Poniedziałkowa piątka #33

Bardzo dziwny tydzień. Pełen negatywnych emocji, ale po co o tym pisać? Pozytywne chwile się zdarzały każdego dnia i  będę się ich kurczowo trzymać! :)



Miałam nie jeść słodyczy i podjąć wyzwanie ćwiczeniowe, jednak ten tydzień ogólnie zaliczam do dość smutnych i nerwowych. Mój blog ma być motywacją, dlatego nie będę o tym pisać. Skupię się więc na takich miłych aspektach jak zakończenie praktyk. Uczniowie ocenili mnie bardzo pozytywnie, przez co uśmiech nie chce zejść mi z twarzy. O praktykach jeszcze będę pisać, bo wspomnień jest mnóstwo :)

Uroczyście oświadczam, że rozpoczął się już sezon na kubek termiczny. Szukam godnego następcy mojego poprzedniego kubka,(już Was pytałam o jakiś sprawdzony model), ten widoczny na zdjęciu nie ma szans na takie miano :(



Regional Geographic znaleziony w bibliotece wywołał mnóstwo wspomnień... tyle lat minęło odkąd pisałam i robiłam zdjęcia wraz z innymi z  Juvenkracji! 


Bydgoszcz ma się wzbogacić o nową burgerownię. Nie mogę się doczekać! 


Co prawda kawa nie moja, ale wyszły cztery warstwy, a nawet pięć :) Jak zwykle Beyrouth! 



 Nutka tygodnia: 



PS Play znów ma mnie w nosie, więc po raz kolejny nie mam w domu neta...  Za co płacę i gdzie ucieka transfer?

Poniedziałkowa piątka #32

Trochę mi się poniedziałek na środę przesunął, ale już jestem :) Dzieje się sporo, chyba nawet zbyt dużo jak na mnie, ale jedziemy z podsumowaniem! 


Zdjęć jest dość mało. Powód? Robiłam je rzadko to raz, dwa, że nie będę wrzucać zdjęć z przymierzalni a trzy - codziennie zdjęcia lądują na Instagram.

Miałam chwilę, by pochodzić po sklepach i pocieszyć oczy.



Nawet obiad się do mnie uśmiechał :)

Nadal doceniam każdą chwilę :)






takie chwile typu ja i słodycze ;) 

Zszokowało mnie to, że skomentowano mój filmik na yt klik  i podano do niego link o tutaj
Jeśli dobrze kojarzę, to autorka komentarza to ta sama pani, która zajmuje się dydaktyką nauczania profesjonalnie. Zastanawiam się, czy wrócić do nagrywania filmików i poruszania tematyki uczenia się języków czy może jednak jest tego już za dużo dookoła? Jakieś rady? :)


Znalazłam w jednym ze starych podręczników karteczkę: 

I to chyba na tyle ;) Już prawie końcówka praktyk i lada moment zaczynam kolejne :)

A, zapomniałam o nutce tygodnia :

PS Karaoke ma od groma błędów, nie czytajcie, bo oczy Wam spłoną! 




 Jak Wam minął tydzień? 




Dołącz do projektora! Czyli z czym to się je?

O wolontariacie możecie tu poczytać dość często. Może jednak czas zacząć działać i dołączyć do grupy pozytywnie zakręconych? 



Jeśli jesteście z Bydgoszczy lub Torunia (albo okolic tych miast) i jesteście jeszcze studentami lub absolwentami do roku po ukończeniu studiów, macie odrobinę wolnego czasu i głowę pełną pomysłów - dobrze trafiliście. Jeśli jednak mieszkacie w innym mieście- nie przejmujcie się, nic straconego, Projektor-wolontariat studencki jest ogólnopolski, więc bez problemu znajdziecie miejsce dla siebie. Możecie kliknąć tutaj by poczytać o moich wrażeniach oraz tutaj by przejść na stronę fundacji.



Nie pamiętam już jak dostałam się do Projektora. Pamiętam jedynie, że chciałam zrobić więcej niż mnóstwo (jak zwykle) i jako zielony człowiek pojechałam z kumpelą (równie zieloną) na pierwszy projekt wakacyjny. Byłam liderem, więc odpowiadałam za kwestie formalne, papierzyska i inne takie. Nie jest to jednak nic, do czego potrzebne jest specjalne wykształcenie czy przeszkolenie ;)  Ogólnie w Projektorze działamy na projektach, które dzielą się na systematyczne (min. 3 spotkania po co najmniej 2 godziny lekcyjne (1,5h) każde), trwające 2 tygodnie i dłużej, oraz wakacyjne, które odbywają się w wakacje i ferie zimowe i obejmują 5 dni po ok 4h zajęć dziennie. Z uwagi na dwa kierunki i tysiące dodatkowych aktywności jedyną opcją pozostały dla mnie projekty wakacyjne. Te wakacje upłynęły mi projektorowo w Oporowie i Sztutowie. Poprzednie wakacje spędziłam w Idzbarku. Każdy wypad zaowocował masą nowych znajomych, zaś cudowne wspomnienia zajmują mi dużą część pamięci. Po szkoleniu w Lublinie niedługo startujemy z nowym projektem, także dzieje się sporo. Projekty realizujemy w małych miejscowościach. Szkoły bardzo chętnie współpracują z młodymi, aktywnymi, pełnymi zapału studentami, zaś dzieciaki cieszą się, że ktoś ich odwiedza i przekazuje im wiedzę. Są to naprawdę niezapomniane przeżycia i nie oszukujmy się, ale w CV też wygląda to lepiej niż pustki :)

Na każdy projekt dostajemy kwotę do wykorzystania - można wyłożyć pieniądze ze swoich i rozliczyć faktury i dokumenty i dostać zwrot lub zamówić wszystko w sklepie internetowym - korzystam z tej opcji najczęściej i materiały czekają na mnie zwarte i gotowe na miejscu. Dodatkowo nasza koordynatorka, Nina (możecie do niej śmiało pisać jeśli chcecie dołączyć do bydgoskiego zespołu świrów) zadbała o nas i mamy bazę dydaktyczą - trzymamy w kanciapie nasze fanty i bez problemu można wypożyczyć stamtąd grę czy materiały na zajęcia (np. chustę Klanzy). Z tego co wiem nie wszystkie grupy mają taki komfort jak my :)



Za Toruń odpowiada Paulina, która chętnie przygarnie nowych wolontariuszy, pomoże, podpowie i wyjaśni każdemu co i jak. Myślę, że nasze województwo ma ogromne szczęście, bo zarówno Nina jak i Paulina chętnie pomagają wolontariuszom i scalają dwa niby zwaśnione miasta. Na gali widać było, że Projektor jest ponad podziałami :)

Z nami nauczysz się robić takie cudne parówczaki z balonów! :)

Jak do nas dołączyć? Zajrzyj na stronę główną Projektora. Kliknij zarejestruj, wypełnij formularz, wydrukuj, podpisz, wyślij do fundacji i... działaj! Możesz też napisać do dziewczyn lub do mnie. Zdecyduj czy wolontariat to czas stracony czy bezcenny!

Kosmetyczny piątek - peeling enzymatyczny

Stoi grzecznie w łazience i czeka. Zatem czas na jego 5 minut. Oto on, bohater kosmetycznego piątku - peeling enzymatyczny Perfecta.



Produkt przeznaczony do skóry wrażliwej i suchej. Już w końcu nie wiem jaką mam, bo co chwilę dostaję inne informacje, ale peeling mechaniczy mam stosować rzadko, więc używam (jak nie zapomnę) enzymatycznego.

Użycie : nakładamy na twarz jak krem i idziemy spać :) Rano buzia wygląda na zdrową i wypoczętą, myjemy twarz i robimy to co zwykle. Ciekawe czy mój poranny blask cery to zaleta snu czy tego peelingu?





Na składach się nie znam. Myślę, że już wystarczające jest oglądanie etykiet spożywek, ale kto wie, może mnie jeszcze najdzie szał składowy :)

Używacie tego peelingu? Jak wrażenia? Znacie jakieś godne polecenia? 

Tysia w Lublinie- relacja ze szkolenia

Nigdy dotąd nie byłam w Lublinie. Pierwszy weekend września był szansą na odwiedzenie tej części Polski, choć wolnego czasu było jak na lekarstwo. Pobyt zaliczam do udanych i już nie mogę się doczekać kolejnej wizyty! 



O tym, że udzielam się w wolontariacie pisałam już tyle razy, że proponuję Wam po prostu kliknąć tutaj. Kilka osób pytało mnie jak dołączyć do Projektora, więc taki tekst pojawi się już w najbliższy weekend (tym razem mam pewność, że net nie zawiedzie).  Wracając do Lublina - znalazłam się, wraz z Pauliną i Leną (taka delegacja z Bydgoszczy, jeśli chcecie - możecie dołączyć do dziewczyn w tym lub innym projekcie, dajcie mi znać jeśli jesteście zainteresowani), w gronie 25 szczęśliwców, którzy zakwalifikowali się do udziału w projekcie Mała ojczyzna-wspólna sprawa. Stwierdziłam, że skoro administracja i tak mnie prześladuje to wykorzystam swoją wiedzę i podam dalej, więc się zgłosiłam. Odwiedziłam Lublin, przemyślałam i zaczęłam działać.





 Już wiem, że projekt i grę terenową będę realizować w Tucznie. Do gry terenowej, zgodnie z tym, co Wam pisałam na facebooku  będę potrzebowała dobrych dusz :) Ale szczegóły podam po projekcie, by móc na spokojnie (powiedzmy) się tym zająć. Postaram się nie zanudzić młodzieży administratywistycznym bełkotem, lecz przedstawić ciekawie, energicznie i na wesoło :)


Sporo zdjęć z wypadu znajdziecie na instagramie . W telegraficznym skrócie : poznałam wielu wspaniałych ludzi, świetnie się bawiłam (i nauczyłam nowych zabaw, które na pewno wykorzystam na swoich zajęciach), przeżyłam załamanie nerwowe z marudzeniem i wróciłam pełna energii. Czasem się zastanawiam, czy nie za dużo na siebie wzięłam, ale wiem, że znajdę pomocników do tej świetnej gry terenowej, którą razem stworzymy! :)

A tak wygląda lublińskie selfie : 

Szkolenia zajęły nam sporą część dnia. Był czas na integrację i wymianę doświadczeń, zaś wieczory mieliśmy tylko dla siebie. Nie pamiętam kiedy (i czy w ogóle) piłam w plenerze, więc dzikie ale i książece ciemne wydało się być dobrym wyborem. Jak piwo to ciemne!


Tak, mam coś słodkiego na kolanach, to w sumie nic nowego :) 

Miałam megaszczęście - w trakcie naszego pobytu Lublin stał się stolicą smakoszy... Wszystko przez Europejski Festiwal Smaku. Pod osłoną nocy odwiedziłyśmy Browar Perła by zrobić samotrzaska specjalnie dla Was, w końcu nasze trio musi być rozpoznawalne:

Jak widać - gdy nie ma się wystarczająco długiej ręki wygląda się jak człowiek kciuk :P

Impreza była typową imprezą plenerową - głośno, pełno świateł i alkoholu. Ochrona wyglądała jakby piła najwięcej (o tym też pisałam na instagramie). Moja migrena zdecydowała za nas: wyżłopałyśmy ciemne piwo (i weź tu wybierz z trzech rodzajów, babo!) i poszłyśmy szukać dobrego piwa na wynos :)






Jak widać wybór ogromny, wrzucam jako inspirację- na piwach się nie znam, wino ma ładną etykietę i jest z Hiszpanii - kiedyś je kupię. Tym razem wybrałam piwo raciborskie rżnięte. Takie tam do dzikiego ale ;)



Gdzieś po drodze znalazłam drzewko z przekazem

"Czym zdobyta? Krwią i blizną" - pasuje idealnie do małej ojczyzny!
W drodze powrotnej rzucił mi się w oczy ten mural:

I billboard z hasłem  Wolontariat zmienia świat  :) To chyba dobry znak! 



Moja spódniczka wygrzebana w second handzie idealnie nadawała się do ujęcia w selfie z windy :


Ten weekend sprawił, że bydgoskie trio zna się lepiej. Co prawda Lenę zdążyłam już poznać na projekcie wakacyjnym, ale z Pauliną nie miałam zbytnio czasu się zaznajomić. Teraz każda z nas realizuje swój projekt. Następnie odbędą się trzy gry terenowe, do których już teraz szukamy pomocy. O tym, jak dołączyć już w sobotę (a ja rozmyślam kiedy zobaczę Lublin za dnia, bo żadne zdjęcie nie wyszło jak chciałam)! 

Poniedziałkowa piątka #31

Kolejny poniedziałek, czyli czas na podsumowanie.  Miniony tydzień to rozpoczęcie praktyk pedagogicznych, mnóstwo obowiązków, kilka zgrzytów i ogromne zmęczenie. To także ogromna radość i satysfakcja. 



Jeśli zaglądacie na mój profil na instagramie może Was nudzić dzisiejszy post, bo w sumie wszystko jest tam w miarę na bieżąco wrzucane :)

Z pozytywów - łapałam radosne momenty bardzo intensywnie. Najczęściej było to coś pysznego w przelocie:



Sok arbuzowy z Sokowirowni - polecam! 

Murzynek, czyli wracam do dzieciństwa :) 

Zestaw do zadań specjalnych, czyli propolki w promocji i magnez:

Kiedy ja biegałam jak wściekła mój storczyk, którego jednak nie zabiłam, zaczął przedłużać korzenie  



W dodatku wypuszcza kolejnego listka (to już drugi!) 
Ten listek po prawej powstał całkiem niedawno, to małe maleństwo znalazłam wczoraj. Wychodzi na to, że mój maluch rośnie w górę i nie ma zamiaru dawać mi nowych pędów. Nie wiem czy to jego kaprys czy coś robię nie tak, może się orientujecie ?

Z mniej przyjemnych wydarzeń - zalałam kalendarz i wygląda kiepsko. Ale już niech zostanie ze mną ;) 

Odkryłam w sobie Gatasso, taka krzyżówka kota z Picasso

  i byłam taaaka szczęśliwa



Oprócz spotkania blogerek w Apisie  zaliczyłam dwa dni treningu kompetencji wychowawczych :) Wysłałam projekt do Lublina i wiele wskazuje na to, że w przyszłą sobotę zaczniemy działać! 
Odwiedziłam też kilka Biedronek, w żadnej z nich nie znalazłam już zakładek indeksujących czy markerów. W jednej z nich znalazłam takie pierdołki:


W kolejnej całą masę karteczek : 


 i cienkopisiki i pisaczki


i chyba na razie powinno wystarczyć  :) 

W carrefourze znalazłam jakiś śmieszny kubek (skąd wiedzieli, ze lubię czerwony?)


i rozmaite kalendarze na 2015 rok : 


Nadal się zastanawiam czy wziąć wytłaczany do języków czy nie :) 


Jeśli szukacie kalendarzy na przyszły rok - śmiało idźcie do carrefoura


 Takie zwykłe A5 też mają







Skoro już pisałam o wahaniu - natknęłam się na dwie spódnice co do których nie miałam pewności czy je chcę... 


Jestem ostatnio strasznie niezdecydowana ;)


Motto ostatniego tygodnia: 

Ya no puedo mas! 

Nutka tygodnia :