Poniedziałkowa piątka #20

Niesamowite, jak ten czas nieubłaganie ucieka. Jeszcze niedawno zaczynał się rok akademicki a tu z lekkim poślizgiem, ale już po zakończonych dwóch sesjach - kolejna odsłona Tysiowego tygodnia :)



Wiem, że jest grono osób, które lubią patrzeć na jedzenie na moim blogu :)
Ta-dam :


Tak bardzo kocham czereśnie, szkoda, że nasze czereśniowe drzewko już nie istnieje :(




Śniadanie z cyklu "sesja idzie czas do kuchni" :) 




Obrzydliwe :( Jak ja to mogłam pić? Sama chemia :(

Wprawiałam się w robieniu "samostrzałów", bo podobno tak się selfie nie robi, więc dzielnie ćwiczyłam*: 






*dla niezorientowanych: ta część wpisu ma charakter ironiczno-rozweselający :)

Miałam też całkiem wesołą sytuację w autobusie - ktoś nasiusiał na fotel... miła pani każdego informowała o tym fakcie aż pojawiłam się ja :D Napisałam karteczkę informującą o tym fakcie. Ciekawe ile osób potraktowało to jako żart...

A sobotnie południe spędzałyśmy tak na szkoleniu : 



To chyba wszystko, co zasługuje na Wasz wzrok, nic więcej ciekawego się nie działo. A co u Was? :)

3 komentarze:

  1. Same pysznosci , ale bym czeresni zjadla :)
    haha dobra akcja w autobusie :D

    http://live-laught-love00.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. też bym zjadła czereśnie ale prawie 5 euro za 1 kg :( lubię podglądać twoje tygodnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło :) Ja z kolei zjadłabym arbuza na hiszpańskiej plaży <3

      Usuń