Poniedziałkowe wyzwanie #2

Kolejne wyzwanie za mną i nawet przyzwyczaiłam się, że poniedziałki nie są takie złe- w końcu każdy nowy tydzień to zmiana tematu głównego. Tym razem motywacja do robienia tego, czego robić nie chcę. 


Wyzwanie czytelnicze poszło całkiem dobrze, choć czytałam tylko (chyba) 3 czy 4 dni. Inne były strasznie aktywne lub męczące i w efekcie nie udało mi się czytać. Gdybym nie zapomniała czytadła udałoby się, jednak nie ma co rozkminiać. Tym razem uświadomiłam sobie, że bardzo, bardzo baaardzooooo tęskniłam za czytaniem. Z początkowych 20 planowanych minut robiło się znacznie więcej a radość czytania była ogromna. Słowem- wyzwanie trafione, kolejne tęsknoty odkryte.


Nie będę ukrywać, że w okolicach sesji dwa kierunki irytują mnie najbardziej. Dodając do tego poszczególne zlecenia, którymi mam się zająć wychodzi sporo obowiązków, które trzeba spełnić. Codziennie przymuszę się i wykonam chociaż jedną rzecz na którą nie mam najmniejszej ochoty a wykonana być powinna. 
manoneileen.com 

Metoda 2 minut powinna pomóc - skoro coś, co zajmuje czasu będzie zrobione od razu nie ma możliwości, by irytowało "bo nie jest zrobione". Przecież już odłożyłam coś na miejsce/ zrobiłam coś innego co odrywałoby myśli od innych obowiązków. Postaram się nie sprzątać zamiast prób nauki... 

Może tylko ja mam ostatnio kryzysik motywacyjny, ale jeśli nie jestem sama to chętnie podpatrzę jak Wy sobie radzicie :) 

2 komentarze:

  1. Kobieto! Mojego spadku motywacji to ja bym nie nazwała "kryzysikiem", tylko mega wielką przepaścią motywacyjną :| Ale wiem, że muszę się wziąć do nauki, więc jedną nieprzyjemną rzecz (godzina nauki) rewanżuję sobie przyjemną (owoc, odcinek serialu, rozdział książki, spacer).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz radę, jeszcze trochę! Pomyśl, że to tylko malusi kryzysiczek :D

      Usuń