Pust(a)ki listopadowe

Nie wiem jak to się stało, że już jest piątek. Kilka dni uciekło mi z życia, ale już prawie wolne. Niedługo się wyśpię. Musiałam jednak do Was wrócić już, teraz, natychmiast! Tym razem znów kobieco, czyli skończyłam kolejne kosmetyki :) 


W końcu się udało! Kolejne kosmetyki pokazały swoje dno :)
Od lewej : 
żel do mycia Oriflame figa z lawendą, tonik łagodzący nivea, płyn micelarny be beauty z biedronki. 

Żel do mycia - na początku mi się podobał delikatny zapach lawendy zmieszany z bliżej nieokreślonym czymś (figą), jednak po jakimś czasie zaczął mnie strasznie denerwować. Z ulgą przyjęłam wiadomość, że się skończył :) Dla tych, którzy lubią zapach lawendy i nie nudzą się za szybko - możecie kupić nawet duże opakowanie! 

Tonik łagodzący nivea - nie wiem czy tak łagodzi, bo moja skóra raczej się z nim nie lubiła. Po kilku użyciach niby było lepiej, ale chyba poszukam innego cuda, bo jakaś wysypka pojawiała się i znikała. Nie wiem jednak, czy po toniku czy kremie z tej serii... 

Płyn micelarny z biedronki - tyle peanów na jego cześć widziałam, że głowa mała ;) Z mojej strony mogę napisać w takim razie:  w tej cenie? Biorę! 



1 komentarz:

  1. Mam podobne odczucia z zapachem lawendy. Na początku zapach aż tak nie przeszkadza ale po czasie masz go dosyć!.

    OdpowiedzUsuń