Ładowanie akumulatorów - edycja świąteczna 2014

Jak już Wam pisałam w tym roku ominęła mnie gorączka świątecznej mocy i mój spokój pozostał niezmącony (w oparach pierników oczywiście) aż do teraz. Od kilku dni mamy śnieg, dookoła cisza i spokój, blisko góry i ogólnie jest miło. Uczę się odpoczywać. 



Zabrałam ze sobą jakieś notatki, netbooka (teoretycznie by popracować) i nawet zaczęłam mieć fazę na "tablet jest mi tak niezbędny, że muuuuuszę mieć!",wszak tyyle spraw mogłabym ogarnąć. Ostatecznie  jednak  na tym, że na netbooku oglądam filmy i nadrabiam zaległości w piciu kawy, czytaniu i pożeraniu kolejnych kawałków ciasta.  Oczywiście relacje z frontu co jakiś czas umieszczam na instagramie i jest to chyba najszybsza opcja i dodatkowo mogę też podglądać co u Was słychać ;)




Święta to dla mnie czas na zwolnienie. Mogę spokojnie nadrobić zaległości czytelnicze, wyspać się, spędzić czas z bliskimi mi osobami. Gdyby nie wyrzuty sumienia byłoby idealnie ;) Spędziliśmy trochę czasu razem, długo spałam i ubierałam choinkę, którą możecie zobaczyć na moim profilu na instagramie. Nie wierzę w Boga, ale pozytywne życzenia przy opłatku nie wzbudzają we mnie negatywnych emocji. Z tych dwunastu tradycyjnych potraw wystarczyłby barszcz z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, ryba w warzywach zwana rybą po grecku i sałatka :) Ryby lubię, więc grudniowe święta nie są dla mnie strasznym przeżyciem, w końcu uzupełniam zapasy rtęci na kolejne miesiące. 

Poszłam też na wyprzedaże w poszukiwaniu spódnicy idealnej. Prawie się udało, ale szał mnie ogarniał za każdym razem gdy wchodziłam do jakiegoś sklepu. Od zeszłego roku nic się nie zmieniło, nadal jestem mężczyzną w kwestiach zakupowych. Przy okazji musiałam kupić buty, bo przecież moje dotychczasowe wolały się zepsuć niż przywitać ze mną kolejny rok ;)


A spustoszenie siałam niezłe :)
 Nie oszukujmy się, zawsze jest pełno pięknych koszul zamiast idealnej spódnicy i jeansów, to samo przytrafia się gdy lubisz ciepłe kamizelki- wtedy nawet taka krówkowa, z uszkami, jest ciekawsza od większości spódnic. A skoro jestem jeszcze przy temacie ubrań - dwa sklepy top secret zniknęły z mapy mojego miasta, więc urodzinowego bonu nie wykorzystałam. Tak bardzo lubię ich spódnice, że i w południowej części kraju wybrałam się na polowanie. Efekt? Wściek. Nienawidzę zakupów :( 

Ogólnie się lenię a moim największym dylematem tego tygodnia był wybór kolczyków na każdy dzień ;) 




Leżę, leniuchuję i zbieram energię. Przyda mi się jej dużo nie tylko w nadchodzącym tygodniu ;)


Jak u Was? Odpoczywacie czy nie zwalniacie tempa?

2 komentarze: