Listopad w kilku kadrach

Mamy grudzień. Moje kochane ciało się zbuntowało i teoretycznie odpoczywam. W praktyce wiadomo jak jest- praktyki, projekty i inne dziwne zadania do wykonania. Ale staram się zwolnić tempo, bo już mnie straszą dalszym zwolnieniem. 


Ostatnio rzadko tu pisałam i w ogóle nie wrzucałam zdjęć z listopada. Trzeba to nadrobić :)

Zacznę od tego, że był to miesiąc, w którym mój kubek termiczny przeżył chrzest bojowy. Zaliczył również swój pierwszy upadek i kilka wybuchów zakrętki (wow, tego się w życiu nie spodziewałam!). Efekt? Stał się najukochańszym kubkiem :)


W końcu udało mi się odwiedzić Lenkiewicza i spróbować tych podobno ogromnych lodów. Faktycznie, są spore i naprawdę smaczne! Miło było podjechać do Torunia ;)


Podcięłam swoje kłaczki :) Wyglądały tak:


Obecnego zdjęcia chwilowo nie mam, zrobię jak zagoi mi się oko ;)


Odkryłam nowe czekolady, których jeszcze nie tknęłam! Jestę zwycięzcą!


Przygarnęłam kolejnego storczyka. Ten miał przędziorki, próbowałam je wyrzucić naturalnymi sposobami, ciekawe czy się udało :)


Stałam się artystą plastykiem!


I śmiałam się do rozpuku ( w końcu wychodne ma się raz na pół roku) :)




A teraz nie pozostaje mi nic innego jak wrócić do swoich obowiązków, jutro i pojutrze praktyki, na które już prawie jestem gotowa (brakuje mi brązowych lodów) : klik.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz