Z higieną na bakier ...

O tym, że trzeba się myć nasi przodkowie już wiedzieli. Wiedzą o tym także zwierzęta. Dlaczego zatem, mimo wiedzy, niektórzy z nas się nie myją? 


Nie mam tu na myśli nieumycia się po imprezie czy robienia jakiegoś problemu z pominięcia prysznica gdy zaśniemy na siedząco po ciężkim dniu. Wiadomo, różnie bywa. W szczególności, gdy jesteśmy chorzy nie chce nam się rozbierać z piżamki by znów w nią wskoczyć, no ok. Ale uciekanie od wody i mydła + skrapianie się hektolitrami wody toaletowej czy psikanie się dezodorantem? Pożeranie pasty lub tic taców zamiast umycia zębów? Zasłanianie się różnymi dolegliwościami by się nie umyć?



Najbardziej lubię teksty "ja się nie ubrudziłem", "jestem czysty", "przecież się myłem wczoraj" czy "ze świnią nie walczyłem". O i jeszcze te, że woda taka droga, środowisko naturalne woła o pomoc i inne takie. A najlepsza wymówka jaką słyszałam to "mam ranę". Ok, też miałam wiele ran -  czy to oznacza, że zamiast utrzymywać ją i okolice w najlepszych z możliwych warunków (czytaj czystość!) powinnam zaniechać mycia się?

Nie mogę spać z nieumytymi zębami, prędzej zasnę z brudnymi stopami niż z pietruszką między zębami. Chyba, że jestem chora. Wiem doskonale, że nie każdy musi się często myć. Ale w komunikacji miejskiej już mi nie robi jaka jest pora roku. Śmierdzi zawsze. A takie smrodki najczęściej burzą się, by nie otwierać okien. Dobrze, że oni tego smrodu nie czują, bo we mnie rodzi się demon. Zastanawiam się tylko - czy takie osoby mają partnerów? Śmierdzą razem czy może w końcu przestają się bać wody z mydłem/ żelem pod prysznic? Przecież wiadomo, że ciało się myje a nie wietrzy...


Ostatnio widziałam kobietę. Od góry wypacykowana, że ojaniemogę! Ale smród zmieszany z perfumami + ogromne kłaki na odkrytych nogach... Nie chcę tego pamiętać. Tak samo jak innych "zapachów" ludzi. Aż mam ochotę krzyknąć "myjcie się chłopaki, myjcie się dziewczyny bo nie znacie nigdy dnia ani godziny!" Swoją drogą w jakimś serialu był motyw, w którym jakaś kobieta nie myła się chyba z trzy dni i z jakimś mężczyzną zaliczała kolejne uniesienia (coś na kształt fetyszu Napoleona?)...


Znacie z otoczenia takie "smrodki"? Bo kiedyś na zajęciach aż pachy obwąchałam czy to ja tak walę potem (na szczęście nie), jak można zaradzić gdy delikatne aluzje nic nie dają? Macie jakieś doświadczenia, sposoby, rady? 

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Niestety, mówienie wprost na niektórych nie działa, fakt :(

      Usuń
  2. Co mają włosy na nogach do braku higieny? :O To jest trochę już za daleko posunięte - cudze włosy na nogach nie śmierdzą, ani nie robią krzywdy w żaden sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj proszę to zdanie jeszcze raz- była zrobiona, nóg golić nie musi - jej busz, ale smród był potworny (pod pachami chyba jednak włosy robią różnicę, bo się bakterie mogą łatwiej czepiać) :)

      Usuń
    2. No czytałam zdanie dokładnie - podkreśliłaś również te włosy na nogach, jakby miały cokolwiek wspólnego ze smrodem... Ja rozumiem poczucie estetyki, ale jednak wszechobecne jest narzucanie modelu ogolonych nóg jako jedynego słusznego ;)
      Pod pachami pewnie tak, ze względu na zwiększenie temperatury i utrudnioną cyrkulację powietrza (?). Podobne opinie są o owłosieniu łonowym, ale jednak podzielone - mam na myśli opinie ginekologów, a nie gimbazy z internetu ;)

      Usuń
    3. Dla mnie to wszystkie możemy nosić busz, jak nam się podoba, ale w ten pani było coś tak kontrastującego, że zdziwiła mnie ta wypielęgnowana, idealna "góra" i te włosy na nogach (i popękane pięty), tak po prostu - ciekawie to wyglądało. Być może wyraziłam się niejasno :)

      Usuń
    4. Ja się zastanawiam skąd się te popękane pięty biorą :/ Indywidualne skłonności? Mega przesuszenie?

      Co do autobusów... Jakiś czas temu był taki dzień, że myślałam że zwymiotuję w autobusie :/ Śmierdzący ludzie, jakiś żul oddychający mi w plecy, do tego się przesiadałam i w każdym autobusie i chyba na przystanku był ktoś, kto śmierdział - masakra :/

      Usuń
  3. Do niektórych żadne sugestie nie przemawiają - ani delikatne, ani takie mówione wprost. Też mam nos strasznie wyczulony na smrodki wszelkie i cierpię z tego powodu podobnie, jak Ty. Nigdy też chyba nie zapomnę dziewczyny z roku (całe szczęście chodziła do innej grupy), która zamiast wyprać ubranie, to je wietrzyła. Mało tego, opowiadała o tym, jaka to ona jest oszczędna i zaradna (sic!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że tak intensywne zapachy mogą wywołać lub wzmacniać migrenę? Ale niektórzy mają rany i nie mogą się umyć i to rana tak śmierdzi (eee?) Też mówiliśmy wprost i się człowiek mimo wszystko nie mył :O wietrzenie zamiast prania to chyba też częsta praktyka :(

      Usuń
  4. w autobusach jest koszmar... nie tylko latem.
    ostatnio koleżanka opowiadała mi o swoich śmierdzących współlokatorach... dobrze, że już się wyprowadzili bo nie mogła znieść smrodu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy ten tekst jest dedykowany Fordonowi? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. co do wąchania na zajęciach, mam dziew na roku, która zawsze biegiem wpada na zajęcia (zawsze spóźniona) i z tekstem "ej, powąchajcie czy śmierdze, bo ja sie poce ale żeby komuś nie przeszkadzało, to powąchajcie najpierw" :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym tak niż smród i udawanie, że nie jej :D Przynajmniej szczera i woli, byście jej powiedzieli. Jak dla mnie to plus :) U nas była spóźnialska, która wciąż miała masło na głowie. No rozumiem, że można włosów nie zdążyć umyć, ale żeby taki smalec tygodniami nosić? :O

      Usuń
  7. U mnie w pracy jest taki ciężki przypadek, często pada dialog typu: "wolne jest to miejsce?" "tak, ale wiesz co, komputer nie działa, musisz iść gdzie indziej" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie mogę taki długi komentarz walnełam i sie chyba nie dodał :(

    W każdym bądź razie ja sama strasznie dużą uwagę przywiązuję do higieny swojej i ludzi wokół mnie, nie znoszę osób niedomytych, tłustych włosów, smrodku itd. Mamy w pracy gościa super miły śmieszny itd a tak śmierdzi, że nie da się koło niego stać :(

    OdpowiedzUsuń