Reset układu odpornościowego

Pisałam Wam o tym, jak poradzić sobie z przeziębieniem. Co więcej, nic tragicznego nie przyplątało się do mnie przez całą jesień i zimę. Ale jak to mówią, czas na mnie nadszedł... 



Oko sklejone - dzień pierwszy. Dzień drugi - obie powieki nie chcą się odkleić. Katar. Myślę sobie: jasny gwint, zapaliłam oczy. Inni na to, że mam alergię! Ale niee, przecież katar byłby wodnisty. I skąd ten kaszel? Ogólnie w największym skrócie - w ciągu 5 minut zmieniłam przychodnię, wybrałam lekarza rodzinnego a poszłam do kogoś innego. Właściwie to wiedziałam co mi powie. Ale postraszono mnie, że jak łzawię to może być alergia. Ktoś to musiał wykluczyć. Dostałam listę co może mi pomóc i tyle. Straszenie antybiotykiem "w razie gdyby nie zadziałało", tableteczki ziołowe na zawartość zatok, propolki na gardziołko, inhalacje na całą gębę  i rumianek na powieki. Spoko.

Wszelkie możliwe zajęcia poza domem odwołane, czekam na jutro, by porozmawiać z promotorem. Wyczuwam wrzesień. Nadrabiam ciut i ciut się obijam. Ogólnie zabawnie, bo powoli zaczyna mnie męczyć picie herbatek i siedzenie w łóżku. Brak Internetu przez ostatnie dni sprawił, że miałam sporo zaległości, a przede mną jeszcze kuupa obowiązków (z przewagą kupy).

Szczerze się przyznam - cieszę się jak durna, że nie miałam do tej pory żadnego zapalenia zatok a jakiś śmieszny katarek przegoniłam w jeden wieczór. Jeszcze kilka lat temu każda jesień i zima sprawiała, że byłam pociągająca (nosem) i smarkata (mimo wieku), a pseudoefedrynę łykałam jak drażetki. Podobno każdy z nas musi mieć reset układu odpornościowego, więc siedzę grzecznie i cieszę się, że powieki już mi tak nie łzawią i widzę co piszę :) Ogólnie tragedii nie ma, jutro będę chodzić jak w zegarku, ale wychodzi na to, że jednak przeżycie jesieni i zimy nie gwarantuje, że nie trzeba będzie się położyć do łóżka :P


Mam nadzieję, że jesteście zdrowi i wysypiacie się! U mnie za kilka dni Juwenalia, więc tradycji stanie się zadość (mimo ogroma innych zadań) :) A gdy pomyślę sobie, że rok temu nie mieliście wiedzieć kim jestem ani tym bardziej oglądać mej facjaty... Ach, jak ten czas leci!

6 komentarzy:

  1. Życzę Ci dużo zdrówka :)

    http://sweet-cherry-lady.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;D Nie ma innej opcji :)

      Usuń
  2. Wracaj szybko do zdrowia! Jeśli jeszcze tego nie znasz - na katar dobry jest majeranek - maść do posmarowania pod nosem i gorący do picia i wdychania - zalewasz 1-2 łyżeczki takiego zwykłego co masz w kuchni wrzątkiem, zaparzasz i pijesz gorący jednocześnie wdychając zapach - powinno przyspieszyć leczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Znam ten patent, katar to pikuś w porównaniu z oczami - łzawią, sklejają się, nie wiem czy inhalacjami ich jeszcze bardziej nie podrażniłam :O Muszę się ogarnąć :)

      Usuń
  3. co to za zastój na blogu? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapytaj tych z Play. Wciąż mi wmawiają, że przekraczam transfer, kiedy nie używam neta. Chochliki :D Nie wiedziałam, że jeszcze tu jesteście, zaraz się biorę do roboty :P

    OdpowiedzUsuń