Poniedziałkowa piątka #29

Zaczął się wrzesień. Ostatni tydzień był wyjątkowo radosny i pełen przyjemności (czyli jedzenia), w końcu jakoś wakacje musiałam uczcić :)


Poniedziałek rozpoczęłyśmy pizzą (polecam pizzerię Piratto przy Kubryku w Bydgoszczy) 
Wychodzi na to, że ten tydzień zakończyłam również pizzą (bo przecież jeszcze w tym gronie nie obżarliśmy i opiliśmy mojej magistrali) :)    



 Poznałam Hektora, którego już niektórzy znają z Instagrama.

W Biedronce jakaś pani wzięła cztery ostatnie ciastka półfrancuskie z kapustą i grzybami. Zaryzykowałam i kupiłam półfrancuskie ze szpinakiem. Może być, ale przy moim ulubionym przepisie na szpinak wypada kiepsko. 

Ostatni tydzień był również mega odkrywczy. Poznałam Katarynkę od strony obiadowej (choć i deserowa jest super)



Niebo nad Bydgoszczą zmieniało kolory, ale musiałam się zająć jedzeniem, więc zachwycałam się jednym okiem :)



Co prawda jeszcze nie otwieram paszczy aż tak szeroko, ale ryzyk- fizyk odwiedziłam Burger Park w Bydgoszczy

Czeskie piwo (przywiezione z Pragi)  + niesamowicie ostra chińszczyzna


I niestety Kadarka różowa na oblanym piwem stole, bo jednak zdjęć z Pragi nie udało się odzyskać z karty. Ryk niesamowity.



 Po torciku bezowym nie został nawet ślad, więc dwie blachy drożdżówki ze śliwką zrobiły się praktycznie same










Kolejny śledzik na raz za mną, już wystarczy :) 

Ale łosoś nadal mi się nie znudził :P 



  Klubokawiarnia 1138 to kolejne miejsce w mieście, które warto odwiedzić. Bydgoszcz już chyba nie ma wegetariańskich knajp. A tutaj zjadłam wegańskie cudo zwane falafel i wypiłam piwo, którego nie polecam (nie lubię grejpfrutów a piwo miało taki posmak, blee)


Nawet kanapka się uśmiecha, to był dobry tydzień :)


 Nie lubię czekolady Wedla, ale Wedel Karmellove! To całkiem niezły pomysł :) Przecież wszystko karmelowe musi być przeze mnie spróbowane! Do nabycia w Netto, skład w porządku.


 Znalazłam jeszcze jakieś niedobitki notatek, które rzekomo kiedyś posprzątałam a potem wyrzuciłam (a to już któreś moje odkrycie)...

Zastanawiałam się nad powrotem do cieni miss sporty, ale poczekałam kilka dni i zrobili na nie promocję :) Już są moje




Tydzień zaliczam do urlopowych. Miły, leniwy, obżarstwo i pijaństwo ;) Żartowałam, tak źle nie było, po prostu było mnóstwo przyjemności i jeszcze więcej radości. 

O, taki mam plecaczek na ten rok szkolny! :) 

Jak Wam minął tydzień? Też mieliście tyle "pierwszych razów" i odpoczynku? A może wręcz przeciwnie? 

Jeśli też macie tak deszczowo za oknem polecam nutkę tygodnia

11 komentarzy:

  1. ja starałam się bez słodyczy i fast foodów ;)
    dzisiaj zrobię uśmiechnięte kanapki ;) ciekawa jestem tej czekolady z wedla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuj śmiało, można jeść :D U mnie niestety trzeba było sobie odbić ostatnie tygodnie i tak wyszło, ale trzeba wrócić do rzeczywistości :)

      Usuń
  2. bardzo fajny tydzień :) ja planuję kupić zapas alko bo zapowiada się długa jesień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba niestety niewiele z pijaństwa będzie, bo za dużo do zrobienia :D

      Usuń
  3. Przez Ciebie się zrobiłam głodna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, mogę poratować czekoladą! :)

      Usuń
  4. Zrobiłam się głodna;P Ja mam pytanie do Pani tak z innej beczki.Chodzi o języki - jak Pani to robi, że uczy się pani tylu naraz? Bo ja np. ogólnie to uczę się już od dawna angielskiego i hiszpańskiego. Osatnio próbowałam też włoskiego - ale się zdenerwowałam, bo myślałam, że już mogę, że mi się z hiszpańskim nie pomieszają.. no ale niestety się mieszają, za duże podobieństwo... Uczyłam się też w szkole niemieckiego, ale jakoś nigdy nie byłam przekonana do tego języka, on mi nie wchodzi w ogóle.. Chcialabym się go nauczyć, ale tak sobie myśle, że chyba jestem za głupia na niemiecki.. No i ogólnie to chodzi mi o to, że teraz nie wiem jakiego zacząć się uczyć.. Włoskiego chciałam, ale mi się miesza z hiszpańskim, niemiecki jak napisałam, francuski boję się, że z wymową nie dam rady bez nauczyciela.. I myśle, że może zacząć rosyjski albo portugalski(podoba mi się strasznie, ale chyba też będzie mi się mieszał) Jak pani uważa, zacząć rosyjski czy może wrócić, zapomnieć o tym "zagłupiadoniemieckiego" i szlifować ten niemiecki? :pPRzepraszam, że tak pani zawracam głowę, ale widzę, że pani też uwielbia języki jak ja i myslałam, że może pani by mi poradziła.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czegoś w stylu "za głupia do", to wszystko zależy od Ciebie. Jeśli chcesz to nie ma ograniczeń poza Twoim nastawieniem i tym, ile czasu możesz na nie poświęcić. Ja wiem, że niemieckiego i rosyjskiego nie ruszę sama z siebie, bo mi nie brzmią. Studiuję hiszpański, mam lektorat z francuskiego, angielski powtarzam z uczniami a węgierski nadal głównie słyszę w piosenkach. Nikt nie jest nieomylny, wszystko można poplątać jak się jest zmęczonym lub ma się gorszy dzień. Czasem zdarza się, że na francuskim z uporem maniaka będę używać "y" zamiast "et" ale to są takie drobnostki, którymi nie warto się przejmować. Są osoby władające biegle włoskim i hiszpańskim i się nie mylą, zależy od motywacji. Portugalski i francuski też są podobne do włoskiego i hiszpańskiego, więc niby powinny się mylić, ale czasem fajnie widać kontrasty i podobieństwa w językach, to pomaga zapamiętywać. Na moje w wyborze języka najlepiej się kierować tym, czy go lubimy. Nic tak nie boli jak nauka czegoś, czego nienawidzimy... Jakbyś miała jakieś pytania i mogę pomóc to krzycz głośno (albo cicho - formularzem kontaktowym). A i nie musisz mi pisać per "pani", to taki niepotrzebny dystans, a jednak coś nas łączy ;)

      Usuń
    2. Dziękuje bardzo za odpowiedz! :) Pomocne rady dziękuje:) Będe odwiedzać blog i napiszę jak mi idą języki:p Dziękuje i pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Burger Park ! mnniam :) do zobaczenia na kolejnym spotkaniu blogerek w Bydgoszczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzyłam o hamburgerze po ostatnich przejściach :) Mam nadzieję, że się zobaczymy :)

      Usuń