Nie narzekaj!

O tym, że narzekamy wszyscy wiemy nie od wczoraj. Chyba mamy tę przypadłość we krwi i każdy powód do znalezienia upustu dla emocji jest dla nas idealny. Ale żeby wciąż?

 
stevenjcamp.blogspot.com


W ramach poniedziałkowych wyzwań w edycji listopadowej pisałyśmy o narzekaniu. Dlaczego znów poruszam ten temat?

A bo ja mam tyyyyle zaliczeń. Tak mało czaaaasu. Ciekawe. Zastanawia mnie co sprawia, że potrafimy tyle jojczyć? Wydaje mi się, że im więcej do zrobienia tym ciszej się jęczy. Pewności nie mam, ale...

Pogoda - temat nr 1 do narzekania - za ciepło/ za zimno/ zbyt duszno/ za duża wilgoć/ wiatr zbyt mocny / nie ma wiatru  i tak mogę do jutra. Zwykle zaczynamy od pogody, to taki ładny temat... a jak pięknie wchodzimy w strefę narzekania!

O sesji już wspomniałam, narzekamy jeszcze na zbyt dużą ilość obowiązków (często na własną prośbę), pracę i inne nieszczęścia (tu wstaw odpowiednie, które tak naprawdę złem aż takim nie jest).

Cieszę się, że są sesje. To znak, że powoli kulam się do przodu. Trochę mi smutno, że wszystko się skumuluje przez lenistwo osób postronnych. Ale ok, poradzę sobie. Już mnie nawet nie ruszają narzekania innych. Chociaż trochę mnie smucą,. Zawsze przecież będzie ktoś, kto ma lepiej od nas (a bo dostała auto od rodziców, jaaa!) i tacy, którzy będą mieli gorzej a my o tym nie wiemy (niby skąd mielibyśmy wiedzieć, że ktoś ma więcej obowiązków niż my skoro się uśmiecha i powtarza, że to będzie dobry dzień?) i jedni będą narzekać a drudzy nie. Od nas zależy czy będziemy mieć energię i optymizm czy przed oczami pojawi nam się wizja : jaaaaaaa tyle jeszcze trzeba zrobić.  Jak to jest, że często ci, którzy najmniej muszą zrobić najgłośniej marudzą? 

Dobra, już pomarudziłam, wracam do optymistycznej wersji życia! 
Za dwie podwójne sesje odetchnę, odpocznę i wypiję za każdą jęczyduszę. Bo tak. Bo da się. Tylko trzeba chcieć działać i żyć. I tej chęci do życia Wam życzę! 


3 komentarze:

  1. Ja to czasem sobie ponarzekam, ale mój TŻ to jest po prostu master w narzekaniu :D Tak narzekającego człowieka to jeszcze nie spotkałam :D

    A co do sesji... W tym roku zaczęłam 2 kierunek, ale wykładowcy mnie tak do niego zrazili, że nie wiem czy w ogóle przebrnę przez sesję. W sumie założyłam sobie, że "jak się uda to się uda", ale wolałabym zaliczyć. Jednak na językowym kierunku bardziej mi zależy (w końcu to już 4 rok :D) także płakać nie będę po tym drugim, a na pewno nie będę sobie wypruwać żyl, żeby zaliczyć, zwłaszcza jeśli od tego by zależało, czy zaliczę na dobrą ocenę na filologii.
    Przyznaję się, że za to co miałam się zabrać przez całą przerwę świąteczną się nie zabrałam. Ale jak tu się zabrać jak się jest raz na jakiś czas z rodziną.... Trzeba odpocząć, zrelaksować się, żeby później przystąpić do działania. Mój wolny czas kończy się jutro o 7:59, ale po zajęciach idę do biblioteki i obiecałam sobie, że zaczynam się uczyć już od jutra i mam nadzieję, że mi się to uda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego ja staram się nie marudzić!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pozytywny post :) Szkoda, że w moim otoczeniu nie ma ludzi z tak dobrą energią :x... Zaraaaaz... Czy ja marudzę :D?

    OdpowiedzUsuń