Poniedziałkowa piątka #13

Weekend był wspaniały. Świeże powietrze, woda, rowery - totalny relax. Niedziela jeszcze lepsza - stado dzieci zachwycone parówczakami. Paznokcie jeszcze bardziej się poniszczyły, ale radość była przeogromna! Zdjęcia z imprezy znajdziecie na moim facebooku a zdjęcia innych potworów z balonów tu :)




Wycieczka po przemysłowej części osiedla, czyli gdzie ma końcowy przystanek autobus, skąd tu się wzięła stadnina koni oraz ooooo jaka ładna woda w kanale!













PS Mój rower doczekał się stopy! :)

Ogólnie odczuwam coraz wyższe ciśnienie jeśli chodzi o pewne sprawy "na już" i robię coraz mniej zdjęć. Ale sos musztardowo-miodowy i pseudosałatka wraz z koktajlem truskawkowo-bananowym (tylko 2 truskawki, bo więcej nie znalazłam :P ) zasługują na Wasz wzrok :)

\




Szczerze wierzę, że jutro w końcu opublikuję to, co mam Wam do powiedzenia na temat wyzwania językowego :)

Kosmetyczny piątek #4

Paznokcie są ozdobą. Piłujemy je, nakładamy na nie odżywki, lakiery i inne bajery. Denerwujemy się, gdy się łamią, np. wskutek uderzenia czy ot tak. Wiele się mówi o tym, by znaleźć odpowiedni zmywacz do paznokci. 

Odpowiedni, czyli jaki?

Przede wszystkim bez acetonu, bo szkodzi. Podobno dobre są dodatki, ale bez przesady. W moim odczuciu zmywacz ma, jak nazwa wskazuje, zmywać lakier, ale nie niszczyć płytki.

Dawno temu kupowałam pierwszy lepszy zmywacz, były głównie takie w szklanych butelkach (okazywał się zwykle być acetonowym) i było dobrze, teraz rynek zalała fala zmywaczy i weź babo wybierz.

Moje kryteria:

*brak acetonu
*pojemność + cena
*wygoda użycia



Jak widzicie mam niewielkie wymagania, więc praktycznie każdy zmywacz, czy to z Biedronki, czy z Lidla czy z Rossmanna spełni moje oczekiwania. Tym razem swoje wdzięki pokazuje mi zmywacz Cien (z Lidla)





Pompka jak to pompka przy takich cudach - póki co działa, pod koniec się zepsuje i będę się wściekać, że muszę odkręcać i wylewać płyn na wacik. Jak widać moje paznokcie na zdjęciu były przed zabawą ze zmywaczem. Jak dla mnie zmywacz na +.

Macie jakieś inne zmywacze godne polecenia? 

Zastanawiam się jeszcze co zrobić z tymi połamanymi paznokietkami, bo mnie już trochę wkurza piłowanie ich do zera a końcówki roztrajają się jak głupie... Możliwe, że gdzieś nimi trzasnęłam :(

Poniedziałkowa piątka #12

Zajrzałam do telefonu by wybrać zdjęcia z tego tygodnia. Zaskoczyło mnie, że jest ich baaardzo niewiele.


W związku z tym nie ma sensu rozdzielać kadrów na poszczególne "działy" :

Szaleństwo z rogalikami i dżemem :)




Zjadłam dupę baranka - pszenny chleb nie jest zły, widać o mnie dbają, bym nie umarła z głodu :)


Próby nauczenia się - podejście ente :)


Jakieś ciasto, niby tradycyjne, acz kupione :



Najsmaczniejsze były orzechy nerkowca <3 

 Moje ulubione cukierki w nieco innej wersji :

Odkryłam taką zabawkę i stwierdziłam, że idealnie oddaje przeżycia minionego weekendu :)



Poza tym lenię się, próbuję zmotywować do życia i wpierdzielam kanapki z chrzanem żurawinowym, taki szał! 

Święta ateistki

Stało się. Po latach świętowania narodzin i śmierci spadła na mnie decyzja - iść z koszyczkiem czy nie, czyli obchodzić święta po katolicku ? Świadomie podjęta sprawiła, że kolejne ciasto siedzi w piekarniku a ja nie mam pojęcia czy mam w ogóle koszyczek w domu! 


