Wyzwanie poniedziałkowe - lekko opóźnione

Kolejny tydzień rozpoczęty. Tym razem na tapecie dbanie o siebie w nieco innym ujęciu- używanie kremów i balsamów, by nawilżyć ciało. 

źródło: dourody.pl
Nie wiem jak Wy, ale czasami mam takiego lenia, że nie chce mi się paciać jakimiś balsamami i kremami. Zimą, jak wiadomo, nasza skóra czuje się po prostu źle - jest jej zimno/ gorąco/  duszno / potrzebne dopisać, niepotrzebne skreślić. Wyzwanie o tyle dobre, że pojawia się pretekst do pisania o kosmetykach ;)

Możliwe, że czasami jestem po prostu chłopem i nie jara mnie wklepywanie mikstur - chcę już spać. 

Niestety, chwilowo czekam na Basi relację z minionego tygodnia. Jeśli chodzi o mnie to wstyd się przyznawać w ogóle. Będę jednak zupełnie szczera- nie byłam w stanie się zorganizować. W poniedziałki po powrocie z drugiej uczelni padam na twarz i marzę o szybkim zaśnięciu. We wtorek podobnie. Środa  była dniem podniesionego ciśnienia (klik), reszty grzechów nie pamiętam. Do kolokwiów próbowałam się nauczyć, ale padam na twarz całkiem systematycznie :P Ale, ale! Mam jedno, maleńkie usprawiedliwienie. Uwaga! Nie będzie to "w święta nadrobię!" :) Otóż : napisałam kilka stron swojej własnej, pięknej magisterki. I chociaż wiem, że mnie to nie ratuje, bo miały być języki, to i tak "może być". 


Doszłam do bardzo ważnego wniosku - nasze cotygodniowe wyzwania powodują, że wiem, na czym powinnam się skupiać, otwierają oczy. Nawet jeśli nie wyjdzie mi coś w danym tygodniu biorę to pod uwagę przy dalszym planowaniu życia. A póki co czekam: na Basi relację, by Wam ją wkleić, i koniec zimy, by odżyć :) 


1 komentarz:

  1. Nie ma to jak planowanie... :) Ja od tygodnia wróciłam do zwyczaju zapisywania zadań, które udało mi się zrealizować, i jest coraz lepiej! Tak jak mówisz - od razu wiesz, na czym stoisz :) Życzę wytrwałości... :P

    OdpowiedzUsuń