Poniedziałkowa piątka #11

Zeszły tydzień był wyjątkowo męczący, w dodatku nie było kiedy go opisać. Ale już jest! :) 


#1 Niespodzianki 
 Tydzień zaczęłam tak:
Kup nową szczotkę, będzie ci się wygodniej czesać - mówili...

Po powrocie do domu znalazłam na biurku ten mały kartonik, który mam zamiar wykorzystać :)

 

#2 Jedzonko
To miłe dowiedzieć się, że niektórzy lubią tutaj oglądać jedzenie :)

Tak wygląda superhiper soczewica z cudami, to chyba wielka improwizacja, ale jest zaskakująco smaczna!



#3 Różności 
Mój czerwony kubeczek chyba zakończył swój żywot, wygląda nieciekawie :

I choć jest bohaterem i należy mu się osobna notka - szukam godnego zastępcy. Potrzebny mi zakręcany kubek termiczny (albo jakikolwiek inny, byle był jak ten): 
*utrzymuje temperaturę napoju 
*można wrzucić go do torebki i nic się nie wylewa
*jest wytrzymały (góry, morze, spotkania z chodnikami, ścianą, nic go nie zniszczyło).
Macie jakieś typy ? 



Bawię się jak szalona i tworzę soczki, lody i inne takie. W Lidlu miały być słodkie pomarańcze. Nie uwierzyłam im i zrobiłam z nich sok. 


W rzeczywistości były taaaaakie słodkie, że wrąbałam w postaci "normalnej" i cieszyłam się jak durna, że naprawdę nie były kwaśne. Ale odkrycie! 


Nie umywa się do samodzielnie robionego :)

Dzień Czekolady dzięki spacerowi do Lidla :)

 #4 Rower zamiast biegania 
 Po bardzo długim czasie bez roweru, gdy już prawie pogodziłam się ze stratą okazało się, że jednak jest nadzieja i mój jednoślad śmiga jak dziki Rex :) Machnąć rowerem ponad 40 kilometrów to praktycznie żaden wysiłek, przebiec połowę dystansu - wspomnienie do końca życia. A skoro robi się cieplej, można gdzieś wyskoczyć to szybciej i wygodniej będzie rowerem. Więcej nie zmuszam się do biegania, wolę rower :)


Śniadanie na trawie - wersja z 2014 roku :)



Notatki na wycieczce rowerowej :)

A to zakopany basen wojskowy. 



Dziwnie jest tak dreptać po ziemi wiedząc, że jeszcze niedawno był tam basen, w którym wiele lat temu utopiło się kilka osób. Powoli moje dzieciństwo się kończy - niby taki nieważny element, ale zawsze chciałam pojechać na moim rowerku "na basen zobaczyć opony". Bo tak. Nie ma tu logiki. Dzieci nie muszą myśleć logicznie. Dorośli mogli nad basenem pić. Teraz jest górka. I chcą czteropasmówkę. 

#5 Oszalałam na punkcie :

pomidorków koktajlowych  

Dobra, przyznam się, zawsze je lubiłam, ale znów szał na nie wrócił. Jak widać szczypiorek nadal jest moim najlepszym przyjacielem :)




9 komentarzy:

  1. Jedzonko apetyczne. Ty niekoniecznie na powyższych ujęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cios w samo serce, powinnam była odpicować się jak na lipcowe weselicho, by Cię zadowolić :) Następnym razem tak zrobię, zajrzyj jak się zrobi ciepło, będę świecić golizną, coby apetycznie było. Pasuje? ;)

      Usuń
    2. Itysia, przecież każdy wie, że teraz na rower się chodzi w sukni balowej! No co ty, taki wstyd, taki wstyd :P

      Usuń
  2. już jest ciepło, a ty co? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja, wredna, w kurtce i t-shircie jeżdżę :D Dziś też nie ubrałam sukni, ale specjalnie dla Ciebie trzasnę takie foto :)

      Usuń
  3. Oo! Widzę Marlenkę koło kubka termicznego. Jadłam ciasto z tej firmy i bylo przepyszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze do kawy dostaję w mojej ulubionej knajpie :) Wrzuciłam do torebki i zapomniałam o tej czekoladce, a na zajęciach się przydała na poprawę nastroju :)

      Usuń
  4. kubek polecam starbucksowy, nie wiem co prawda jak z ciepłem (bo u nas nie ma mrozów więc ma ułatwione zadanie :P), ale tak to super się sprawdza.

    soczewicę polecam na hiszpański sposób - kroisz czosnek i cebulę, podsmażasz na oliwie z oliwek, dodajesz soczewicę (wcześniej namoczoną w wodzie albo tą z rodzaju ekspresowych), jakieś 2 minuty prażysz bez wody (mieszając, żeby dobrze się obtoczyła w oliwie), dodajesz wodę i trochę soli, po kwadransie dodajesz pikantne chorizo (tyle ile będziesz w stanie zjeść :P), później musisz podjąć decyzję w jakiej postaci zjesz - czy jako zupę (jeśli tak to dodajesz duuuużo wody do momentu aż soczewica będzie miękka a woda zamieni się w pożywną zupę) czy sypką (jeśłi tak, to dodajesz po szklance wody, mieszasz, czekasz aż woda odparuje, sprawdzasz czy gotowe, jeśli nie to jeszcze szklankę). TŻ je na pierwszy sposób (dodaje do tego ser i gofio, ale w Polsce gofio chyba nie istnieje :D), ja na drugi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, kubek musi trzymać ciepło i nie wylać zawartości :D Przepis sprawdzę z przyjemnością, a co do ostrości - im bardziej pikantne tym lepiej :D

      Usuń