Ósemki- wyrywać czy nie?

Wielu z nas staje przed dylematem - wyrywać ósemki czy nie? Niektórym zęby mądrości wychodzą bez problemu i mieszczą się w szczęce uzyskując status kolejnych zębów. Niestety, ja tyle szczęścia nie miałam


Nie wiem jakim cudem ortodontka zajmująca się moim leczeniem nie zauważyła 12 lat temu początków moich ósemek a już kompletnie nie rozumiem jakim cudem moje trójki czy czwórki nie miały się w szczęce zmieścić za to ósemki tak. Ostatecznie zębów nie wyrwano mi żadnych a ja w nieświadomości przeżyłam kilka kolejnych lat. Po jakimś czasie zęby zaczęły się przesuwać i boleć. Diagnoza? Ząbkuję.



Okazało się, że szczęka jest za mała i ósemki nie mają szans wyjść. W jednym ze szpitali chirurg szczękowy odmówił mi wykonania ekstrakcji, więc męczyłam się dalej. Górne zęby zdążyły w jakimś kawałku wyjść i podrzędny dentysta wywalił je w mgnieniu oka. Dziąsło się zrosło i po tej przygodzie zostały tylko zdjęcia pantomograficzne. Ósemki dolne zakwalifikowano nie jako zatrzymane lecz jako niewyrznięte / niewyrżnięte, czyli takie, które siedzą sobie w kości i robią imprezę. 

Już przy górnych ósemkach i oględzinach zdjęć zębisk ostrzegano mnie, że z dołem będzie mniej przyjemnie. I było. Zaczęło się od straszenia mnie (a właściwie to uświadomienia), że zęby leżą krzywo i blisko nerwu trójdzielnego. Dla nieuświadomionych - groziło mi przerwanie go, czyli brak czucia lub jakiś opad ust czy innych takich wesołości. Chodziłam jak zombie i zastanawiałam się, czy na pewno chcę ryzykować. Nie chciałam. Lekarze powiedzieli, że to moja decyzja. Naczytałam się w Internecie o komplikacjach, powikłaniach, tragediach. No dobra, niby przerwany nerw to nic takiego, ludzie nie chodzą, nie mówią, moczą się i żyją. Ale dla mnie to jednak była spora ingerencja. 


Do wydłutowania były dwa zęby. Tak, wydłutowania, bo siedziały w kości i nie miały szans wyjść. Każdy zabieg trwał koło godziny i był przeprowadzany w znieczuleniu miejscowym. Pierwsza dolna ósemka była położona na siódemce i szans na wyjęcie nie było. Kombinowałam: a może usuńmy siódemkę, ósemka wyjdzie i zrobimy implant? Dentysta kręcił głową i uspokajał. Zaufałam mu po raz kolejny mimo, że jest w trakcie specjalizacji chirurgicznej. Wywalił ząb w diabły kawałek po kawałku, delikatnie. Po godzinie byłam wolna a po tygodniu jadłam pizzę, pisałam Wam o tym tu. Nerw cały.  

Drugi ząb trochę przebił się przez dziąsło, ale zaklinował się między kością szczęki a siódemką. Tym razem trafiłam na mniej miłego pana, w dodatku trochę sadystę. Bałam się jak diabli. Skończyło się antybiotykiem i megakoszmarnymi wspomnieniami, pisałam o tym trochę tutaj. Nawet nie chcę o tym pisać, może niech fakt, że prawie nigdy nie biorę antybiotyków Wam uzmysłowi, że było źle. Opuchnięta twarz, gardło, problemy z przełykaniem, ból, rozcharatana warga, policzek i okropna rana. Przebieg zabiegu przeżywałam bardzo długo i opowiadałam każdemu kto chciał słuchać. Bałam się, że tym razem miałam mniej szczęścia i nerw oberwał. Na szczęście nie.

Minęły prawie dwa miesiące od ostatniego zabiegu. Wspominam go koszmarnie. Już nie boli, rany się ładnie zagoiły. Podobno okostna jeszcze trochę czasu potrzebuje. Nie znam się. Nie wiem jednak co doradzić osobom, które się wahają. Mnie ostrzegano, że zęby się stłoczą i wypadną. Szczękę miałam za małą, by zęby zostawić. Ból przy drugim dłutowaniu był potworny. Gdyby była inna kolejność zabiegów nie poszłabym na drugi. Szwy w obu przypadkach mnie wkurzały, ciągnęły i w ogóle niezbyt przyjemne uczucie, ale podobno zwykle tak bywa. Z górnymi też słyszałam, że są przeboje z przetokami, więc cieszę się, że u mnie wyszły gładko. Mojego dentystę polecam wszystkim, bo i wydłutuje ósemki i wyjmie narzędzia z zęba i poskleja to, co trzeba. Właściwie to drugi lekarz też całkiem w porządku, bo ostatecznie wszystko poszło dobrze a za bycie miłym im nie płacą...

