Kapelusze lektora, czyli szkolenie w Bydgoszczy

Od konferencji dotyczącej motywacji w nauce języka obcego minęło już bardzo dużo czasu, zwłaszcza, że w tym roku nie udało mi się uczestniczyć w tym wydarzeniu. Niestety ten rok nie obfitował w szkolenia i konferencje którymi mogłabym się z Wami podzielić.

 

W nadchodzącym miesiącu nadarzy się świetna okazja do wspólnego spotkania z osobami, które interesują się nauczaniem czy też uczeniem się języków obcych.

O szkoleniu Kapelusze Lektora dowiedziałam się już jakiś czas temu. Nawet planowałam pojechać do innego miasta by wziąć w nim udział, jednak okazało się, że w styczniu odbędzie się edycja bydgoska. Kapelusze Lektora w Bydgoszczy będą miały miejsce 17 stycznia 2015 roku. Myślę, że będzie to świetna okazja do poszerzenia horyzontów.

Tematyka szkolenia wydaje mi się ciekawa i chyba dla każdego z Was znajdzie się jakiś interesujący moduł. Dla mnie najważniejsza jest chyba część dotycząca technik pamięciowych, ponieważ jest to mój konik i jednocześnie temat pracy dyplomowej ;) Więcej informacji dotyczących tematyki szkolenia znajdziecie tu.

Jeśli chodzi o cenę - jest ona zależna od ilości zgłoszonych osób i terminu, w którym dokona się rejestracji. Obecnie szukamy chętnych, ponieważ zależy nam na jak najniższej cenie szkolenia a mamy coraz mniej czasu. Tabelę kosztów możecie znaleźć tutaj, zaś jeśli jesteście zainteresowani udziałem  w szkoleniu w Bydgoszczy i chcecie zgłosić się z nami - dajcie mi proszę znać. 

Uczestniczyliście w Kapeluszach Lektora? A może macie jakieś inne ciekawe wydarzenia na nadchodzacy rok? Chętnie weźmę udział w czymś, co nie będzie stratą czasu i pieniędzy, więc każda Wasza propozycja zostanie ropatrzona :)

Ładowanie akumulatorów - edycja świąteczna 2014

Jak już Wam pisałam w tym roku ominęła mnie gorączka świątecznej mocy i mój spokój pozostał niezmącony (w oparach pierników oczywiście) aż do teraz. Od kilku dni mamy śnieg, dookoła cisza i spokój, blisko góry i ogólnie jest miło. Uczę się odpoczywać. 



Zabrałam ze sobą jakieś notatki, netbooka (teoretycznie by popracować) i nawet zaczęłam mieć fazę na "tablet jest mi tak niezbędny, że muuuuuszę mieć!",wszak tyyle spraw mogłabym ogarnąć. Ostatecznie  jednak  na tym, że na netbooku oglądam filmy i nadrabiam zaległości w piciu kawy, czytaniu i pożeraniu kolejnych kawałków ciasta.  Oczywiście relacje z frontu co jakiś czas umieszczam na instagramie i jest to chyba najszybsza opcja i dodatkowo mogę też podglądać co u Was słychać ;)




Święta to dla mnie czas na zwolnienie. Mogę spokojnie nadrobić zaległości czytelnicze, wyspać się, spędzić czas z bliskimi mi osobami. Gdyby nie wyrzuty sumienia byłoby idealnie ;) Spędziliśmy trochę czasu razem, długo spałam i ubierałam choinkę, którą możecie zobaczyć na moim profilu na instagramie. Nie wierzę w Boga, ale pozytywne życzenia przy opłatku nie wzbudzają we mnie negatywnych emocji. Z tych dwunastu tradycyjnych potraw wystarczyłby barszcz z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, ryba w warzywach zwana rybą po grecku i sałatka :) Ryby lubię, więc grudniowe święta nie są dla mnie strasznym przeżyciem, w końcu uzupełniam zapasy rtęci na kolejne miesiące. 

Poszłam też na wyprzedaże w poszukiwaniu spódnicy idealnej. Prawie się udało, ale szał mnie ogarniał za każdym razem gdy wchodziłam do jakiegoś sklepu. Od zeszłego roku nic się nie zmieniło, nadal jestem mężczyzną w kwestiach zakupowych. Przy okazji musiałam kupić buty, bo przecież moje dotychczasowe wolały się zepsuć niż przywitać ze mną kolejny rok ;)


A spustoszenie siałam niezłe :)
 Nie oszukujmy się, zawsze jest pełno pięknych koszul zamiast idealnej spódnicy i jeansów, to samo przytrafia się gdy lubisz ciepłe kamizelki- wtedy nawet taka krówkowa, z uszkami, jest ciekawsza od większości spódnic. A skoro jestem jeszcze przy temacie ubrań - dwa sklepy top secret zniknęły z mapy mojego miasta, więc urodzinowego bonu nie wykorzystałam. Tak bardzo lubię ich spódnice, że i w południowej części kraju wybrałam się na polowanie. Efekt? Wściek. Nienawidzę zakupów :( 

Ogólnie się lenię a moim największym dylematem tego tygodnia był wybór kolczyków na każdy dzień ;) 




Leżę, leniuchuję i zbieram energię. Przyda mi się jej dużo nie tylko w nadchodzącym tygodniu ;)


Jak u Was? Odpoczywacie czy nie zwalniacie tempa?

Tysia i fabryka piernika

Nie wiem jak u Was, ale u mnie pachnie piernikami. Ten korzenny zapach aż się prosi o częstsze otwieranie puszki z piernikami. Dziś przepis, z którego możecie zrobić ciasto do jutrzejszej kawy :)





Co prawda dopiero od trzech lat robię pierniki, jednak już wiem, że najlepiej mieć kogoś, kto wyrobi ciasto. Tym razem musiałam zrobić to sama. Istna rzeź, męczyłam się tak długo, że aż się odechciewało. Ale aromat i smak pierników przypominały mi po co to robię.

Przepis na pierniki:
4 szklanki mąki
1,5 szklanki cukru
2 jaja
2 łyżki masła
30 dag miodu
2 płaskie łyżeczki sody
1 przyprawa do piernika (najlepiej prymat)

Zrobić kopczyk, wymieszać wszystko, wyrobić ciasto, pobawić się w wycinanie i do piekarnika. Naprawdę, lepiej mieć "łosia" do wyrobienia ciasta :D Czasem zamieniam proporcje i dodaję więcej miodu a mniej cukru, ale jak kto woli.



I teraz tak - pierniki robię grubsze. Nie ma sensu robić cienkich, bo potem smakują jak kruche ciasteczka z kakao a nie o to przecież chodzi :) I chociaż moje pierniki nie wygrywają konkursów piękności- w kategorii smaku otrzymują pierwsze miejsce :P W tym roku po raz pierwszy dekorowałam te małe cuda. Tym razem postawiłam na celofan zamiast puszek i tak oto opakowane pierniki idą pod choinkę dla każdego z moich bliskich :)





Macie jakieś sprawdzone przepisy na pierniki, które warto wypróbować? Chętnie się pobawię po powrocie ;)

Święta dla mnie czy ja dla świąt?

Pewnie krzątacie się przedświątecznie, gdy u mnie w głowie zapadają kolejne decyzje. I tworzą się kolejne projekty. Oto kilka moich przemyśleń o świętach


W zeszłym roku z okazji urodzin znalazłam aż 23 powody do radości. W tym roku mogłabym dopisać jeden powód i tyle, ale jednak to nie to.