Niewiele osób jest w stanie mi uwierzyć gdy mówię, że dawno temu gorliwie wierzyłam w Boga. Ba, nawet śpiewałam piosenki i pieśni, dołączyłam do Oazy (a właściwie to było kilka takich epizodów), chodziłam do kościoła, modliłam się i w ogóle. Minęło kilka lat, zmuszali mnie do zbierania wpisów by przystąpić do bierzmowania, we mnie wzbierała jakaś taka niemoc decydowania... Religia w szkole to w ogóle inna bajka. Potrzebowałam mnóstwa dyskusji czy ten na górze istnieje czy nie. Konstatacja - nie ma. Szkoda. Nic mnie nie czeka, włożą mnie do piachu, tam mnie zeżrą robale i tyle mnie było. Podziwiam ludzi wierzących. Nieważne, w jakiego boga wierzą. Dopóki mnie nie nawracają i są dla mnie dobrzy- szanuję ich. Gdy przestają mnie szanować, wmawiają, jaka to zła jestem a ich religia cudowna, lub dodają do tego mądrości w stylu "kobieta ma służyć mężczyźnie" - skreślam ich grubym czarnym markerem. No, czasem z nimi rozmawiam, zwykle w stanach wyższej konieczności pokłócenia się :)

Święta, gdy się je spędza w gronie rodziny są taką wspólną celebracją chwil. Nikt mi nie dał odczuć, że jestem gorsza, bo nie wierzę. Ale też nie walczyłam za bardzo z wcinaniem mięcha czy innymi kwestiami. Dzielnie dreptałam po rybki w grudniu i z koszyczkiem wiosną. Woda święcona mnie nie zabiła a rodzina cieszyła się ze wspólnych chwil. Bajka.

W tym roku też będzie bajka, choć nieco krótsza. Niedzielę spędzę po swojemu. Ciężko jednak wyeliminować przyzwyczajenia w postaci cienkiej białej kiełbasy z chrzanem żurawinowym w towarzystwie jajek, sałatek i innych, więc już prawie mam wszystko co być powinno na porządną, niedzielną wyżerę.
Zrobiłam też pierwszą w życiu babkę piaskową (próba musi być, jak mogę zabrać ze sobą zakalca) :)

Nie wiem jak to będzie, gdy będą dzieci. Nie wiem czy da się mieć ozdóbki wielkanocne i nie wierzyć. Może się da. Ale na pewno nie da się wmawiać dziecku, jaka to radość, że Jezus Zmartwychwstał, skoro nie wierzy się, że taki ktoś miał wpływ na twoje życie. O  i znów się włączył tryb "myślenie o przemijaniu".





Poniedziałkowa piątka #11

Zeszły tydzień był wyjątkowo męczący, w dodatku nie było kiedy go opisać. Ale już jest! :) 


#1 Niespodzianki 
 Tydzień zaczęłam tak:
Kup nową szczotkę, będzie ci się wygodniej czesać - mówili...

Po powrocie do domu znalazłam na biurku ten mały kartonik, który mam zamiar wykorzystać :)

 

#2 Jedzonko
To miłe dowiedzieć się, że niektórzy lubią tutaj oglądać jedzenie :)

Tak wygląda superhiper soczewica z cudami, to chyba wielka improwizacja, ale jest zaskakująco smaczna!



#3 Różności 
Mój czerwony kubeczek chyba zakończył swój żywot, wygląda nieciekawie :

I choć jest bohaterem i należy mu się osobna notka - szukam godnego zastępcy. Potrzebny mi zakręcany kubek termiczny (albo jakikolwiek inny, byle był jak ten): 
*utrzymuje temperaturę napoju 
*można wrzucić go do torebki i nic się nie wylewa
*jest wytrzymały (góry, morze, spotkania z chodnikami, ścianą, nic go nie zniszczyło).
Macie jakieś typy ? 



Bawię się jak szalona i tworzę soczki, lody i inne takie. W Lidlu miały być słodkie pomarańcze. Nie uwierzyłam im i zrobiłam z nich sok. 


W rzeczywistości były taaaaakie słodkie, że wrąbałam w postaci "normalnej" i cieszyłam się jak durna, że naprawdę nie były kwaśne. Ale odkrycie! 


Nie umywa się do samodzielnie robionego :)

Dzień Czekolady dzięki spacerowi do Lidla :)

 #4 Rower zamiast biegania 
 Po bardzo długim czasie bez roweru, gdy już prawie pogodziłam się ze stratą okazało się, że jednak jest nadzieja i mój jednoślad śmiga jak dziki Rex :) Machnąć rowerem ponad 40 kilometrów to praktycznie żaden wysiłek, przebiec połowę dystansu - wspomnienie do końca życia. A skoro robi się cieplej, można gdzieś wyskoczyć to szybciej i wygodniej będzie rowerem. Więcej nie zmuszam się do biegania, wolę rower :)


Śniadanie na trawie - wersja z 2014 roku :)



Notatki na wycieczce rowerowej :)

A to zakopany basen wojskowy. 



Dziwnie jest tak dreptać po ziemi wiedząc, że jeszcze niedawno był tam basen, w którym wiele lat temu utopiło się kilka osób. Powoli moje dzieciństwo się kończy - niby taki nieważny element, ale zawsze chciałam pojechać na moim rowerku "na basen zobaczyć opony". Bo tak. Nie ma tu logiki. Dzieci nie muszą myśleć logicznie. Dorośli mogli nad basenem pić. Teraz jest górka. I chcą czteropasmówkę. 

#5 Oszalałam na punkcie :

pomidorków koktajlowych  

Dobra, przyznam się, zawsze je lubiłam, ale znów szał na nie wrócił. Jak widać szczypiorek nadal jest moim najlepszym przyjacielem :)




30 day challenge- relacja z frontu walki :)

Teoretycznie miało być łatwiej widząc, że inni też się pocą. W praktyce zwykle wychodzi trochę gorzej. Dodatkowo zauważyłam, że ostatnio wszystkiego jest więcej do zrobienia a ja reaguję nerwowo.


Każdy dzień zapełniony do granic możliwości, dodatkowo jakieś drobne problemy zdrowotne po drodze. Niby nic takiego, a jednak coś, bo blokowało mnie przez pół tygodnia. Ale, wracając do języków :

angielski: serial - HIMYM - ostatni odcinek, czyli znów szukam serialu po angielsku :) + filmy + słówka 

hiszpański: słuchanie, gramatyka, słówka, wszystko co potrzebne na zajęcia i póki co czekam aż przyjdzie środowy wieczór, by móc bez wyrzutów sumienia poczytać

francuski:  film z angielskimi napisami, nie jest źle 

węgierski: nadal się osłuchuję, ciekawe, czy lepiej pójdzie niż z innymi językami, skoro metoda trochę inna? 


Średnio trzy razy w tygodniu mam ochotę wszystko rzucić, za językami tęsknię i gdy nie mam czasu lub siły na nie jestem na siebie wściekła. Jedyne co mnie pociesza to fakt, że niedługo odejdzie mi jedna bardzo wielka żaba pochłaniająca czas i energię.

Jak u Was? Mam nadzieję, że lepiej?

Bo u mnie wygląda to trochę tak, choć z innymi napisami :)

Poniedziałkowa piątka #10

Przeglądając zdjęcia utwierdzam się w przekonaniu, że poniedziałkowa piątka to bardzo dobry pomysł :) Wybieranie kilku kadrów i tych najważniejszych wydarzeń uzmysławia mi jak wiele jest tych dobrych...



#1 Storczykowe nawadnianie 
Na razie nie pokazuję mojego podopiecznego, gdyż podcinałam go kilka razy (za każdym razem przysychał od góry, mimo, że już wypuścił dwa nowe pędy!) i pokażę Wam go gdy już będzie miał piękne kwiatki :)
W każdym razie martwiłam się o niego, przeczytałam setki wypowiedzi na forach i w sumie nic nowego nie wiem...

Przy nawadnianiu wrzuciłam mu pałeczki nawozowe zgodnie z instrukcją na opakowaniu :




A teraz czekam aż moje maleństwo urośnie :) 

#2 Zrobiłam bajzel w kuchni 

I to wielokrotnie, co oznacza, że spotkałam się z piekarnikiem :) Niestety, nie wyszło jak początkowo chciałam, ale w sumie wyszło całkiem smacznie. A ile biszkoptu na stole dookoła!



I pierogom uległam, bo chodziły za mną z kapustką na słodko :) 


 Fanty na mieście :


Chwile na okienkach : 

Słynna kanapka z chorizo wygląda tak 




Nie próbuj pleść warkocza z porwanych niteczek z ciasta francuskiego z myślą "uratuję to"


#3 Wiosna 

w domu dzięki przecenie w Lidlu i na rowerze - dopiero 12 kilometrów, ale chyba jednak wolę rower niż bieganie :)




#4 Language Challenge w praktyce

W końcu zrobiłam coś z angielskiego innego niż oglądanie filmu :) Więcej informacji o wyzwaniu tutaj i nadal zachęcam Was do dołączenia!



#5 Oszalałam na punkcie - robienia papki ze wszystkiego :) Widać oprócz mąki można dać mi też sprzęt do ręki i dalej będę brudzić w kuchni. Na szczęście już doprowadziłam wszystko do porządku, ale ile radości przy pichceniu i tworzeniu chaotycznego bajzlu!


Tyyle cukru rozwaliłam 

Ale lody wyszły pyszne :)