Jeśli nie wiesz czy dłutować czy nie: wiedz, że inni też mieli taki dylemat. Możesz mieć więcej korzyści z pozostawienia tego zęba, ale nigdy nie wiesz, czy nie zacznie się psuć (i nie zanieczyści reszty zębów), a skoro prywatnie zabieg ten jest dość drogi to wybierając zabieg na NFZ masz około roku (ja miałam ponad rok) na rozmyślanie i chęć ucieczki w ostatniej chwili. Ja zostałam, miałam dużo szczęścia. Jedyne czego żałowałam to tego, że tak długo czekałam i mogłam rozmyślać. Ale gdyby było inaczej może nie poszłoby tak dobrze jak ostatecznie wyszło. Szkoda, że nikt nie podejmuje za nas decyzji i nie odczuwa za nas ich konsekwencji. Gdybym miała większą szczękę pozwoliłabym tym zębom wyjść i ewentualnie wtedy je wyrwała, ale takiej możliwości nie miałam i wiem, że jest takich osób więcej. 

Jak dbać o ranę po zabiegu ekstrakcji/ dłutowaniu niewyrżniętych ósemek? 

*nie płucz przez 24 godziny po zabiegu, przy myciu zębów delikatnie oczyść okolice rany i płucz usta płynem eludril classic dwa razy dziennie 
*nie pij i nie jedz nic ciepłego przez około tydzień
*jedz tylko miękkie pokarmy
*wcinaj lody! ochłodzisz ranę i poprawisz sobie humor, to naprawdę działa :)
*nie dotykaj rany, nie grzeb w niej, nic nie wkładaj! (czytałam jakieś bzdury o wkładaniu tam aspiryny czy czegoś- nawet nie próbuj!)
*kup aescin w tabletkach i bierz 2 tabletki 3 razy dziennie (można zacząć na tydzień przed zabiegiem)- zadaniem tego leku jest zmniejszenie obrzęku
*maść arnikowa jest świetna na opuchliznę (za pierwszym razem nie potrzebowałam)
*obłóż policzek lodem tak szybko, jak tylko masz możliwość- chyba do 24 godzin jeszcze to coś daje, później to chyba tylko uspokaja sumienie
*kup sobie gaziki wyjałowione i dopóki rana krwawi przygryź je by ten Meksyk w ranie się uspokoił 
*nie bierz ketonalu w zbyt dużych ilościach - ja przedawkowałam i nic mi już nie dawał, więc jeśli nie musisz nie bierz go w ogóle, są inne leki przeciwbólowe :)


Najwięcej o ósemkach przeczytałam na różnych stronach, między innymi tu, ale rady powyżej są albo zaleceniem lekarza albo moim sprawdzonym patentem, więc spokojnie możesz korzystać. 

Jak wyglądają Wasze doświadczenia z ósemkami? 

5 komentarzy:

  1. ja wycinanie dolnych ósemek w czasie liceum pamiętam jako ogromnie traumatyczne, najgorszemu wrogowi nie życzę... Nie wiem jak mi się sytuacja z górnymi rozwiąże, ponoć powinny się zmieścić

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedawno miałam usuwaną ósemkę na dole.. Nie było to najprzyjemniejsze, ale było..Minęło :) Jeszcze tylko 3 !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie już tylko została ósemka w pudełku :D

      Usuń
  3. W tym przypadku pomysł z implantem był, muszę przyznać, kreatywny :) choć w rzeczywistości tyle ingerencji w tych okolicach,w krótkim okresie czasu z pewnością nie skończyłoby się dobrze. Tak czy inaczej, najważniejsze że już po krzyku. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę strasznie się bałam komplikacji, więc implant wydawał mi się najmniejszym złem :) Chociaż rozbiłoby się to w czasie i w ogóle, ale miałam wrażenie, że w ten sposób ocalę swój nerw. Na szczęście udało się bez a ja już prawie zapomniałam jak to było :)

      Usuń