Poniedziałkowa piątka #5

Piąta poniedziałkowa piątka! Ależ ten czas płynie. Ledwo się wyrabiam, ale jest meeega pozytywnie :) 


#1 Żabsko tygodnia, a nawet całej magisterki - zbieranie materiałów i pisanie pracy (w toku!) 



Oczywiście numery z 2013 są u introligatora już od bardzo dawna, a nowe druki na składanie zamówienia do punktu ksero nie miały miejsca na zapisanie numeru czasopisma, więc straciłam mnóstwo czasu na dojazdy + znalezienie tego, co zamawiałam + czas na kserowanie zamówienia. Bajka :) Ale już bliżej niż dalej, koniec narzekania, więcej motywacji i do dzieła! :)


#2 Kurczak po dziwnemu 




Kurczak pieczony z cytryną w dupce  + dziwny sos z fasolą czerwoną i innymi bajerami. Niebo w gębie!

Naprawdę miał w środku cytrynę, w dodatku był duszony w winie!


#3 Coś nowego, choć starego 


Czyli  restauracja 52 City Diner, do której w końcu było mi po drodze i miałam okazję spróbować wielkieego hamburgera (w ramach odskoczni od racjonalnego żywienia).

Oświetlenie dość męczące, buła w porządku, choć niczego nie urywa. W ogóle ciężko jest znaleźć jakieś jedzonko na mieście, które by mi smakowało w 100%, ale nadal mam nadzieję na jakieś WOW!






#4 Chwila dla siebie
Było ich kilka, nawet wybrałam się w poszukiwaniu piżamki w piątkowy wieczór, ale niestety nie znalazłam żadnej, która by mi odpowiadała.
Za to znalazłam to :



i to  :

Ktoś mi wytłumaczy tę technikę merchandisingu? Na razie widzę to tak: skusić na wino, uwieść, dać ibum na kaca :) Mojego ulubionego wina nie znalazłam, za to przygarnęłam koszulki foliowe i teczuszki z listewką :)

 A o tej chwili dla siebie, dzięki której wyglądam tak :

pisałam Wam tutaj :)

#5 Oszalałam na punkcie

szczypiorku - dorzucałam go wszędzie, gdzie się dało, ale tutaj tylko kilka ujęć :) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz