Dużo na głowie

Jestem kobietą. Gorzej. Jestem konsultantką. To pociąga za sobą całą serię postów kosmetykowych. Tym razem o tym, co mam na głowie - nie w przenośni. Dosłownie. Słowem? Porozmawiajmy o włosach! 

Kosmetyków u mnie duużo i ciut ciut. Jeśli miałabym czekać aż pokażą mi się ich denka (tak jak robiłam to do tej pory) - nie byłoby szans na opisanie choćby większości z nich :)

Przed Wami seria miód i mleko ( z pszenicą) w odsłonie włosowej. Bohaterowie czwartku to szampon i maska do włosów. Odżywka smutnie czeka w kącie  na swoje 2 minuty sławy :)

Wita Was Pan Szampon. Jest to istota nawilżająca i przyjemnie pachnąca (jak cała seria Milk & Honey z Oriflame).

A konsystencję ma taką - gęstą :)


Teraz czas na  na 5. minutową maskę do włosów :)



Sama nie byłabym w stanie jej zużyć, więc połową się podzieliłam, dzięki czemu szybciej zobaczę dno.  Jupi! :)

Maziamy, paciamy po dłoniach  i...


Pac! Na włosy.

Po pięciu minutach spłukujemy :)


A teraz, zgodnie z tym, co dyktuje mi skleroza - zapisz to gdzieś, zapisz!
Wrzucam zdjęcia swoich włosów, by móc potem sprawdzić jak szybko rosną. Ostatnie poważniejsze cięcie - wrzesień 2013. 


Grzywka jak u Wujka Cosia. Podcinana jakoś we wrześniu, już nic nie widzę  ;) 

Odżywka musi poczekać, ponieważ jest dwuminutowa a niezbyt mam na co dzień czas, by czekać ze spłukaniem. Wszystko biegiem, więc jeszcze się doczeka.
 Szampon uwielbiam, maska gości na mej głowie rzadko, ale nie narzekam na nią. 
 Z tego co wiem maska sprawdza się u posiadaczek loków (dlaczego nie mam loków?!<chlip>) i włosów farbowanych (akurat tego, że mam naturalne nie żałuję :P).

U mnie spektakularnych efektów nie ma, ale lubię tę delikatność Milk & Honey w trakcie tak przyziemnej czynności jak mycie głowy  :)



5 komentarzy:

  1. Widziałem taki fajny obrazek, ale teraz nie mogę go znaleźć... Zdjęcia wyglądają, jakbyś spust migawki obsługiwała językiem trzymając aparat w ustach :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie miałam nic do włosów z Oriflame, ja testuję głównie jakieś wcierki i oleje, ostatnio maskę drożdżową z Rosji, na celowniku mam jeszcze maski z Kallos i Stapiz (275 ml po 5zł - taniocha). Nie wiem kiedy ja to przetestuje, jeszcze ich nie kupiłam, ale... wypłata za dwa tygodnie, więc... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam wody brzozowej, pokrzywowej a nawet l102 jak zawitał na mojej głowie w lipcu śnieg po garnierze :D A takich cudów używam rzadko- nie mam cierpliwości ani potrzeby. Kiedyś, jak rozjaśniałam włosy byłam zadowolona z Gliss Kur kompletna regeneracja 18 czy coś takiego :) Jak będziesz chciała spróbować z Ori to daj znać, mogę się podzielić :)

      Usuń
  3. Ja też ostatnio fotografuję postępy w długości kłaków ;)

    OdpowiedzUsuń