji znalazłam sobie studio pole dance, więc wiem, że wrócę :D

      Usuń
  4. ja też się przełamałam :) chodzę :D jest świetnie :) siniaki są raz większe raz mniejsze ale satysfakcja z wykonania figury która wydawała się być niemożliwa do zrobienia jest większa :D polecam wszystkim niezdecydowanym :)

    OdpowiedzUsuń