Zaskoczenie totalne, ale nie o prezenty tu chodzi :) Mam śliczny kubeczek, skarpetki i coś do kawki :) Będzie mi Was brakowało, Dziewczyny! :*

Ostatnie lata nie należały do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych. Było tyle upadków, że aż się odechciewało podlatywać. Nie ma to jednak najmniejszego znaczenia, bo każdego dnia wstaję i po prostu mogę żyć. Mogę, ale się boję. Wciąż mam coś ważniejszego do zrobienia niż JA. Nie mogę wyjechać gdzie chcę, bo mam swoje obowiązki. Tak bardzo istotne, że aż wcale. Zdałam sobie sprawę z tego, że za 20 lat nie będę pamiętać dlaczego nie pojechałam w jakieś miejsce. W ogóle w mojej głowie nie będzie śladu po tym pomyśle. Za to przypomnę sobie jak to fuksem kupiłam bilety za złotówkę i zwiedziłam miejsce X. I tak rozmyślając stwierdziłam, że czas zacząć naprawdę działać! :)

A jako że moje urodziny zawsze łączą się ze świętami, w trakcie których odpoczywam i Nowym Rokiem, gdy wielu z Was planuje swoje idealne życia - postanowiłam zrobić zupełnie inaczej. Tym razem nie sprzątam i nie pucuję wszystkiego dookoła. Moje okna będą brudne, a sterta prania poczeka aż będę miała wenę twórczą by tańczyć z żelazkiem. Być może stwierdzicie, że jestem beznadziejną panią domu, ale nie oszukujmy się - są kwestie ważne i ważniejsze. Nie mam ochoty denerwować się pierdołami, które naprawdę nie mają wpływu na to, jak spędzimy święta. No dobrze, mają, przecież jak wypucuję wszystko i się wkurzę to wyżyję się na innych. Bieżnik leży nie tak, ociupinka kurzu została na karniszu a w ogóle to są zacieki na talerzach... Po co?! Tak, mogłam to wszystko idealnie posprzątać na raty, ale po co? Nie miałam ochoty się męczyć, wolałam spać po 14 godzin na dobę gdy tego potrzebowałam. Z drugiej strony te dwie pralki ubrań czekające na żelazko to nie jest jakaś półroczna hałda. A deszcz, nie dość, że mnie irytuje to jeszcze sprawia, że okna wydają się zupełnie nieważne.  I mimo, że nie jestem wierząca chcę spędzić święta w spokoju zbierając energię na kolejne miesiące walk wszelakich :)

Jak to wygląda u Was? Biegacie dookoła ze ścierką czy ozdabiacie pierniczki? A może tak jak ja wyjeżdżacie daleko w dół mapy Polski? ;) 


Tysia tropi- Internety #4

Nie mam pojęcia, kiedy uciekł cały tydzień, dlatego zgodnie z obietnicą - kolejna część Internetów. A to, co mam w głowie musi poczekać na inny termin :) Dzisiaj trochę świątecznie :) 

Nie zapomnijcie o choince :)

Jedzcie dużo i dbajcie o linię 


Przy okazji grzebania w inspiracjach na lekcje znalazłam takie małe cuda, może ktoś jeszcze skorzysta w tym roku :)

Nie wiem, czy tylko ja u mnie lampki choinkowe są tak solidarne ?

Dla fanów pingwinów- wersja paznokciowa (a ja mam dwie lewe ręce :( ) 


W klimacie paznokciowym kolejna inspiracja, która jest dla mnie czymś niemożliwym do realizacji, może Wam się uda: 



I ku przestrodze przed świątecznym obżarstwem: 


Święta to także czas zdjęć 

 Ale w tym roku mam wrażenie, że u góry wygląda to tak jak na obrazku 

 A to rozbroiło mnie zupełnie 

Nie wiem jak Wy, ale ja kalendarze adwentowe jadłam na poczekaniu ;) 




Znalazłam także tytuły świątecznych filmów, chociaż za mało światowa jestem, bo kojarzę jedynie Kevina :P Może ma to jakiś związek z brakiem telewizji w domu ?

Marzy mi się zostać pandą! Według instrukcji jest to niezwykle proste :D 


Na koniec odrobina języka polskiego, bo wiecie "odmianów jak mrówków", wszak to "trudna języka" :)



To by było na tyle, idę szukać weny by Was zasypać postami, w końcu już czas :)

Tysia tropi- Internety #3

Internet jest przeogromny. Co jakiś czas wyławiam z różnych stron to, co mi wpadnie w oko. Zapisuję wszystko w folderze, który już prosi o uwolnienie kilku plików. 

 Jak widać czekolada jest dobra na wszystko :)

Urzekł mnie też Wogól w wykonaniu Revv, który ma już własną historię i w ogóle, spójrzcie jaki słodziak i obserwujcie jego poczynania razem ze mną, bo autorka ma naprawdę meeega pomysł! :


Już mnie co prawda nie dotyczy nauka matmy, ale dla tegorocznych maturzystów jak znalazł :) 


I tak trochę motywacyjnie, wszak nie każdy wie jak używać drabiny ...
A no i jak widać subjuntivo w praktyce ;)

Bananowy piątek rozbawił mnie do łez, w sumie prawie aktualny obrazek

To nie byłoby takie złe rozwiązanie, prawda?

O pierwszej pomocy mówiło się mnóstwo - to zdjęcie rozczuliło mnie totalnie.

Ten obrazek z kolei odzwierciedla moją kondycję : 

Z inspiracji nauczycielskich na uwagę zasługuje ta ściana (jest z nią mniej pracy niż z robieniem kopert):

Mały biały króliczek z kukurydzą też mnie rozczulił :)

Mama Wam mówiła, że nie odejdziecie od stołu dopóki nie zjecie mięska i surówki? Kwiaty też tak mają ;D


Spełniaj marzenia! Ten kubek je spełnił!

A gdy u mnie lało jak z cebra stwierdziłam, że coś może być w tym obrazku...

Może trochę nie te święta, ale przy wigilijnym stole byłoby pewnie podobnie, czyli o wymaganiach dzieci z przymrużeniem oka 


I  na koniec o Ciasteczkowym Potworze, który od razu skojarzył mi się z jedną osobą :)



Niestety nie jestem w stanie podać źródeł  grafik, za co Was i ich autorów przepraszam.

Kolejne Internety już za tydzień :) 

Listopad w kilku kadrach

Mamy grudzień. Moje kochane ciało się zbuntowało i teoretycznie odpoczywam. W praktyce wiadomo jak jest- praktyki, projekty i inne dziwne zadania do wykonania. Ale staram się zwolnić tempo, bo już mnie straszą dalszym zwolnieniem. 


Ostatnio rzadko tu pisałam i w ogóle nie wrzucałam zdjęć z listopada. Trzeba to nadrobić :)

Zacznę od tego, że był to miesiąc, w którym mój kubek termiczny przeżył chrzest bojowy. Zaliczył również swój pierwszy upadek i kilka wybuchów zakrętki (wow, tego się w życiu nie spodziewałam!). Efekt? Stał się najukochańszym kubkiem :)


W końcu udało mi się odwiedzić Lenkiewicza i spróbować tych podobno ogromnych lodów. Faktycznie, są spore i naprawdę smaczne! Miło było podjechać do Torunia ;)


Podcięłam swoje kłaczki :) Wyglądały tak:


Obecnego zdjęcia chwilowo nie mam, zrobię jak zagoi mi się oko ;)


Odkryłam nowe czekolady, których jeszcze nie tknęłam! Jestę zwycięzcą!


Przygarnęłam kolejnego storczyka. Ten miał przędziorki, próbowałam je wyrzucić naturalnymi sposobami, ciekawe czy się udało :)


Stałam się artystą plastykiem!


I śmiałam się do rozpuku ( w końcu wychodne ma się raz na pół roku) :)




A teraz nie pozostaje mi nic innego jak wrócić do swoich obowiązków, jutro i pojutrze praktyki, na które już prawie jestem gotowa (brakuje mi brązowych lodów) : klik.