Oriflame - serum na końcówki

Nie narzekam na swoje włosy. Po różnych dziwactwach, które im robiłam powinny się połamać i powypadać. Ale tego nie zrobiły (nawet gdy walnięta fryzjerka obcięła mi grzywkę jakby była pijana w trakcie cięcia).  Nieskromnie przyznam - podoba mi się to, co na swojej łepetynie noszę. 

Wiadomo jednak, że mimo wszystko w Tysi kobieta drzemie. Skoro drzemie to i obudzić się czasem musi, czyli pomarudzić. A bo kolor nie taki, długość nie ta - zetnijmy, pofarbujmy. Potem jest tylko gorzej... Po co ścinałam? Po co rozjaśniałam/ przyciemniałam? Odrosty i inne historie powodowały tylko załamkę zamiast obiecywanej poprawy samopoczucia. Zeszłoroczne szampony koloryzujące już dawno zeszły a moje wizyty w celu "podcięcia końcówek" zwykle kończą się na powitaniu i ocenie stanu włosów: "przecież nie masz rozdwojonych końcówek, po co chcesz je ścinać?"

Nie mam fioła na punkcie swojej czupryny, nie dbam o nią w żaden szczególny sposób, chociaż ostatnio zaopatrzyłam się w kilka butelek szamponów do testowania i zgodnie z Babciną radą kiedyś tam wcierałam w skórę takie cuda jak woda brzozowa, woda pokrzywowa i inne bajery. Oczywiście o ile o nich pamiętałam. Łupież po szamponie Garnier Fructis zwalczyłam czymś co kulpol ochrzcił nazwą płyn L-102. Jakieś odżywki i maski też mi się trafią, ale systematycznie tego nie robię. 

A teraz zdradzę Wam mój sekret pięknych włosów, bo jesteście tego warte! (suchar Tysi jest idealną opcją na drugie śniadanie)

Od jakiegoś czasu używam olejku  do włosów Oriflame Hair X Restor Therapy. Jest to specyfik, który ma zapobiegać rozdwajaniu końcówek.

Po lewej stronie widać pierwszą, żółtą wersję - niedawno udało mi się wykończyć to maleństwo. Jeśli mam być szczera- zapach kompletnie mi nie odpowiadał. Albo był waniliowy albo mam coś z głową, bo wanilię ewidentnie czułam. Intensywne aromaty, zwłaszcza wanilia powodują u mnie ból głowy i mdłości, więc nie traktowałam swoich końcówek tym preparatem zbyt często.
Ta buteleczka po prawej to nowsza wersja kosmetyku. 


 I tak Hair X restore therapy split ends serum z ciemną zakrętką to piękny zapach (podchodzący pod owocowy) i jakieś cuda na kiju w środku, które mają pomóc suchym włosom. Czy pomagają? Nie wiem. Moje polubiły nowy zapach i co jakiś czas mają imprezę wdychając go.

Ciekawa jestem czy któraś z Was też używa którejś z "terapii". Polecacie/ odradzacie? A może macie jakieś naturalne metody?

4 komentarze:

  1. Super post, właśnie myślałam nad kupnem jakiegoś serum na końcówki :-) Też jestem wyczulona na zapachy kosmetyków, jednak moje włosy są tak strasznie zniszczone że zapach jest tutaj kwestią absolutnie drugorzędną ;D Ważne żeby działało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zapach nie robi Ci różnicy - spróbuj na początek żółtego, w tym katalogu jest tańszy :)

      Usuń
  2. Ja odnoszę wrażenie, że moim końcówkom nic już nie pomoże prócz ścięcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te trochę to chyba warto podciąć :) A potem trochę odżywić, jeśli faktycznie masz miotełki :)

      Usuń