Biegnij mała, biegnij!

Polska biega. Nawet Tysia biega ruszając co jakiś czas cztery literki sprzed kompa. Wczoraj na mecie w biegu warszawskim jeden zawodnik zakończył nie tylko bieg, lecz także swoje życie. Dlaczego? 



Zastanawia mnie powód, dla którego zawodnika już nie ma wśród żywych. Informacja ta bardzo mną wstrząsnęła. Sama biegam w sumie od niedawna i bardzo nieregularnie z pewnymi zrywami. Poznaję swoje ciało, pokonuje słabości i walczę z ograniczeniami. Co stało się wczoraj? Problemy zdrowotne? Zbyt późny przyjazd pogotowia? 


Przede mną prawie  22 kilometry. Śmiałam się, że "umrę na mecie" - mam nadzieję, że jeśli nawet to tylko metaforycznie. Żal mi tego człowieka o którym teraz tak głośno. Współczuję jego rodzinie, przyjaciołom. Jednak taka tragedia nie oznacza, że bieganie to zło. Paradoksalnie po godzinie biegu mam kolejną godzinę życia - budzę się, mam więcej energii. 


Jak nie dobiegnę to się dokulam. I nawet jeśli inni będą biegać życiówki - dla mnie najważniejsze będzie to, że w końcu ruszyłam się i coś robię. Już samo to stawia każdego z nas na wygranej pozycji. Nie chodzi o to, czy będziesz pierwszy, lecz o to, że robisz coś dla siebie! 




vimeo.com

Żeby nie było wątpliwości! Doceniam wszelkie działania rozwijające mózg, jednak o nasze mięśnie także czas zadbać i wprowadzam pewne zmiany w swoim życiu o których opowiem już niedługo :)

4 komentarze:

  1. Też się przyczyniam do tego, żeby zacząć biegać .. zachęcił mnie artykuł w gazecie, gdzie piszą, że jesień to właśnie najlepsza pora, żeby się do regularnego biegania przyzwyczaić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się długo czaiłam i przymierzałam do biegania i robię to nieregularnie, zrywami. Ale żyję.

      Usuń
  2. A słyszałaś o tym panu, co ostatnio zmarł na mecie :c ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś post? To właśnie od tej informacji zaczęłam :(

      Usuń