Let's play!

Jeszcze jeden weekend pracy fizycznej na produkcji przede mną a już mi się nie chce (śmieją się ze mnie, że nie jestem dobrym fizolem bo zawsze mnie wszystko boli). Dzwonili już do mnie, by zwerbować pracownika  do firmy, w której kiedyś przeżyłyśmy z trudem 3 tygodnie. Masakryczne podejście do ludzi, łagr jakiś.


Z przyjemniejszych elementów życia M stwierdził, że nie daję się poznać potencjalnym zleceniodawcom i  wpadł na pomysł jak mi pomóc - chce, bym zaistniała w sieci ( z tego miejsca życzę Mu powodzenia!). Moim zdaniem nie ma tu nic ciekawego, ale niech próbuje. A nóż, widelec, łyżka albo nawet kieliszek?

Póki co po raz kolejny próbuję copywritingu (tym razem za pieniądze) i już tracę cierpliwość do algorytmu.

W kwestiach kuchennych :
dwa torty robione przeze mnie zdążyły już zostać strawione - zdjęcia i instrukcja jak je zrobić już niedługo dostępne na moim blogu o jedzeniu. Najpierw jednak muszę powrzucać poprzednie. Zrobiła się już spora kolejka a wbrew pozorom dość sporo się ostatnio w kuchni działo :) Ogólnie jubilatowi smakowało, goście zachwyceni - żyć, nie umierać i dalej piec!

A teraz: moja chwila prawdy - zestawienie mojego lenistwa, czyli co zrobiłam przez ostatni tydzień (a miało być tak duuuużo i cudownie):

*hiszpański- przesłuchane 3 audiobooki + kilka podcastów

*francuski - film z napisami polskimi się liczy?

*angielski - oglądamy co nieco bez napisów, bo mnie błędy drażnią

*bieganie - do końca tygodnia mamy czas na podjęcie wyzwania z kolegą - ciekawe co z tego wyjdzie...


O pracy wszelakiej mogłabym znów napisać pracę dyplomową. Szkoda, że nie mogę zmienić tematu magisterki na jakiś bardziej społeczny. Postanowiłam jednak, że jeśli nie znajdę płatnego zajęcia wybiorę się do biblioteki i zacznę pisać magisterkę. Dzięki temu w roku akademickim będzie mniej do roboty. Uczelniane biblioteki w te wakacje są zamknięte dla miłośników wiedzy, ale miejska daje radę. Poza tym lepiej zacząć coś robić niż wiecznie wysyłać CV.

Tak w temacie - znów chcieli mnie do jakiegoś FM czy innego Leader Teamu zwerbować. No chyba nie ;)
Wśród "ofert" znalazły się także układy seksualne, "asystentka szefa z profitami", seks z perwerą pt. "czym się chłoszcze czarownice? czy bili cię w dzieciństwie?". Normalniejsze dotyczyły przedstawicielstwa handlowego, ubezpieczeń i kredytów.

O BEZPŁATNYCH stażach i praktykach nie wspominam- szkoda, że zawsze znajdzie się ktoś pracujący za free i psuje rynek. Komu niby się nie ma opłacać przyjmowanie co miesiąc łosia do pracy? Zrobi co trzeba, kasę się zaoszczędzi a reszta? Kogo interesuje reszta? Po tylu latach wolontariatu powiedziałam BASTA i nie pracuję już za darmo. Szkoda tylko, że motywacja do wszystkiego mi spadła. Strasznie mnie zniechęca zaistniała sytuacja.

W sumie nie dziwię się pracodawcom, że nie chcą mnie na chwilę przyjąć - też wolałabym mieć kogoś mniej wykształconego (na pewno by się nie upomniał o swoje), bez zobowiązań a nie na 2-3 miesiące i pa. Chyba faktycznie usunę studia, dopiszę liceum, albo nawet zostawię tylko podstawówkę- może coś znajdę ;)

Ze studiów nie zrezygnuję nawet na rzecz roboty w Wa-wie. Skoro chcieliby mnie teraz to z dwoma dodatkowymi językami oprócz angielskiego powinno być mi łatwiej. A jak nie - wymyślę coś innego. Łatwiej mi idzie tworzenie alternatyw gdy nie muszę brać pod uwagę ostatniego roku studiów, praktyk nauczycielskich na drugim roku i innych dziwactw.

Może jednak PROJEKTOR w tym roku?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz