Wolontariat - czas bezcenny czy stracony?

Jako osoba, której w dniu urodzin życzą "100 lat w wolontariacie" stwierdzę, że pytanie jest retoryczne. Sympozjum i gala, które odbyły się w miniony weekend zaliczam do udanych. 

Mimo, że jest mnóstwo studentów i osób młodych niewielu chce komuś pomagać. W dodatku za darmo. Ale jeśli już znajdą się takie jednostki jest ich wszędzie pełno. Okazją do spotkania było piątkowe sympozjum, w trakcie którego poznałam wielu nowych ludzi. Przede wszystkim w końcu miałam sposobność poznania innych wolontariuszy PROJEKTOR-a. Wcześniej nie udało mi się dotrzeć na żadne spotkanie - zawsze wypadało coś ważniejszego. Nie byliśmy jednak jedynymi wolontariuszami ;)

Akademia przyszłości nadal poszukuje w Bydgoszczy (i w innych miastach zapewne też) wolontariuszy, którzy pomogliby dzieciom z trudnościami (naprawdę różnymi) w zdobywaniu wiedzy i wykształcenia. Nie zajmuje to zbyt wiele czasu, więc jeśli macie choć jedno popołudnie w tygodniu wolne i chcecie pomóc - zgłoście się. Możecie do mnie, podam namiary dalej. Niestety, ja odpadam z powodu zbyt późnego kończenia zajęć wszelakich i żadne dziecko nie będzie odrabiać lekcji o 23. Może jednak znajdą się osoby, które chciałyby popracować z dziećmi w taki sposób... 

Sympozjum pokazało, że wolontariuszem się jest i już. Praktycznie całe życie. Skoro bezpłatnie pomagam już od podstawówki to prawdopodobieństwo, że wyjdę z tego nałogu jest baaardzo małe. Cóż, nie wiem, czy gdzieś istnieją terapie dla nieanonimowych wolontariatoholików :) Podziwiam osoby z formacji Dr Clown, w trakcie wolontariatu w Domu Spokojnej Starości byłam tak podłamana, że radość tych wolontariuszy i sposoby ich pracy naprawdę krzepią. Są takimi promyczkami na oddziałach szpitalnych, dzięki którym choć na chwilkę chorzy zapominają o bólu i cierpieniu.
i zrobiłam balonowe serce



Gala była świetną okazją do zapoznania z innymi wolontariuszami. Co prawda moje spektakularne upadki na torze w trakcie gry w kręgle nie pomogły zyskać większej ilości punktów... Lekko obolała, lecz bogatsza w nowe doświadczenia i znajomości zaczęłam kolejny tydzień pełen i świadomością, że wolontariuszy jest o wiele, wiele więcej niż nam się wydaje, więc nie jestem frustratką a jeśli jestem to mam wsparcie reszty. I o ile jest to wolontariat, na którym zyskuje tylko osoba korzystająca z niego  (a nie np. pseudofirma, która angażuje młodych do pracy za darmo i w ten sposób próbuje obejść prawo) to można się mu poświęcać w pełni, oczywiście  w miarę możliwości.

Zdjęcia : Andrzej Nowak
Miały być głupie miny, ale mnie wykiwali :P 

To mój Parówczak - piesek, którego zrobiłam z balona :D Pierwszy w życiu! 

Z serii znajdź Tysię ;) Nadajemy się do ekipy Dr. Clowna?  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz