23 powody do radości

Czasem narzekamy. Nawet częściej niż czasem. Łatwiej nam wymienić wady niż zalety, dostrzegamy głównie smutki i problemy. Moje (już) 23 powody do radości to : 


1. Bliscy  

Pisząc bliscy mam na myśli nie tylko rodzinę – najbliższą i dalszą, ale też ludzi, którzy w mniejszym lub większym stopniu stali się dla mnie ważni. Wielokrotnie zauważałam, że obcy ludzie są wielokrotnie bardziej życzliwi od tych, którzy są z nami spokrewnieni.

2. Zdrowie

Poza migreną i kilkoma innymi, drobnymi przypadłościami nie mam na co narzekać. To znaczy moja litania dentystów-nie-godnych-polecenia się powiększyła do granic możliwości, ale ogólnie czuję się świetnie i wychodzi na to, że jeszcze trochę pożyję. Jestem (w teorii) w pełni sprawna fizycznie i umysłowo, więc nie pozostało mi nic innego jak po prostu ŻYĆ  🙂

3. Jedzenie

Mam co jeść i nie jest to byle co 😉 Jestem rozpieszczana do granic możliwości – moje kubki smakowe mają wiele okazji do próbowania pyszności i nowości. Piszę tu oczywiście o jedzeniu domowym, wszelkie fast foody i restauracje już dawno skreśliłam z listy (jednak mi nic tam nie smakuje :P)

4. Dobra opieka

Nie ma co ukrywać – otaczają mnie ludzie z którymi można porozmawiać i na których można (w różnym stopniu) liczyć. Raczej nie mam problemu, by zrozumieli, że np. dziś wygrywa pani migrena i zaliczam zgon w łóżku. Pomagają, rozumieją, dopytują, czy żyję. Trzymają głowę przy krwotoku z nosa, podają leki przy migrenie a nawet rozmasowują kark. Przytulają zasmarkaną Tysię i głaszczą po głowie. I mogę tak pisać i pisać, ale jednym słowem – opieka na wysokim poziomie 🙂

5. Dużo radości

Zdarzają się chwile megazmęczenia i zniechęcenia, ale wystarczy mały gest, bym przepadła. Uśmiech dziecka (lub kogoś innego) na ulicy, miłe słowo, rozmowy z Najsłodszym Dzieckiem i znów akumulator radości wskazuje na 150 % 🙂

6. Seeeen! 

Brakuje mi go często. Jego brak i nadmiar jest dla mnie groźniejszy niż dla innych. Migrenicy powinni pilnować ilości snu i spać wystarczającą ilość godzin codziennie. Bardzo często jest to niewykonalne- wtedy muszę urywać się z zajęć i kombinować jak złagodzić atak mojej przyjaciółki migreny. Im mniej mam czasu na sen tym bardziej go doceniam.

7. Odpoczynek

Podobnie jak snu jest go mało i w najbliższych dniach to nadrobię. Uwielbiam mieć chwilę na spotkania, filmy, rozmowy, wspólne pichcenie, chichranie, picie, robienie zdjęć, lecz także na samotne przemierzanie bezkresów Internetu i czytanie książek i czasopism 🙂

8. Dzieci

Te małe, znane i nieznane, ale też te starsze, którym pomagam zrozumieć, że języki to dobra inwestycja czasu. Te, które muszę gonić do nauki i odpytywać. To te same dzieci, które czasem chcą wiedzieć więcej i same szukają słów w słowniku. Gdy przyjdzie moment rozstania poryczę się jak bóbr.

9. Blog, czyli Wy

Chciałam Wam napisać tę notkę w czwartek, ale strasznie dużo się działo, emocji było w nadmiarze i nie miałam jak. Już kilka miesięcy tu jestem, nadal ktoś tu zagląda (zakładam więc, że czyta), więc jestem i zamierzam pisać dalej. Planuję pewne zmiany, ale na razie będę siedzieć cicho jak głaz. 

10. Wino w skarpecie, czyli kolejny pretekst do spotkania

Tak naprawdę mowa o materialnych przyjemnościach. Zarówno tych małych, jak czekoladka, która rozjaśnia ciężki dzień, jak i ciut większych, jak wino (by spotkać się po raz kolejny). Muszę przyznać, że pomysł z wrzuceniem wina do skarpety jest świetny (dbają o mnie, ma mi być ciepło w stopy i wiedzą, co lubię – wino jest z Hiszpanii! 😛 ) Kocham niespodzianki.

11. Energia

Zwykle mnie rozpiera. Jeśli nie – ładuję akumulator. Ostatnio było wszystkiego za dużo, na wczoraj ( a w styczniu będzie jeszcze gorzej), więc teraz zwalniam i znów pakuję energię w plecaczek.

12. Samoakceptacja

Wyzywali mnie od staruch. Jestem świadoma tego, kim jestem, ile mam lat i do czego (mniej więcej) zmierzam (choć często się to zmienia). Zaakceptowałam, że jestem nerwowa i mam różne wady, ale skoro mam też zalety to po co skupiać się na minusach ? I tak ich nie wyeliminuję zupełnie, mogę jedynie je opanować, ale nikogo nie zmuszam do kontaktu ze mną 😀

13. Organizacja

Kalendarzyk pęka w szwach, ale jeszcze ogarniam. Może nie perfekcyjnie (jeszcze trochę kwestii muszę dopracować), ale wystarczająco, by nie było źle. Wyrabiam się (a to, że olałam niektóre sprawy – potrzebowałam tego) i jest miło 🙂

14. Alpaki! 

Mieszkają na moim pulpicie, zmieniają się co trzy minuty i jaram się jak durna każdym słodkim ujęciem alpaki. Ludzie często mylą moich ulubieńców z lamami, ale alpaki mają śliczną wełnę i marzę, by kiedyś przytulić je baaardzo mocno a nawet mieć swoją 🙂 Ameryka Łacińska też mi się marzy, uznajmy, że to z powodu alpak 🙂

15.Chwile beztroski

Jest ich coraz mniej, ale nadal się zdarzają. Wychodzę z domu bez telefonu, idę na spacer i mam wszystko w nosie czytając książkę pod drzewem. Jest jeszcze więcej możliwości beztroski, jednak zawsze kojarzy mi się to z jednym słowem :bajka!

16. Możliwości

Mam ich bardzo dużo. Dzieci z Afryki nie mogą się kształcić, ja mogę. Mogę się uczyć, pisać pracę, zdawać egzaminy, powtarzać słówka. Mam morze możliwości na tym etapie. I choć wiem, że później będę szukać innego morza do pływania, to póki co cieszę się tym, co mam.

17. Tu i teraz

Radość z życia tu i teraz jest dla mnie jeszcze abstrakcją, ale poczułam to niedawno. Będę kontynuować. To wspaniałe uczucie zaangażować się całą sobą w daną sytuację, nie myśleć o tym, co trzeba zrobić i przeciwnościach. Dobrze, że odkryłam ten cud radości 🙂

18. Zdjęcia i filmy

 Mam ich sporo i wciąż pojawiają się nowe. Najsłodsze Dziecko liczące i gadające do telefonu  to super pomysł na umilenie drogi na zajęcia. Zdjęcia moje, ludzi dookoła, miejsc, które odwiedziłam. Jest tego mnóstwo. Tyle chwil, tyle ujęć, jedna przeszłość.

19. Hiszpania 

Szał nie minął, trwa nadal mimo osłabiania masą dodatkowych zajęć, teorii i braku czasu. Wszystkiemu, co hiszpańskie mówię głośne, wyraźne, stanowcze : ¡sí!

20. Pocztówki 

Od znajomych i nieznajomych. Okazja i powód – nieważne. Większość jest piękna, misiowe urocze (wszelakie misie też uwielbiam, zawsze chciałam przytulić pandę i koalę), alpaczej kartki jeszcze nie dostałam. Sama też wysyłam i mam nadzieję, że się komuś podobają i wywołują uśmiech na buziach.

21. Spontaniczność 

Jak już wspomniałam, lubię niespodzianki, więc spontaniczność mnie cieszy. Im bardziej mam zawalony dzień tym bardziej mi się buzia cieszy, gdy coś niespodziewanego i miłego gdzieś wkleimy (nie zaburzając rytmu dnia, chociaż czasem można 😛 ).

22. Gdy piszę ten post świeci słońce, czyli Natura

Przyroda jest piękna i w dodatku – za darmo! Stworzona dla nas, niszczona przez nas. Nadal piękna, fascynująca i niebezpieczna. Zachwyca na każdym kroku, aż chciałoby się ruszyć w podróż!

23. Ukończyłam kolejny rok życia

i zapowiada się, że jeszcze będzie piękniej 🙂

Martyna Tadrowska - wulkan energii. Kocha alpaki, uczy hiszpańskiego i przeżywa właśnie kolejną życiową przygodę w Wielkiej Brytanii. W wolnym czasie sama nie wie co ze sobą zrobić bo co chwilę namalowuje jej się coś nowego i ją "nosi".

5 Comments

  1. Kiniaczek
    21 grudnia 2013

    Jak wiele jest tych powodów do radości, szkoda że ich na co dzień nie zauważamy …

    Odpowiedz
  2. Anonimowy
    22 grudnia 2013

    Cycki! 😀 Największy powód do radości. Dosłownie największy ;p

    Odpowiedz
  3. Itysia
    22 grudnia 2013

    Mnie nie jarają, ale skoro lubisz… święta idą, więc dodałam ten komentarz – raduj się 🙂

    Odpowiedz
  4. Anonimowy
    22 grudnia 2013

    Jupi! 🙂 thank you beauty

    Odpowiedz
  5. Itysia
    22 grudnia 2013

    Kimkolwiek jesteś – skoro karmię trolle na forach to i Ciebie nakarmię 😛

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *