Gorączka czekoladowej soboty

Są takie dni, gdy nie ma się na nic ochoty. Albo gdy chodzi za nami czekolada. Jednak nie taka w tabliczce, lecz gorąca, z bitą śmietaną, albo taka na owocach... No, w ostateczności w cieście! 


I taki dzień dziś nastał. Koniecznie musiałam wyjść z domu. Po prostu czasem musimy wyskoczyć na miasto. Ale Tysia ma tę zdolność (jak chyba większość ludzi), że jak już coś się nie układa to falami. I taka fala miała miejsce w tym tygodniu, choć ją zignorowałam. Musiałam sobie dziś odbić :)  Dałam się namówić na pizzę, jednak potem naszła mnie ochota na czekoladę.

Marzenie o kubku gorącej czekolady z bitą śmietaną było tak wielkie, że postanowiłam odwiedzić nowe (dla mnie) miejsce o nazwie pijalnia czekolady choco. Wystrój ok, w dodatku jest teraz akcja "Bydgoszcz za pół ceny", o czym nie wiedziałam (odkąd nie piszę w redakcji mało informacji do mnie dociera), która sprawiła, że ludzi było wszędzie od groma i ciut :) Tak czy inaczej uparłam się nieziemsko i w końcu dorwałam upragniony stolik. Szybkie pytanie do kelnerki, czy miejsce jest wolne, odpowiedź twierdząca, zajmujemy :)  Kilka minut później już mnie w przybytku nie było. O ile rozumiem, że w lokalu może nie być wystarczającej ilości kart, o tyle nie mogę zrozumieć faktu, iż kelnerka zajęła się innymi stolikami, do których ludzie przyszli po nas. Na nas nie spojrzała w ogóle. Już miałam nadzieję, że idzie z menu w naszą stronę, gdy po raz kolejny zawitała na salę, jednak okazało się, że to dla stolika, przy którym już była przed minutą. Chwila cierpliwości i ewakuacja - nasza kasa nie pójdzie do ich kieszeni, skoro wv taki "przyjemny" sposób traktują klienta.

Efekt? Po raz kolejny wylądowałam w Beyrouth Café :) Nie żałuję, obsługa jest świetna, kawy, herbaty i czekolady - niebo w gębie. O ciachach nie wspominam, bo za dużo nasłodzę tej kawiarni. Muszę jednak przyznać, że jeśli już wychodzę na kawę, to do nich. Odkąd odkryłam to miejsce jestem mu wierna. Chęć poznania nowości okazała się być złym pomysłem. Dodatkowo, z okazji jesieni mają tam teraz fondue dla dwóch osób za połowę ceny (happy hours!), więc te 13 złotych było bardzo dobrze wydane. Skoro nic nie poprawia nastroju tak jak czekolada to  fondue z kawą jest idealnym duetem na taki październikowy, ciepły, sobotni wieczór. Jaki mam wniosek na dziś? Nie zmieniaj tego, co świetne. 

Żeby nie było wątpliwości - humor nadal mam świetny, moje pieniądze mają się dobrze i wszystko dookoła jest piękne i kolorowe. Sami zobaczcie, jak słodko mi dziś :)
kaaawaaa! 

omnomnom! 

Jak widać zdolności baristy drzemią we mnie :P Miało wyjść to: ;)

komu owocka?


PS Odbiło mi, co widać tu :

Mistrz fotoszopy po raz kolejny! :) 



8 komentarzy:

  1. Mistrzyni Painta! :D

    Nie byłem jeszcze w Beyrouth Cafe, ale widzę, że muszę przy najbliższej okazji odwiedzić to miejsce. :) W którym miejscu na Dworcowej to jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! To obowiązkowe miejsce w Bydgoszczy! :) Dworcowa 22, zaraz koło pizzerii Ambar :)

      PS Wszystkie programy graficzne chowają się przy moim użyciu PAINTA! :)

      Usuń
  2. Mmmm.. kawa wygląda nieźle :) Swoją drogą możesz zrobić sobie taką "piętrową" w domu :D Można kupić taką w torebce.. chyba to była Nesca :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, to była latte jakaś dziwna i nawet ją zrobiłam, ale jakoś bardziej ufam porządnej kawie z mlekiem niż jakimś wynalazkom z proszku :)

      A jak jadę na południe to mam taaaaką cudną kawę, że ta tutaj się chowa :P

      Usuń
  3. No i narobiłaś mi smaka na czekoladę :( Aż żałuję, że jutro czekoladziarnia we Wro pewnie zamknięta :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mc Donald's i Multikino na pewno są otwarte, ale nie mają czekolady :( Kiedyś zrobiłam fondue w domu, może spróbuj? :)
      PS (nie) chciałam robić Wam apetytu :P

      Usuń