Seksualne fantazje kobiet - czarno na białym

Jedne marzą o kwiatach porozrzucanych na poduszkach i podłodze i delikatnej muzyce w tle, inne o różowych kajdankach i dominacji partnera.  Jeszcze inne snują fantazje dotyczące seksu w windzie czy trawniku. Są i takie, które pragną seksu szybkiego, drapieżnego, tu i teraz. Co je łączy? Są kobietami. 



Tak jak każdy z nas jest w pewien sposób wyjątkowy tak nasze potrzeby, w dużej mierze są podobne. Wszyscy musimy jeść i załatwiać inne potrzeby fizjologiczne naszego organizmu. Seks jest jedną z takich potrzeb. Gdyby pozbawić go tej otoczki wyjątkowości, miłości, przywiązania, bliskości i innych pozytywnych emocji, jakie mogą (lecz nie muszą) nam towarzyszyć, stałby się taką samą czynnością jak picie wody.

Wiele z nas nie mówi  o swoich potrzebach i fantazjach, przez co zamykamy się w tym co znamy, mimo, iż niektórym nie odpowiada ich życie erotyczne. Zwykle jednak upust swoim rozszalałym zmysłom dają poprzez czytanie takich książek jak 50 twarzy Greya.  Tu muszę się przyznać, że po otrzymaniu tej książki przeczytałam ją całą, by potem pochłonąć dwie kolejne części. Jest to kiepskie "dzieło", pełne literówek, powtórzeń, mdłe i ogólnie tragiczne. Lubię jednak wiedzieć, o czym się mówi i nie będę ukrywać, że przed tamtą sesją o wiele ciekawsze wydawały mi się opowieści o "fikającej koziołki bogini" niż uczenie się na kolejne bzdurne egzaminy z prawa. Mnie książka nie porwała, ale są osoby, które dzięki niej miały odskocznię od swojego życia a może i odważyły się mówić o swoich potrzebach?

Jakiś czas temu buszując w necie znalazłam bloga męskiej prostytutki. Co jakiś czas zaglądałam, opisy zbliżeń były napisane dobrze, z pazurem, z punktu widzenia mężczyzny. Nie jest w mojej gestii oceniać, czy faktycznie autorem bloga jest facet. W każdym razie - nadrobiłam trochę wpisów, o blogu zapomniałam. Aż do momentu wyboru prezentu urodzinowego dla pewnej kobiety. Wydawało mi się, że zainteresuje się historią pisaną przez mężczyznę i miałam rację.  Nie wszyscy mają czas i ochotę na błąkanie się po blogu Adama, więc książka była idealnym pomysłem na prezent. Pewne było, że i ja przeczytam tę książkę.

Facet na telefon poszedł mi bardzo szybko. Już leży przeczytany i czeka na oddanie. Koncentrując się na formie mogę przyczepić się powtórzeniom, literówkom i druku, który sprawia, że całe kartki wyglądają na brudne. Ale jeśli mam powiedzieć coś o treści...

Styl książki różni się od bloga, jest już nawet druga część tej powieści i obie uważane są za bezwstydne. Ciekawe dlaczego. Co prawda pojawia się kilka opisów sytuacji, które naprawdę mogłyby zgorszyć niektórych, ale nie jest to aż tak prostackie, by zabolało. Poza tym odniosłam wrażanie pewnej gloryfikacji autora, będącego też głównym bohaterem. Jaki to on jest świetny w łóżku, jak łatwo rozpoznaje potrzeby kobiet i spełnia ich fantazje za pomocą rozmaitych tricków znanych tylko jemu i jakie cudowne są dla jego klientek chwile z tym przystojnym, młodym mężczyzną... Na blogu tego nie czuć, są to opisy poszczególnych kobiet, ich historie, potrzeby, niekiedy okraszone odważniejszym opisem brutalnego seksu w bramie, bez peanów na cześć Adama i zakochiwania się w nim. Bloga zajdziecie tu, zaś książki z pewnością są dostępne w Empiku.


10 komentarzy:

  1. FUUUJ... ale Tysia ewidentnie się podnieciła, więc wybaczam ;) dobrze, że w przeciwieństwie do większości kobiet, pisząc o seksie nie afiszujesz się ze swoim uwielbieniem i fachową znajomością tajników stosunków płciowych i męskich organów rozrodczych. 9 na 10 blondynek nie darowałoby sobie w takim blogu, żeby dać do zrozumienia, że kochają fiuta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bym chciała, ale niestety, nie podjarała mnie żadna z tych książek :) Co więcej uważam, że same superlatywy Adama jeszcze bardziej odpychają od lektury niż wiecznie te same ruchy wykonywane na każdej klientce. Cały czas wietrzę podstęp pt "jestem babą ale piszę jako Adam" :) Swoją drogą czekam na jakąś powieść, która mnie "ewidentnie podnieci", znasz taką?

      Usuń
    2. Nie, nie czytam takich książek, ale mogę polecić dużo filmów ;D
      podniecać to powinen cię twój facet ;)

      Usuń
    3. To się zdecyduj - albo facet ma to robić albo książka to zrobiła :P Filmy zabijają wyobraźnię ;) Czytałeś/aś w ogóle co napisałam? Nie wydaje mi się, bo gdyby tak było nie byłoby Twojego pierwszego komentarza :)

      Usuń
  2. Interesujący wpis :) I za to lubię Twojego bloga... Jest tu dosłownie wszystko ;)
    Co do 50 twarzy Greya - przyznaję, to było straszne. Zupełnie nie rozumiem fenomenu tego wątpliwej jakości 'dzieła'. Niestety nie dotrwałam do końca..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z winem próbowałaś? Mi poszły dwie butelki zanim się wystarczająco znieczuliłam na ten chłam :D Ale nadal- lepsze od notatek :D

      PS Dzięki, strasznie miło czytać takie serdeczne słowa :)

      Usuń
  3. Nie czytałam greya. Blog Adama nadrobie na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie nic nie straciłaś ;D Nie jest taka "ekstra" jak twierdzą. Gorzej niż przeciętna, ale wciąż lepsza od notatek :D

      Usuń
  4. Książki nie czytałam, ale myślę o przeczytaniu 50 twarzy Greya, która podobo jest "cudowna".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jest... Mniej niż przeciętna, denerwujący sposób pisania, tłumaczenie dość kiepskie, literówki i ta "wewnętrzna bogini fikająca koziołki". Tragedia. Ale nadal uważam, że ciekawsza od notatek :D

      Usuń