Jestem miłością - hit czy kit?

Co kryje jedna z najbardziej wpływowych rodzin z Mediolanu? Czy przepych, wystawne uczty i coraz droższe zakupy mogą zastąpić miłość? Jak można odnaleźć się w obcym kraju, po przyjęciu innego stylu życia niż dotychczasowy? 

Odpowiedzi na te i wiele innych pytań możemy szukać w filmie Jestem miłością Luci Guadagnino. Został on doceniony na licznych festiwalach filmowych m.in. w Wenecji, Toronto, Rzymie, Berlinie i w Sundance.

Emma to Rosjanka, która opuściła swój rodzimy kraj, by móc żyć w dostatku i wolności. Niestety, ceną za tę wolność było wplątanie się w świat konwenansów. Wśród idealnie zaplanowanego, uporządkowanego życia znajduje jednak czas na nawiązanie znajomości z młodym i uroczym mężczyzną - przyjacielem swojego syna. Początkowy romans oparty na żądzy fizycznej z czasem przeradza się w coś głębszego...

Problem akceptacji homoseksualizmu przez rodziców jest ostatnio coraz częstszym wątkiem poruszanym w filmach. W melodramacie Jestem miłością został on ukazany w sposób wyjątkowo dosadny, uświadamiając, że każdy chce kochać i być kochanym, lecz nie każdy potrafi zrozumieć i zaakceptować wybór swojego dziecka.

Film nie jest łatwy w odbiorze. Fabuła jest bardzo pogmatwana, wątki scalone są dopiero w środku, a może nawet pod koniec filmu, co sprawia, że jest on nudny dla przeciętnego widza. -Czytałem o obszernej symbolice zawartej w tym filmie. Niestety nie udało mi się jej wyłapać i zrozumieć. Jestem miłością uważam za film zbyt trudny dla mnie, całkowicie go nie zrozumiałem i mogę jedynie domyślać się, o co chodziło. Zdaje mi się, że uczty miały być pewnym zastępstwem miłości, a zupa zwana uchą, serwowana na specjalne okazje była pewnym wyrazem jedności rodziny - mówi Marek, jeden z widzów.

reżyseria: Luca Guadagnino
scenariusz: Barbara Alberti, Ivan Cotroneo, Luca Guadagnino, Walter Fasano
zdjęcia: Yorick Le Saux

obsada:
Emma - Tilda Swinton
Edoardo Recchi -Flavio Parenti
Antonio Biscaglia- Edoardo Gabbriellini,
Elisabetta Recchi- Alba Rohrwacher,
Tancredi Recchi - Pippo Delbono

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz