Wrażenia po szkoleniu Kapelusze Lektora

Sobota. Idealny dzień na szkolenie. Niestraszna była mi wilgoć ani brak słońca, pełna zapału ruszyłam na spotkanie z wiedzą! Dokąd? Na szkolenie Kapelusze Lektora o których pisałam Wam tutaj 



Właściwie to nie wiem od czego zacząć. Zgodnie z moją zasadą "szukam plusów" nie powinnam się pochylać nad minusami. Ale muszę. Nie bolał mnie brak jednej prelegentki (nie napalałam się za bardzo), bolało mnie za to podejście osoby prowadzącej pierwszą i ostatnią sesję. Nie mam tu na myśli spóźnienia czy rozwleczenia wszystkiego w czasie, przez co cały harmonogram można było wyrzucić. Raziła mnie niechlujność. Literówki, błędy ortograficzne, nawet błąd w nazwie miejscowości w prezentacji, porozjeżdżane slajdy, brak zorganizowania. Próby "uczenia" nas języka suahili (niby że jambo to cześć? sprawdziłam pisownię wpisując hello, nawet anglojęzyczni nie wymawiają tego jako jambo, lecz prawie tak, jak się pisze poprawnie jeśli wierzyć zasobom internetowym), nie znam tego języka, więc się nie wypowiem, nie zaryzykowałabym prób uczenia języka o którym nie mam pojęcia. Przy  omawianiu krótkiego tekstu po hiszpańsku dostałam zawału. Umówmy się, specem nie jestem, każdy może robić błędy, ale skoro to kolejne szkolenie z tej serii to chyba wypadałoby poprawić? Zwłaszcza, że na zwrócenie uwagi odpowiedź była "wiem"... Wiecie co było gorsze? Nie tylko ja miałam negatywne odczucia związane z panem prowadzącym.


Na minus - dwie sesje, pierwsza i ostatnia. Nie będę już komentować faktu pt. "wypełnij ankietę to dostaniesz materiały za które zapłaciłeś opłacając szkolenie". Przechodzę do plusów.

A plusów! O jaaa! Od groma! Największy to pani Edyta Madej. Nie będę ukrywać, że na Kapelusze poszłam głównie ze względu na nią. Nie pomyliłam się. Pomijając kwestie osobowościowe, charyzmę i świetne usposobienie- ta pani wie, co robi. Pokazała nam mnemotechniki w praktyce, podała namiar do siebie i zgodziła się mi pomóc w doborze bibliografii do mojej pracy :) Same radości! Ale to nie koniec! Uczyłam się rysować, o czym wiecie już pewnie z instagrama. Jeśli myślicie, że skończyłam - niespodzianka!


Miałam niesamowitą okazję poznać ludzi z naszej facebookowej grupy, poznać na żywo Adę, która jest jeszcze ciekawszą osobą niż myślałam (biedna była na mnie skazana przy pracy w grupach, ale wydaje mi się, że nadajemy na tych samych falach), wypiłyśmy kawę i zjadłyśmy ciacho w naszym zmniejszonym, czteroosobowym, babskim gronie i tyle :)

Szkolenie na plus. Warto było za nie zapłacić, zwłaszcza, że udało nam się zebrać i mieliśmy zniżkę. Zapłaciłam. Za środkową sesję i niezapomniane wrażenia. Pozytywne oczywiście! :) Muszę poszukać kolejnych szkoleń z panią Madej lub jakichś pokrewnych. Czuję intelektualny głód :)



Wychodzi na to, że po okresie stagnacji szkoleniowej zaczyna się sporo dziać. Już mam na oku kolejne wydarzenia, które powinny mi pomóc się rozwinąć ;)
Jeśli wiecie o jakichś konferencjach, szkoleniach, warsztatach- dajcie znać, interesuje mnie prawie wszystko :)

12 komentarzy:

  1. Pan prowadzący ma ogólnie problem z trzymaniem się czasu, na kilu różnych szkoleniach to zauważyłam. A pobranie materiałów, ZA KTÓRE ZAPŁACIŁYŚMY w zamian za wypełnienie ankiety jest rzeczywiście grubym przegięciem.
    Jeśli uczysz się rysować, pozwolę sobie polecić Ci fajną książkę: Andrew Wight - 1000+ pictures for teachers to copy wyd. Longman

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo :) Mam w planach, chociaż wciąż zasłaniam się brakiem talentu :) Przynajmniej nazwisko łatwe do zapamiętania - wiem kogo unikać :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Urocze te rysunki! Przykro mi, że niektórzy prelegenci nie zaprezentowali zbyt wysokiego poziomu, ale cieszę się, że ogólnie jesteś zadowolona z konferencji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, może kiedyś staną się ładne :D Tylko jeden prelegent był kiepski (na dwóch), ale staram się szukać plusów. A jeden + i jeden - dają mi plus :D Mam nadzieję, że na jakimś szkoleniu Cię spotkam :)

      Usuń
  4. chyba jednak z tym "dżambo" sie nie mylil - bylam w Tanzanii i tak sie wszyscy tam witali, wiec moze chociaz w tej kwestii dał rade :)

    OdpowiedzUsuń
  5. i pisze się jambo? Bo z tego co podają internety znaczyło to co innego, ale mam prawo się mylić- to nie mój język :) Ciekawe jak z innymi słowami, bo hiszpański mogłam zweryfikować, ale tego języka niestety nie :) Dziękuję za informację! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie byłam dotąd na "Kapeluszach", jakoś się nie składało. Zainteresowałaś mnie bardzo p. Edytą, lecę szukać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sympatyczna osoba, już nawet odpisała mi na maila :)

      Usuń
  7. to ja Anonimowa z wczoraj. Może te linki ci pomoga, jeśli chcesz zaglebic sie w suahili :)
    http://www.kenya.com.pl/ok_slownik.html
    http://www.mimuw.edu.pl/~jsbien/BW/SSSP/SSSP.pdf
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej! Ja dopiero teraz czytam! I się rumienię!
    I bynajmniej nie czułam się ani trochę "skazana" na Twoje towarzystwo ;)
    Bardzo dobrze nam się pracowało, tak sądzę :D

    OdpowiedzUsuń