Poniedziałek - zmiany

Już wymyślałam kolejne wyzwanie na ten tydzień gdy stwierdziłam, że lepiej byłoby (za radą niektórych z Was) pisać o dokonaniach a nie o tym, co chciałabym zrobić. Jak pomyślałam tak robię, czyli czas spróbować. 


Miniony tydzień był wykańczający fizycznie i psychicznie i mimo najszczerszych chęci stresowałam się i przejmowałam, więc wyzwanie nie do końca mi wyszło.

#1 Sesja 

A nawet sesje uznałam za oficjalnie zakończone. Drobne kwestie zostały do załatwienia, ale nie ma nic, czego nie da się ogarnąć. W dodatku rozprawienie się z sesjami skończyło się zanim powinno się zacząć i tym razem nie sprzątałam jak szalona tylko naprawdę się uczyłam :O










#2 Kulinarne wyzwanie


Kupiłam awokado i zdecydowałam się na zrobienie z niego pasty.
Wczoraj skorzystałam z okazji i zrobiłam obiad, do którego w końcu zrobiłam sama surówkę. Uwielbiam mieć tyle czasu by móc zrobić wszystko :)


#3 Mimo wszystko chillout 

Udany, z kuzynkami, dobrą czekoladą i gwiazdkami milky way :)







#4 Chwila dla siebie 

Książka, o której już pisałam wraz z otoczeniem odmóżdżającym.





#5 Oszalałam na punkcie
 Budyniu czekoladowego, zrobionego z waniliowego (dodałam kakao i kostki czekolady), który jadłam w trakcie nauki. Mniaaam!



Na razie wystarczy. Muszę przemyśleć co zmienić na tym blogu, skoro to mój kącik, chcę go zrobić po swojemu. Ale miliony pomysłów = żaden pomysł, więc to pewnie potrwa...


6 komentarzy:

  1. Gratuluję zdanej sesji!
    Świetny pomysł z tym budyniem. Ja lubię czekoladę, ale smak czekoladowych jogurtów, budyniów itp. wynalazków jakoś mi nie podchodzi - albo zbyt kwaśny, albo zbyt chemiczny. Wypróbuję!
    Ja to mam tak, że jak sobie postawię jakiś cel to rzadko kiedy udaje mi się go zrealizować. Za to spontaniczne akcje dobrze mi wychodzą. Dlatego staram się konkretnie nie planować w stylu: "dzisiaj zrobię to to i to, pouczę się 3 godziny, poćwiczę itd." tylko "fajnie gdyby udało mi się poćwiczyć do końca tygodnia, a jeśli przeczytam choć jedną stronę notatek to będzie super" :)
    Fajniej się pisze i mówi o tym, co się udało, niż kolejny raz o tym, czego się nie zrealizowało.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Polecam dorzucić trochę kakao do proszku budyniowego (już gdy rozrabiasz go z mlekiem) dodatkowo wrzucam do miseczki kawałek lub dwa czekolady i gotowy budyń na to wylewam. Fajna zabawa łowić roztopioną czekoladę, a gdy się rozmiesza... mmmm... ale wystarczy już budyniu, jadłam go prawie codziennie :D
      O spontanach jeszcze napiszę, ale teraz istotne jest, że zmieniłam koncepcję poniedziałku i muszę sprawdzić czy to się uda :)

      Usuń
  2. Będę czekać na notkę o spontanach :)

    Zauważyłam na 1 zdjęciu markery z auchana - zawsze je kupuję w ilościach hurtowych na promocji związanej z rozpoczęciem roku szkolnego i jeszcze ani razu żadne z opakowań nie dotrwało do sesji. Kiepska jakość, ale i tak niska cena zawsze wygrywa i pakuję je do koszyka :)
    Teraz w biedronce są fajne cienkopisy za 3,99 :) Wprawdzie mam mnóstwo długopisów, karteczek i innych dupereli, to i tak zawsze moja mania zbieractwa przyborów szkolnych wygrywa i przynoszę do domu kolejne pachnące nowością zdobycze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ten ból... Cierpię na tę samą przypadłość, już tu o tym pisałam :D Specjalnie kupiłam więcej tych zakreślaczy i schowałam do szuflady :D

      Zainspirowałaś mnie do tej notki, ale to już nie dzisiaj :D

      Usuń
  3. Ostatnio jadłam tą milkę i również wrzuciłam zdjęcie na bloga ;-) Surówka wygląda pysznie, poproszę o przepis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Tesco była promocja to wzięłam :D Surówkę robisz tak: trzesz lub kroisz białą kapustę, trochę marchewki, jabłka i papryki (tu jej zapomniałam dodać, do kolejnego obiadu już dodałam :P ) +możesz jakieś rzodkiewki, ogórki etc. Dorzucasz trochę majonezu/ jogurtu (niektórzy robią z olejem lub oliwą) i przyprawy (u mnie duuużo pieprzu). Gotowe. Kilka dni wytrzyma, tańsze niż kupione i wiesz co jesz :) Daj znać jak zrobisz :D

      Usuń