Poketonalowe rozkminy, czyli Tysia patrzy i rozmyśla...

Małe niebieskie tableteczki. Dostępne wyłącznie na receptę. Redukujące ból. I powodujące dziwne myśli.
Wypiszę tu tylko nieliczne z tych, które mnie dziś dopadły. Nie wiem, czy to brak snu czy o co chodzi.

Zacznijmy od rana. Okolice godziny 4 -dzwoni telefon. Przekonana, że to budzik (nastawiony na 5 czy 5 30)  "slajduję by odblokować" i słyszę sapanie. Znów to samo po chwili, i jeszcze raz - łącznie trzy telefony, z czego ostatni wyprowadził mnie z równowagi- telefon położyłam na poduszce i próbowałam spać dalej. Ten drugi ktoś nie spał, lecz sapał mi w słuchawkę. Słyszałam też jakieś stukanie jak o klawiaturę na kompie. Spoko. Lubię zastrzeżone. Nie wiem tylko jak to zablokować ?

Przechodząc ulicami miasta zauważam różnych ludzi - faceci w różowych koszulkach i niebieskich / czerwonych mega-obcisłych-o-kurde-nie-mam-w-nich-jaj -- rurkach z superdziewczęcą fryzurą na głowie. Kolesi z majtkami w okolicach nerek i krokiem w kolanach. Drechów, ich wypacykowane niunie. I moje ulubione, czyli zapomniałam-ubrać-spódniczki-lub-spodni, czyli babeczki w legginsach, czasami w skrajnej formie ludzików Michelin. Te ostatnie przybierają dwie formy- o tym za chwilę.

Jestę dziewczynę, czyli mamy równouprawnienie - ok. Nie wiem tylko czy powiedzieć per pani czy per pan. W dzisiejszych czasach nie wiem, czy fryzura i pomalowane paznokcie wskazują na płeć czy nie. Raczej nie. Obawiam się jednego - już nie jestem w stanie odróżnić jednej płci od drugiej.Starzeję się. Nie widzi mi się koleś w tak obcisłych rurkach. Patrzę na niego i myślę sobie: "czy on ma w ogóle jaja?! A penisa?! Gdzie niby to mieści?!".

Holla deska i tricki na pomnikach - sk8 pełną gębą przez duże EEEEJT! Uwielbiam ich bokserki, których nie sposób nie zauważyć. Kończą się chyba przy szyi jak niektórym laskom stringi. Zniewalający widok. I te spodnie w których chyba coś trzymają, bo tak niski krok zawsze kojarzy mi się z jakąś skrytką na skarby. W tym przypadku nie mam wątpliwości - luz klejnoty mają.

Problem!? I moja niunia! Zastanawia mnie jak to jest możliwe, że drech jest drechem. Nosi ortalion, ewentualnie inne coś. Ma dres codzienny i wyjściowy. Podobno dres to stan umysłu. Wydaje się, że nawet chodzi inaczej i zachowuje się inaczej niż odziani w inne szaty ludzie. Niunia zawsze musi być wypacykowana i pofarbowana+ mieć supermodne coś w postaci panterki czy innego cuda i narzucać się misiaczkowi. Często traktowana przez powyższego jak śmieć lub odwrotnie - to ona poniża jego.  Pokazuje wszystkim swą wyższość nad nimi. "To puste i to puste, ale 0*0 lub 0 do potęgi 2 nic nie zmienia".

Ludziki Michelin -  zapomniała ubrać spódniczki. Koszulka kończy się na pępku, czasami na biodrze. Niżej tylko legginsy. Tę grupę można podzielić na dwie podgrupy - szczupłe, wyglądające dobrze i mniej szczupłe, wyglądające kiepsko. Albo te szczupłe, ale wbijające się koniecznie w rurki w rozmiarze xs - mimo drobnej budowy fałdy się pojawiają.
Tutaj narzuca się żarcik w stylu : "Magda kupiła 20 tabliczek czekolady. Rano zjadła 4. Po południu 7. Wieczorem 5. Dlaczego Magda nosi legginsy?"


Powyższe stereotypy były punktem wyjścia do dzisiejszych rozważań. Rozkminy były w stylu :
gdzie i z kim się wychowali? Jacy byli? Jacy są? Kim byli rodzice? Czym się zajmują? Czym interesują? Po co nam zęby? Gdzie się uczyli? Co przeżyli ? Po co żyjemy? I tak umrzemy. Co po nas zostanie? Dlaczego zawsze za czymś gonimy/ czekamy/ odkładamy. Jak żyć by nie zmarnować tego życia? Jak połączyć plemniczek z jajeczkiem by było z tego mądre, kochające i cudowne dziecko? Jak wyhamować ?


Dlaczego nieroby mają łatwiej?! 
Tutaj to już Armagedon, bo dowiedziałam się dziś, że, UWAGA! TYSIA MOŻE nie spać, zapierniczać i w ogóle się męczyć. Dlaczego? Otóż - TYSIA JEST CYBORGIEM. "Ogarniasz dwa kierunki studiów, masz świetne oceny, robisz projekty i pracujesz - Ty to możesz nie spać i w ogóle". Taaa bo lepiej jest przyjeżdżać na zajęcia na 13 niż na 8, migać się od wszystkiego, robić głupie miny i cieszyć się, że się udało po raz kolejny ślizgnąć. A frajerzy, czytaj Tysia i inni będą zapierdzielać. Oni mogą, oni mają dyski zamiast mózgów a w dupkach silniczki. A ja sobie paznokietki pomaluję. Ech.

I w ten sposób rodziły się kolejne pytania - jak długo ludzie się z różnymi rzeczami męczą, jak długo wytrzyma środowisko naturalne, czy natura chciała, byśmy mieli krzywe zęby? Jak pokazać dzieciom bogactwa tego świata, dlaczego wszystkiego nie będę mogła poznać? Jak sobie radzić z innymi ludźmi, jak wychować dziecko by dało sobie radę? Jakie marzenia, cele i życie mają inni ludzie? Jak wygląda dzień tego człowieka, który idzie obok mnie?

A to dopiero początek rozmyślań...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz