Poniedziałkowa piątka #14

Kolejny poniedziałek bez Internetu, czyli czekanie do wtorku na transfer. Ktoś tu chyba sobie ze mnie żarty stroi! 


W dodatku neta dalej nie ma a na telefonie aplikacja nie śmiga, ale jakoś dałam radę :)

Moje miasto wieczorem :)

Dzień flagi święcą :D 



Kaaawy !
i tartelinki/ tartaletki  czy cokolwiek to nie było :)


z jagodami w środku


Zamarzyło mi się niedzielne śniadanie:



I oczywiście weekendowe ciasto :) 


Kto by nie chciał serduszka? 



1,5 litra wina = komentarze mijających mnie osób w stylu oooo, będzie impreza. Niestety, nie było... Za szybko się skończyła zawartość butli :(


Kto z Was wcinał kocie języczki "za młodu"? 





Teraz już wiem, że Sangria nie powinna była czekać dwa lata na specjalną okazję (one nigdy nie nadchodzą na czas!) 




Lód nie pomógł, smak płynu - pomiędzy miodem pitnym a słodkim sokiem ...


A tak się kończy przypadkowe napatoczenie się na kuzynkę <3 

Szczypiorek nadal na tapecie 

I moje odkrycie! Wędzony twaróg z Lidla! Niebo w gębie! 


3 komentarze: