Węgierski mnie prześladuje!

Powoli sytuacja się klaruje. Okazało się, że pech nie jest aż tak wielki, ale kasy sporo pójdzie. Jakbym dorwała winowajcę... Ech, muszę pozbyć się negatywnych emocji.

źródło: krynica.pttk.pl

W poprzednim tygodniu nie biegałam. Miałam w planach, ale sytuacja okazała się dla mnie zbyt trudna do udźwignięcia. Zawsze za bardzo przejmuję się detalami. A dziś? Lało masakrycznie i schowałam się za parawanem "boli mnie" i siedzę w domu. Chciałam się uczyć, ale jakoś odeszła mi motywacja. Wszystkiego jest za dużo i to na już. W ogóle nie mogę się skupić, zmusić. Wybaczam sobie - to na pewno brak biegania.

Od dziś nie muszę się uczyć francuskiego aż do października. Jednak we mnie siedzi taka druga Tysia i mówi: parlaj, parlaj, mała! Może znajdę w sobie siłę i samozaparcie by tego dokonać. Chwilowo akceptuję swoje gorsze dni i cieszę się, że żyję i tak wiele można jeszcze zrobić (szkoda tylko, że potrzeba do tego worka pieniędzy vel złotej karty płatniczej).

Zaczynam chyba doceniać chwile na tym świecie. Ale nadal złości mnie "cfaniastwo" lenistwo i kilka innych przywar, które jakoś chętniej dopadają ludzi dookoła zamiast mnie. Swoje frustracje w tej kwestii wyrzucę z siebie kiedy indziej. Teraz- uwaga- motywuję się.

Dam radę, chociaż nie chce mi się uczyć. Skoro się nie nauczyłam przez rok to teraz się nie nauczę.
Referaty najlepiej pisze się o nocach.
Książki są po to, by je fotografować i potem pisać po nocach referaty (patrz punkt wyżej).
Rodzina uważa mnie za no-life'a. Zaczynam myśleć, że mają rację.
Nie muszę we wszystkim być doskonała, niedługo skończę te cholerne studia, które podjęłam przez pomyłkę i będę się uczyć języków i spać do południa. Akurat, sama w to nie wierzę. Jestem pracoholikiem i w dodatku wszystko biorę na siebie.
Jestem za miła. Tyle lat kreowania się na wredną p**, złośliwą wiedźmę i nic z tego - każdy wie, że podpowiem, doradzę, pomogę. Miękkie serce? Twarda dupa. Dziś byłam uparta- na wszelkie pytania odpowiadałam: nie wiem. Wyszłam na głupią, ale może w końcu przestaną mnie traktować jak chodzący słownik!
Miałam nie narzekać... Cieszmy się życiem :)


Ostatnio prześladuje mnie węgierski. I to tak ostro. Nuta, przez którą "gwałcę replay" to dziś :

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz