Poniedziałkowa piątka #9

Kolejny tydzień z cyklu kulinarnych,  przeplatany migreną i zmęczeniem, oraz energią do działania, którą pożerała moja wspomniana przed chwilą koleżanka m. Zaczynamy! 



Miejsce kobiety jest w kuchni, jeśli ma na to ochotę. Ja miałam i  nawet porobiłam zdjęcia krok po kroku, by wrzucić Wam przepis ze zdjęciami w razie zainteresowania :) 


#1 Tort urodzinowy 


Powoli moja kolekcja tortów urodzinowych się powiększa :) Jak będę mieć wenę to się pochwalę nimi, bo zawsze miałam dwie lewe ręce według wszystkich dookoła, a okazuje się, że moje wypieki nie wyglądają najgorzej i w dodatku da się je zjeść! :)



#2 Kulinarne wariacje


Chodziła za mną kolorowa tortilla, więc nie było wyjścia - trzeba było zrobić :)

W Biedronce ciasto francuskie XXL - jak można było nie zrobić ciasteczek z wiśnią i czekoladą? 
A w Żabce dla wielbicieli Fortuny - 2 butelki za piątaka! 


 Galaretkę też trzasnęłam - mrożone truskawki, których rozmroziłam o wiele za dużo do tortu znalazły swój nowy dom :) 


 Typowo męskie jedzenie : 

I standardowa jajecznica :

Soczewica z mięskiem, cebulką i nie wiem z czym jeszcze, ja tylko jadłam :)  W dodatku po raz pierwszy, ale smaczne toto :)


Uśmiechniętych kanapek również nie mogło zabraknąć :)

#3 drobne przyjemności 

Zacznijmy od tego: 


Jak widać zadawanie zadań domowych nie jest tylko moją domeną. Bardzo skrupulatnie je odrobiłam : 



I było mi straaaasznie miło :)

W Lidlu mieli w poniedziałek słodkie piżamcie z Myszką Minnie i ze Snoopym. Zgadnijcie, którą wybrałam? 








Były też chwile na kawę :

 I na spacery :

 
Zahaczyłam o jedną z moich niegdyś ulubionych cukierni, bo zawsze mieli tam świetne eklery i omlety. 
Niestety, smak zupełnie inny, tragiczny. Jednak wolę sama zrobić :( 


Znalazła się też chwila na trzaskanie zdjęć :


 Tak, właśnie tak wygląda cichy laptop :)

#4 Tysia

Siedzę prosto? No weeź, muszę siedzieć prosto i uśmiech, no dalej, bo na blogu nic nowego nie było...





#5 Oszalałam na punkcie 

Biedronkowego smoothie. Sama sobie zrobię, widelcem :P 




Kosmetyczny piątek #2 - pust(a)ki

Kolejne opakowania pustoszeją, może w końcu zdobędę upragniony minimalizm :) 




Tym razem na tapecie :

szampon do włosów-  Oriflame Nature Secret pokrzywa i cytryna
odżywka do włosów w spray'u - Oriflame Nature Secret jabłko i bez
kremowy żel pod prysznic-  Avon senses winter cocoon
maseczka do stóp - Oriflame Swedish SPA 
szampon do włosów : Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą (Joanna)
tusz do rzęs - Oriflame Volume Build  (pogrubiający)

Nadal lubię ten szampon, pisałam o nim tu :)

Odżywka bez spłukiwania w spray'u - szału nie robi, zapach dość słodki, po jakimś czasie się nudzi. Za tę cenę może być, choć włosy się same nie rozczesują (przynajmniej nie moje) :P
Z tym panem nie mogłam się zdecydować. Z jednej strony kremowa konsystencja i drzewo sandałowe (mmmm...) z drugiej wanilia, na którą mam alergię. W końcu zużyłam całe opakowanie (miało być tylko na zimę), a pokazywałam Wam to cudo tutaj.




Kocham, ubóstwiam, uwielbiam, mój numer 1 ! Maseczka do stóp - zmiękcza skórę, ma niesamowity zapach a masaż tym cudem... o maaatko :D W życiu bym nie pomyślała, że masaż stóp może człowieka tak odprężyć :D Jak widać wykończyłam dziada do ostatniej smużki :) Teraz opakowanie siedzi na biurku i pilnuje drobnych elementów. Polecam! 


Białą herbatę lubię (o czym już pisałam przy okazji Lidlowych zakupów i, jak to ja, nadal czekam na otwarcie tamtego cuda). Szampon wzięłam wraz z innymi z tej serii za jednym zamachem, jeden już zużyłam, ten jest drugi. Opinia niewiele się różni, moim zdaniem szampon jest całkiem agresywny, drażni skórę głowy...





Volume Build Mascara - tusz jak tusz, za długo go mam, więc żegnam się z nim, choć całkiem niezły był przed zaschnięciem, mogę do niego wracać :D 

Poniedziałkowa piątka #8

Tym razem zdążyłam! Kolejne poniedziałkowe podsumowanie tygodnia przed Wami :)


#1 wszędzie jest obecna Hiszpania ;) 


#2 Chill outy i ogarnianie wszystkiego wyglądało tak :





Gdy znajdę chwilę dam znać co to za cuda z Lidla :D 

#3 Kolorowo

Kolejne kolorowe cudeńka :) Zeszyt dostałam w prezencie i jaram się nim jak dziecko 


Na talerzu mnóstwo kolorów :)




Naszło mnie na pizzę z sosem czosnkowym




Przepis na to cudo na moim drugim blogu, jak chcecie to Wam tu wrzucę :D 


I kanapki, rogale i inne cuda :
Jak widać gdy praca wre żarcie leci, czyli Tysia syfi w kuchni :)



#4 Zmiany 
Zakończyłam pewną współpracę i nawet na dobre mi to wyszło, należało to uczcić :)


Z tej okazji otrzymałam prezent : 


Strasznie podoba mi się ta torebeczka :)


#5 Zrozumiałam bardzo dużo, wcielam powoli nowe postanowienia w życie i trzasnęłam sobie autofotkę (lub jak kto woli samojebkę): 


Kosmetyczny piątek #1

Skoro jestem kobietą i co jakiś czas wrzucam tu spostrzeżenia na temat kosmetyków zarządzam kosmetyczny piątek :) 



Na tapetę wzięłam produkt do robienia tapety ;)

Baza pod cienie do powiek  - AVON vs INGRID COSMETICS 





Jak widać ingrid cosmetics na wylocie, avon dopiero otwarty :) 



Baza pod cienie do powiek Ingrid Cosmetics wydawała się być idealna - tania, trwała i wydajna. Niestety, jej czas nadszedł- zrobiła się grudkowata i sucha. Z jednej strony super, że taka niska cena a produkt starcza na tak długo, że jej nie jestem w stanie zużyć. Z drugiej zaś - cierpię wyrzucając. 



Mój nowy nabytek : baza pod cienie Avon:




Na razie sprawdza się bardzo dobrze, konsystencja jest kremowo-musowa, cienie trzymają się tak jak przy poprzedniej. Cenowo ciut droższa (mniejsze opakowanie), ciekawe jak będzie później :) 

Grudki - Ingrid na wykończeniu (wcześniej był świetny!), to beżowe to Avon :)


A może macie jakieś inne typy ? Moje powieki proszą o pomoc :D