Tysia z plecaczkiem, czyli powrót z alpaką w tle

Kocham alpaki, mówiłam Wam o tym? Tę uwiecznił dla mnie pewien Michał :)

Jutro wielu studentów wróci na uczelnie. Albo zawita w ich murach po raz pierwszy. Będzie to ostatni rok podwójnego życia. Ostatni rok stresu i bezsenności. Ta, akurat, przecież sama w to nie wierzę... 

Dziś rano wróciłam z południa Polski. Niby naładowałam akumulatory, ale jakoś mi żal. Ciepła, chwil wolniejszego życia, możliwości robienia tego, co chcę wtedy, gdy chcę. Po całym dniu "latania" wracam do życia z kalendarzem i telefonem w ręku. Do biegania na autobusy (bo to tradycyjne ostatnio mi nie szło, choć nadal ostrzę zęby na półmaraton). Do denerwowania się. Ten rok będzie inny (choć ciężko mi uwierzyć, że potem odejdzie stres i zarywanie nocy). Za bardzo się wszystkim stresuję, taki ze mnie stresorek.

Ten rok jednak może być trudniejszy- więcej zajęć, niezbyt udany plan na mgr (eufemizmów trzeba używać, by nie wykropkować wypowiedzi!), jakieś projekty i dodatkowe zadania na języku, nowy wykładowca z lektoratu (o ile dobrze zapamiętałam z liceum to każdy się bał, choć trzeba przyznać, że ogarnęliśmy wszystko bez problemu) i tak mogę narzekać i narzekać, ale nie będę.

Jutro zaczynam kolejny etap, wchodzę na kolejny próg, który, choć wysoko usytuowany, aż zaprasza, by wypolerować go tyłkiem. Bo przecież jak się przewrócę to w końcu wstanę.  Jest jakaś inna opcja? Skoro otwierają mi drzwi, dlaczego nie mam wejść? 

I spróbuję inaczej - mniej się stresować, jeszcze więcej uśmiechać. Mniej przejmować, więcej odpoczywać. Mniej "facebooków", więcej języków. Ot - mój plan w zarysie. 


3 komentarze:

  1. Całe życie bezsenności przed Tobą, czymże jest jeden rok! :D Dasz radę! ;) Służę alpakami w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alpaki w każdej ilości przyjmę zawsze <3

      Usuń
  2. a co studiujesz?

    OdpowiedzUsuń