Jak znaleźć czas dla siebie i po co to robić?

Spojrzałam w kalendarz. Dziś mam jeden jedyny dzień w trakcie przerwy semestralnej, w którym nic nie muszę robić (teoretycznie). Rozejrzałam się po mieszkaniu, zaczęłam już wymyślać co zrobić i już w głowie miałam całą listę „to do” ale spojrzałam w lustro i stwierdziłam – basta, to dzień dla mnie. 

 
Właściwie to powinnam zrobić tyle rzeczy, że mi się odechciało. Zrobiłam jakiś dziwny peeling twarzy, nałożyłam maseczkę (o matko, umiem się paciać! jupii! jednak jestem kobietą, uff!) i wklepałam nawilżające serum. To fascynujące jak wiele kosmetyków zgromadziłam (i z nich nie korzystam!), więc w trakcie ostatniej czystki kosmetycznej zostawiłam te, które czas zużyć/ puścić dalej.
I chociaż wiem, że powinnam mieć codziennie chwilę dla siebie, wklepywać te kremy i balsamy to jakoś gdy wracam wieczorem padnięta do domu dotykam głową poduszki i odpływam. Nie mam siły na nic. Pocieszałam się, przecież słońca nie widno, pogoda taka, obowiązków tyle. Nie. Problem tkwił w tym, że nie zajęłam się sobą! Dziś odpoczywam i muszę rozplanować więcej takich momentów dla siebie. Oczywiście w trakcie kilku wolnych chwil łatwiej jest snuć plany o kolejnych chwilach słodkiego lenistwa, ale gdy nadejdzie nawał pracy znów zapomnę o tym, że powinnam zrobić coś tylko dla siebie.
 

Dlaczego? 

Za duża ilość obowiązków powoduje, że niekiedy czujemy się zaniedbane. A jeśli do tego dodamy jakąś dziwną dawkę postrzelonych hormonów- burza wisi na włosku. Musimy mieć chwilę dla ciała i duszy, by poczuć, że się sobą opiekujemy, dbamy o siebie. Ile z Was opiekuje się wszystkimi dookoła i zapomina o sobie? Która tego nie robi – ręka do góry! Zwariuję jeśli nie odpocznę, a skoro lubię odpoczywać aktywnie raz na jakiś czas muszę wyłączyć myślenie i po prostu zadziałać zupełnie odwrotnie 🙂

 Jak?

To chyba najtrudniejsze pytanie. Nie mam pojęcia jak, próbowałam wcisnąć w swój grafik malowanie paznokci i przez dwa tygodnie nie wychodziło. Udało mi się jednak zapisać w moim organizerze idealnym cele na każdy miesiąc związane tylko i wyłącznie ze mną i powoli je realizuję, miesiąc po miesiącu, punkt po punkcie. Chociaż nie ukrywam, że czasem jest to trudne, np. spódnice, które chciałam kupić we wrześniu kupiłam ostatecznie w grudniu, bo kupowanie na siłę byle tylko trzymać się planu byłoby głupotą 😉 Oprócz takich ogólnych planów dobrze jest znaleźć dla siebie chwilkę na takie bieżące zajęcie się sobą.  Chyba najlepiej byłoby znaleźć kwadrans dla siebie każdego dnia + raz w tygodniu dłuższą lukę w zadaniach do wykonania. Może to być trudne, ale może się udać! Skoro robimy plany dotyczące języków, sprzątania i gotowania to teraz trzeba zaplanować siebie 🙂 W tym roku chyba stałam się egoistką, ale rozpoczynam misję JA i zamierzam się trzymać tego, by o siebie dbać najbardziej zamiast latać wokół innych 🙂 W końcu się nauczę!
Jak widać już zapisałam w międzyczasie co jeszcze mogę dziś zrobić 😛
A Ty? Masz czas dla siebie? Czy wszyscy dookoła zawsze są ważniejsi a siebie spychasz na drugi plan? A może masz patent na wygospodarowanie czasu na totalny relaks i nieprzejmowanie się niczym? 
Martyna Tadrowska - wulkan energii. Kocha alpaki, uczy hiszpańskiego i przeżywa właśnie kolejną życiową przygodę w Wielkiej Brytanii. W wolnym czasie sama nie wie co ze sobą zrobić bo co chwilę namalowuje jej się coś nowego i ją "nosi".

1 Comment

  1. Marta Borzęcka
    8 lutego 2015

    Bardzo fajny blog:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *