Poniedziałkowa piątka #28

Tydzień o wiele lepszy od poprzedniego. Powoli wszystko wraca na odpowiednie tory (mogę w końcu bez bólu się uśmiechnąć!), wracam do gry i mam się świetnie :)


W tym tygodniu małymi krokami wracałam do siebie i wszystko dookoła było niezwykłe. O, nawet taki zwykły zachód słońca


Argumenty o tym, że Bydgoszcz jest brzydka i rzucanie słowami typu "Brzydgoszcz" zaczynają mnie coraz bardziej denerwować. To miasto naprawdę ma coś w sobie. Ma potencjał, który przez wiele osób próbuje być zabity. A i tak na przestrzeni lat wygląda coraz lepiej :P 

Tak, wiem, czekacie na jedzenie :) Tym razem udało mi się zrobić zdjęcia! 


Ktoś wie jak doczyszczę tę patelnię? Jestem tak zdolna, że potrafię zachlapać raz a porządnie tłuszczem wszystko (i żadne metody na doczyszczenie nie działały, chyba czas na nową patelkę :( )

Chodził za mną śledź. No pełzał za mną jak szalony. Nie wiem czy to normalne po tygodniu niejedzenia rzucać się na śledzia, ale mi wystarczył na dwa razy (a niby śledzik na raz) :)



Naszło mnie też na pierogi :) 



A kanapki to wiadomo, że bez skórek, jak dla dziecka :)


To zdjęcie pewnie widzieliście już na moim facebooku, ale bez zbędnej skromności - lubię je.

Zwłaszcza, że zostało zrobione w trakcie robienia wpisu o organizerze idealnym :)


Dałam się namówić na kawę w mojej ulubionej knajpie, o której już pisałam wiele razy, ale co ja na to poradzę, że Beyrouth jest nadal numerem jeden w Bydgoszczy? Zdjęcie już publikowane na instagramie.


I dałam się skusić na maski, maseczki, peelingi - Drogeria Natura kusi promocjami, trzymajcie się z daleka! 


PS jeszcze jedną znalazłam przed chwilą w torebce, muszę w końcu zacząć takich cudów używać bo tylko kupuję i na nie patrzę :O 


I nutka na dziś: 


2 komentarze:

  1. nie bądź zła za tą Bydgoszcz :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zawsze z drogerii wracam z masą rzeczy których nie chciałam kupić:)

    OdpowiedzUsuń