Sesje, sesje i po sesjach!

widmo minionych egzaminów
Przerażenie, które ogarniało mnie na myśl o egzaminie z historii, cywilizacji czy postępowaniu sąd.-adm. przeszły do historii. Cieszy mnie, że mam taki zmysł "strzelania" (w sumie znak zodiaku zobowiązuje), że historia zdana na 4,5 (wyciągnięta średnia to aż 4, liczyłam na  upragnione 3). Cywilizacja też zdana, więc sesja na hiszpańskim zakończona została  w poniedziałek.

Na adm tak łatwo nie było, uczyłam się aż do jednego egzaminu (marzyłam o 3, nie wiem skąd ustukało się punktów na więcej. Po raz kolejny z jednym gościem miałam ścięcie i mimo, że obniżył mi średnią (kurde, stypa) to i tak już mi lepiej, że już po wszystkim. Nienawidzę jak ktoś daje oceny "z czapy", nie prowadzi zajęć, wykładów a potem się czepia o nic. Biedny, zakompleksiony doktorek. Nie dość, że ojciec robił karierę, to jeszcze miał drucianą matkę. Na bank!

trudno jest robić nic
Zatem już drugi dzień z rzędu jest piękny - wstałam  gdy poczułam, że to już. Mam kilka spraw do załatwienia i nic poza tym. Zapewne posprzątam, bo tym razem postawiłam na uczenie się zamiast sprzątania. Ogólnie przeraża mnie wizja tylu wolnych dni, już mam następny tydzień zaplanowany. Dziwnie się czuję na zmniejszonych obrotach - zajęć nie ma, dzieciaki kończą szkołę, więc korków też nie będzie. Pracy na wakacje szukam i dalej nic. Zaczynam wątpić, że się uda... Pociesza mnie, że powierzchnia do sprzątania jest duża.

osiwieję przez studia
Zastanawiające jest jak ciężko mi zwalczyć stres przed egzaminami. To wkurzające być takim perfekcjonistą, który musi mieć wszystko zrobione idealnie a każde odstępstwo to skandal. Muszę znać cały materiał - gdy tak nie jest nie umiem i koniec. Wtedy się denerwuję, chodzę, marudzę, boli mnie żołądek, stresuję się. Obawiam, czy zdam. Dla wielu to śmieszne, ale naprawdę muszę coś znać, wiedzieć i mieć tego świadomość bo jak nie to wychodzi jak zazwyczaj - wszyscy przewidują na jaką ocenę zdam a ja już czarnowidztwo uprawiam...
Tak samo z filo - mimo, że z PNJH mam 5 wydaje mi się, że na nią nie zasługuję. Już się ze mnie śmieją, że mam iść do wykładowcy i poprosić o 2. Niby śmieszne, ale niezupełnie - mam poważne podstawy (w postaci notatek z psychologii) by stwierdzić : cierpię na zaniżoną samoocenę.

szaleństwo z M oraz Mamusią
Tak szalałam z M przed egzaminem z psychologii - truskawki, wino musujące ("szampana" to nawet nie widziało) i było miło :)




A tak w środę po podwójnej sesji próbowałyśmy z mamą wina musującego z musem (opadające pestki i inne opowiastki) - sama nie wiem, którą wersję wolę, dlatego drugi kieliszek był podobny do tego poniżej, ale miał jeszcze truskawki. I sama nie wiem, która opcja lepsza.


2 komentarze:

  1. nie siwiej to tylko mi wolno. U mnie się sesja zaczyna pozdrawaim wszystkich któym zaliczenia dają popalić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę i będziesz miał koniec ;)

      Usuń